26 Sierpnia 2026

Aktualności


Blisko 25 proc. mieszkańców regionu Warmii i Mazur to osoby w wieku 60 lat i więcej. Stanowią ważną grupę pacjentów, o których potrzeby należy odpowiednio zadbać, o czym przekonuje dr n. med. Małgorzata Stompór z Wydziału Lekarskiego.

Jeszcze w 2024 roku było sześciu lekarzy geriatrów w województwie. Ilu jest teraz? 

Teraz jest dziewięciu. Dwie osoby są już z naszego ośrodka, bo prowadzimy kształcenie w Dobrym Mieście na Oddziale Chorób Wewnętrznych. Pozostali lekarze przyjechali do nas z innych województw. 

Społeczeństwo nam się starzeje, czyli jest na takich lekarzy zapotrzebowanie? 

Tak, zapotrzebowanie jest ogromne, tylko brakuje specjalistów. W województwie nie było miejsc specjalizacyjnych, bo nie było oddziału geriatrycznego. Jeżeli ktoś chciał robić specjalizację z geriatrii, jeździł do innego województwa. Lekarze geriatrzy musieli się też mierzyć ze stereotypami. Częściowo kojarzy się geriatrię z opieką paliatywną albo długoterminową. Natomiast tak naprawdę głównym celem geriatrii powinno być utrzymanie pacjenta w stanie samodzielności. Bardzo duży nacisk w tej dziedzinie kładzie się na promocję zdrowia i na zapobieganie chorobom. A jeżeli pacjenci już mają choroby przewlekłe, to na zapobieganie zaostrzeń tych chorób i utrzymywanie pacjenta w dobrym stanie funkcjonalnym. Studenci medycyny widzą starszych pacjentów w złej kondycji w szpitalach i wydaje im się, że wszyscy mierzą się z ogromnymi problemami zdrowotnymi. Nie do końca tak jest, dlatego że co najmniej 70 proc. osób starszych to osoby względnie zdrowe i samodzielne. 

Łączy pani praktykę lekarską z pracą naukową. Jakim obszarem geriatrii interesuje się pani najbardziej? 

Pracuję w poradni geriatrycznej i zajmuję się ogólną geriatrią, ale pracuję także w instytucji opieki długoterminowej i mam też doświadczenie pracy w oddziale paliatywnym. Zajmowałam się opieką paliatywną, opieką u schyłku życia, leczeniem bólu przewlekłego. Interesują mnie również choroby psychiczne w wieku podeszłym, m.in. depresja. Ogromną częścią pracy geriatry jest praca z rodziną czy opiekunami pacjenta oraz edukacja. Większość zadań realizowanych na polu edukacji i promocji zdrowia nie powinna być w ogóle realizowana przez geriatrę. Najlepiej, jakby w ramach POZ były zespoły geriatryczne, w których poza lekarzem byłaby pielęgniarka, psycholog, rehabilitant. Tymczasem w tej chwili wszystko opiera się na tym, że lekarz rodzinny w trakcie jednej wizyty załatwia wszystko: musi wyedukować rodzinę, porozmawiać z pacjentem, zbadać go, zaplanować leczenie i rehabilitację, wypisać wszystkie skierowania. 

Problem z dostępnością do refundowanych świadczeń psychologów i rehabilitantów nie dotyczy tylko osób w wieku 60+. 

Tak, oczywiście. Nie ma niestety żadnej polityki państwa, która starałaby się poprawić sytuację. Gdyby pacjentem opiekował się zespół, praca lekarza mogłaby być bardziej skoncentrowana na leczeniu, farmakoterapii, planowaniu opieki. W Polsce jest tylko trochę ponad 500 geriatrów, a to kropla w morzu potrzeb. Widzimy problem, bo przyrasta nam grupa pacjentów w wieku senioralnym. W naszym województwie mamy ich już ponad 300 tys. Opieka nad osobami starszymi jest w naszym kraju doraźna. Teoretycznie powinien sprawować ją lekarz rodzinny, ale wiadomo, że najczęściej działa on interwencyjnie, jeżeli chory ma infekcję lub jeżeli skoczy mu ciśnienie. Lekarze POZ są najczęściej bardzo dobrze przygotowani do pracy z pacjentami starszymi, tylko nie mają na to czasu. Skupiają się na infekcji, natomiast nie zajmują się już stanem psychicznym pacjenta albo jego problemami związanymi ze smutkiem czy obniżeniem nastroju lub zaburzeniami funkcji poznawczych. Pacjent z lękiem przewlekłym może mieć np. ataki paniki, w trakcie których skacze mu ciśnienie. Potem trafia na szpitalny oddział ratunkowy. Można byłoby temu zapobiegać, bo hospitalizacje są droższe niż opieka ambulatoryjna, ale system tych kosztów nie dostrzega.

A jak wygląda opieka lekarza geriatry? 

Jeżeli pacjent przychodzi do poradni geriatrycznej, pierwszorazowa wizyta trwa od 40 minut do godziny, bo trzeba się zorientować we wszystkich problemach zdrowotnych pacjenta, ocenić go pod względem potrzeb fizycznych, psychicznych i socjalnych. Musimy też zająć się historią medyczną i farmakoterapią. 

Zaobserwowała pani pozytywne zmiany w systemie w regionie? 

Cieszymy się, że medycyna jest na takim poziomie, że może ratować ludzi, o których kiedyś myśleliśmy, że to jest niemożliwe. Dzieje się trochę dobrego w planowaniu opieki. Dzieje się trochę dobrego w planowaniu opieki. Na przykład powstają nowe miejsca opieki długoterminowej. Bardzo dobrym sygnałem są też oddziały geriatryczne. W tej chwili mamy takie w Nidzicy, Olecku i Nowym Mieście Lubawskim.. Od czerwca działa też oddział w Lidzbarku Warmińskim. Natomiast liczba chorych hospitalizowanych jest ciągle niewspółmierna do potrzeb. To nie znaczy, że każdy chory po 60. roku życia musi leżeć w oddziale geriatrycznym, bo taki oddział nie jest przygotowany do leczenia udaru mózgu czy na przykład ostrego zespołu wieńcowego. Natomiast na oddziałach geriatrycznych można bardzo dobrze objąć opieką pacjentów, którym w rejonie trudno jest dotrzeć do lekarza i zrealizować pewne badania, np. kolonoskopię czy gastroskopię, zdiagnozować przyczynę zaburzeń pamięci. Niestety, mimo ogromnych potrzeb, uważa się oddziały geriatryczne za nierentowne. Zapomina się o tym, że pacjent, o którego odpowiednio zadbamy na etapie wczesnego wykrycia chorób i rehabilitacji, w perspektywie długoterminowej wygeneruje w systemie mniej kosztów.

Kształci pani na UWM przyszłych lekarzy. Czy są zainteresowani geriatrią?

Studenci chętnie wybierają fakultet geriatria i gerontologia albo geriatria w praktyce. Mamy zajęcia z ludźmi po 60. roku życia, którzy są bardzo aktywni i są w świetnej formie. Część z nich to słuchacze uniwersytetów trzeciego wieku. To ważne, żeby studenci zobaczyli, że w tym wieku można utrzymać dobrą kondycję i że warto jest kłaść nacisk na promocję zdrowia. Studenci uczą się także poznawać różne dziedziny gerontologii, np. terapię zajęciową, hortiterapię czy sylwoterapię. Poznają specjalistów logopedii czy od pracy socjalnej, dowiadują się, z kim jeszcze można współpracować, żeby pacjent w wieku senioralnym był jak najdłużej sprawny i samodzielny. Studenci od sześciu lat organizują też ogólnopolską konferencję geriatryczno-internistyczną, która odbywa się w czerwcu w Olsztynie.

Czy prowadzi pani obecnie badania naukowe na grupie pacjentów 60+? 

Razem ze studentami jesteśmy w trakcie badania na grupie 800 chorych dotyczącego nieprawidłowości w płynoterapii w trakcie hospitalizacji. Bardzo często dostają oni za dużo płynów, więc badamy, jak to się odbywa, jak bardzo zmienia to poziom elektrolitów w organizmie. Mamy także inny projekt, dofinansowany z programu RID (Regionalnej Inicjatywy Doskonałości), który dotyczy schyłku życia. Skupiamy się głównie na nadmiernym stosowaniu terapii daremnej, czyli takiej terapii, która przynosi pacjentowi najczęściej cierpienie i jest przedłużaniem umierania. Chcielibyśmy zwrócić uwagę na to, jak to wygląda w instytucjach opieki długoterminowej i w szpitalach. Przeprowadzamy też badanie w formie ankiety i pytamy pacjentów, czego by sobie życzyli: terapii daremnej czy raczej terapii opartej na komforcie i dbaniu w większym stopniu np. o duchowość. 

Jak zachęcać przyszłych lekarzy, by wybierali geriatrię jako specjalizację? 

W medycynie schyłku życia często nie ma spektakularnych sukcesów. Bardzo często nasze działania mogą skoncentrować się na poprawie jakości życia. To też jest bardzo ważne. Obecnie system kieruje lekarzy na ścieżkę rezydentury, a ją można odbyć raz. Geriatria jest więc rzadko wybierana jako druga lub trzecia specjalizacja, bo lekarzowi na etacie w szpitalu trudno zostać na dwa lata oddelegowanym na staże. Lekarz po studiach często nie wie jeszcze, czym dokładnie jest geriatria w praktyce i jakie są potrzeby starszych ludzi, młody człowiek z racji ograniczonych doświadczeń życiowych ma też trudności w komunikacji z pacjentem i rodziną, zwłaszcza w sytuacjach granicznych. Doświadczony lekarz uczy się starszych pacjentów widzieć i słyszeć.

Rozmawiała Anna Wysocka

zdjęcie główne: www.magnific.com

 

fot. archiwum prywatne

 

 

Dr n. med. Małgorzata Stompór z UWM związała się w 2013 roku. Pracuje w Katedrze Medycyny Rodzinnej i Chorób Zakaźnych oraz w szpitalu w Dobrym Mieście. W 2022 r. została finalistką plebiscytu Belfer na najlepszego nauczyciela akademickiego UWM. W 2024 roku Warmińsko-Mazurskie Stowarzyszenie Forum Kobiet przyznało jej tytuł „Kobieta z charakterem”.

 

 

 

 

 

 

 

 

Tekst ukazał się w czerwcowo-lipcowym numerze „Wiadomości Uniwersyteckich", którego tematem przewodnim jest czas. Wspólnie z naukowcami UWM przyglądamy się przestrzeniom, w których albo rzuca się mu wyzwanie (medycyna z ratownictwem na czele), albo próbuje się przewidzieć skutki jego upływu (ekonomia, polityka społeczna). Sprawdzamy, jak nauka, a wraz z nią technika, próbują czas... oszukać. Nie zapominamy też o sukcesach naszej społeczności i najważniejszych wydarzeniach z życia uczelni. Wszystkie wydania naszego uniwersyteckiego pisma dostępne są na >>> stronie internetowej

Rodzaj artykułu