12 Stycznia 2026

Aktualności


Historia i tożsamość (a właściwie: tożsamości) regionu, który dzisiaj nazywamy Warmią i Mazurami, inspirują kolejnych twórców literatury, poszerzając księgozbiór, dzięki któremu mamy szansę dotknąć tego, co decyduje o specyfice tych miejsc. Dr hab. Joanna Chłosta-Zielonka, prof. UWM z Wydziału Humanistycznego przygotowuje właśnie dwie kolejne publikacje, które pozwolą nam dowiedzieć się więcej o autorach związanych z naszym regionem.

Zacznijmy od dobrych wieści, bo pozyskanie funduszy na realizację projektu, do takich właśnie należą. 

To prawda. Można wręcz powiedzieć, że długo oczekiwany wynik konkursu Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki otworzył nowe perspektywy przed moim życiem zawodowym. Idea słownika biograficznego pisarzy Warmii i Mazur kiełkowała od dawna nie tylko w moim umyśle, ale także u wielu innych ludzi, którzy w Olsztynie zajmowali się piśmiennictwem naszego regionu. Osobą, od której chyba po raz pierwszy usłyszałam o potrzebie uporządkowania tego, co wiemy o naszym życiu literackim, był Władysław Ogrodziński. Z przekonania, że ten postulat zasługuje na realizację, wzięła się m.in. moja habilitacja o życiu literackim po roku 1945. Co ciekawe, jednym z autorów pierwszego słownika biograficznego dotyczącego twórców z naszego regionu, był mój tata, dr Jan Chłosta. Opracowanie ukazało się na początku lat dziewięćdziesiątych. Nie było wielkich rozmiarów i wręcz prosiło się, żeby listę osób, którym zostało poświęcone, poszerzyć. I właściwie mniej więcej od początku XXI wieku środowisko olsztyńskich polonistów starało się ten cel zrealizować, występując o finansowanie takiego projektu.

Do trzech razy sztuka?

Tak, to był trzeci wniosek, w którym staraliśmy się pozyskać środki na ten słownik. Tym razem się udało. Myślę, że między innymi dlatego, że wyciągnęłam naukę z poprzednich prób. W międzyczasie zdobyłam grant z myślą o naszym czasopiśmie, czyli „Pracach Literaturoznawczych” i śmiem twierdzić, że nauczyłam się wtedy tego precyzyjnego języka grantów. Z myślą o słowniku stworzyłam interdyscyplinarny, dziesięcioosobowy zespół składający się z badaczy nie tylko z Olsztyna. Przed nami ogromna praca. Na razie mamy 300 nazwisk, które chcemy przedstawić. Wiedza dotycząca życia literackiego (literaturoznawstwa) związana z Warmią i Mazurami domaga się usystematyzowania, uporządkowania w szerszej perspektywie czasowej. Zależy nam więc na tym, żeby wstęp do słownika stanowił pewien rodzaj przewodnika po wątkach związanych z literaturą regionu. Istnieje też potrzeba podsumowania działalności różnych organizacji, bo np. Związek Literatów Polskich powstał tutaj w roku 1955 i działa do dzisiaj. Od ponad trzech dekad mamy też w Olsztynie oddział Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Mam nadzieję, że podsumowanie tego w jednej publikacji pomoże zrozumieć, jak to życie się tutaj utworzyło i rozwijało, a także co mieli do powiedzenia literaci w różnym czasie i co mają do powiedzenia dzisiaj. Opracowaliśmy już narzędzia (np. ankietę skierowaną do twórców) i podzieliliśmy się zadaniami, które zaplanowane są na pięć lat. Powstawaniu słownika towarzyszyć będą m.in. dwie konferencje naukowe. Czekają nas też wyjazdy i kwerendy. Aby jak najlepiej się przygotować do tej pracy, nawiązaliśmy kontakt ze środowiskami z różnych miejscowości, np. Działdowa czy Bartoszyc.

Wydaje mi się, że może to zaowocować w ciekawy sposób, ponieważ zwykle pod pojęciem literatury Warmii i Mazur, rozumie się twórczość autorów z Olsztyna, a jeśli są to twórcy spoza stolicy regionu, to już najczęściej ci, którzy osiągnęli sukces komercyjny.

A tymczasem mamy do czynienia z obszarem, który jest bardzo zróżnicowany i skomplikowany, a który obejmował przecież także obszar Prus Wschodnich. Bardzo się cieszę na myśl o tym opracowaniu, bo lubię pracę materiałową, taką, w której mamy szansę wyłowić kogoś z przeszłości, pokazać jego życie. Przygotowując biogram, można przecież pogłębić każdy fakt, który mieści się w jednym zdaniu.

To wyławianie z przeszłości, o którym pani wspomina, pozwala ocalać od zapomnienia. Przyglądając się pani zainteresowaniom badawczym, można wnioskować, że ważną dla pani kwestią jest też pamięć miejsca.

Wielu badaczy mówi, że największym problemem powojennym są migracje ludności. Jeszcze lepiej zdałam sobie z tego sprawę, gdy byłam latem w Wilnie. To, jak migracje determinowały losy Polaków, znajduje swój wyraz w opracowaniach, które są publikowane dopiero od niedawna. Kiedy prowadzę zajęcia z literatury współczesnej, pokazuję studentom na mapie, jak przesuwały się granice, powodując, że np. 90 proc. ludności musiało wyjechać z terenów Kresów Wschodnich. Ci z kolei, którzy mieszkali na tzw. Ziemiach Odzyskanych, także musieli je opuścić. Losy różnych ludzi się więc splątały, a ludność wymieszała, odnowiła, tworząc już zupełnie inne, nowe społeczeństwo. 

Z nowym bagażem.

Z bagażem, z nieprzepracowanymi traumami. Ogromny trud musiały podejmować przede wszystkim kobiety: zdobyć pożywienie, znaleźć dom, wychować kolejne pokolenie. Nie bez znaczenia było też to, że brakowało nam zaplecza intelektualnego. W wojnie zginęła prawie cała inteligencja, życie literackie było spustoszone, część autorów wyemigrowała. Polacy budowali rzeczywistość na gruzach, dosłownie i w przenośni.

Czego dobrym przykładem jest Olsztyn.

Tak, tutaj nic nie było. Miasto zburzone, niemal bez ludzi. Nowi mieszkańcy przyjeżdżali z różnych stron. Największą wspólnotę stanowili mieszkańcy Wileńszczyzny. Drugą taką grupę tworzyli ci, którzy przybyli do Olsztyna w wyniku akcji „Wisła”. Choć mieli oni swoje zwyczaje, tradycje, swoją tożsamość, przez lata nie mogli oni o niej mówić, opowiadać o sobie, organizować się. Ci, którzy tego doświadczyli, odchodzą. Ich dziedzictwo przejmuje kolejne pokolenie. I właśnie o tym chcę teraz opowiedzieć trochę w książce pod tytułem „Spadkobiercy. Kreacja pamięci o Warmii (i Mazurach) w literaturze po roku 1989”. 

Sama będąc jedną z dziedziczek tej pamięci.

Tak, czuję się za nią odpowiedzialna między innymi dlatego, że mój tata jest Warmiakiem. Kiedy pojawili się tu Sowieci, był małym chłopcem. Uciekał przed nimi z mamą, dziadkiem i sporą grupą tutejszej ludności. Był też jednym z tych, którzy musieli się odnaleźć w nowej rzeczywistości, nauczyć się języka, stworzyć sobie tożsamość. Nazwać jakoś samego siebie.

Na takie opowieści przez lata nie było miejsca w przestrzeni publicznej. Nie zawsze zresztą też była gotowość do ich opowiadania. Dzisiaj do głosu dochodzi młodsze pokolenie i ono czuje, że powinno stać się odpowiedzialne za to, by te historie usłyszeli inni. Mamy więc choćby „Króla Warmii i Saturna” Joanny Wilengowskiej, mamy „Toń” Ishbel Szatrawskiej. Ale nie tylko literatura się o nie upomina.

Faktycznie, od jakiegoś czasu obserwujemy różne inicjatywy, które budują tożsamość tego regionu. Gwara warmińska została wpisana na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO, Miejski Ośrodek Kultury organizuje kursy, podczas których można się jej nauczyć. To też składa się na powroty do tego, co było. Wydaje mi się, że ważne jest to, by wiedzieć o tym, kto tu żył przed nami. Troskę o pamięć o nich wyraża też Komitet Ratowania Dawnych Cmentarzy na Warmii i Mazurach, który dba o groby wszystkich mieszkańców naszego regionu.

Pani publikacja ukaże się za jakiś czas, ale zdradźmy już teraz, co się w niej znajdzie.

Książka jest pomyślana w taki sposób, że przedstawia piśmiennictwo, głównie oczywiście teksty literackie, które ukazały się po 1989 roku. Są wśród nich także te napisane wcześniej, które zostały przetłumaczone z języka niemieckiego w latach dziewięćdziesiątych i wtedy też udostępnione polskim odbiorcom. W książce będzie więc rozdział poświęcony autorom niemieckim. Znajdą się w nim: Ernst Wichert, Arno Surminski, Marion Dönhoff, Petra Reski. Przyjrzę się też twórczości tych autorów związanych z regionem, którzy jako pierwsi podjęli interesujący mnie temat. Mowa tu o Erwinie Kruku, Ewie Schilling i Władysławie Kowalewskim. Kolejny rozdział będzie związany z nowym pokoleniem. Pojawią się więc książki Joanny Wilengowskiej, Łukasza Staniszewskiego, Aleksandry Dobies i Ishbel Szatrawskiej. W książce będzie także rozdział poświęcony literaturze popularnej i temu, jak temat kreacji pamięci o Warmii (i Mazurach) w niej wybrzmiewa. Pojawią się w nim powieści kryminalne Tomasza Białkowskiego i Krzysztofa Beśki, powieści obyczajowe Wioletty Sawickiej i Katarzyny Enerlich, a także powieści fantasy o Warmii Joanny Żamejć. A ponieważ, jak pisał Przemysław Czapliński, prozą należy nazywać wszystkie teksty narracyjne, w „Spadkobiercach...” znajdą się też rozdziały o reportażach (m.in. Joanny Wańkowskiej-Sobiesiak, Beaty Szady, Ewy Zdrojkowskiej) i literaturze autobiograficznej (Hubert Orłowski, Kazimierz Brakoniecki, Jan Chłosta). 

Mam wrażenie, że najmłodsi autorzy w tym zestawieniu sprawili pani wspaniały prezent, publikując swoje książki i dowodząc, że temat pamięci o Warmii (i Mazurach) ma się dobrze. 

To prawda. Po roku 2020 mieliśmy właściwie do czynienia z odnowieniem tego tematu. Co ważne i ciekawe, każdy z autorów robi to inaczej, bo przecież np. Łukasz Staniszewski sięga w tym celu po realizm magiczny. Dzięki temu można mówić o tych kwestiach, posługując się różnymi ujęciami i za pomocą różnych gatunków. Zawsze staram się, żeby książka, którą piszę, była nie tylko kompendium naukowym, ale żeby była przede wszystkim „do czytania”. Nie chcę pisać książek, których przeznaczeniem jest stanie na półce.

Opowiadając o literaturze, opowiadamy zawsze też trochę o sobie, prawda? O naszych wyborach lekturowych, o tym, co dla nas ważne.

Do napisania „Spadkobierców...” zainspirowała mnie książka Joanny Wilengowskiej i poruszenie, które wywołała. Ale ważne było także to, że spotkanie autorskie, które zorganizowałam na Wydziale Humanistycznym, uświadomiło mi, że znaczna część zgromadzonej publiczności w ogóle nie jest świadoma tej problematyki. Uczestnicy tego wydarzenia nie znali książek, które dla mnie były oczywiste, pierwszoplanowe. „Król Warmii i Saturna” jest świetną, słusznie nagradzaną książką, ale nie pierwszą, która podjęła ten temat. Postanowiłam więc pokazać, jak ten motyw był realizowany w ostatnich dekadach.

W ostatnim czasie można odnieść wrażenie, że mamy powrót zainteresowania tematem małych ojczyzn.

Tak, w trzeciej dekadzie XXI wieku o tzw. „Ziemiach Odzyskanych” ponownie zaczęli pisać np. Zbigniew Rokita w książce „Odrzania” (2022), Sławomir Sochaj w publikacji „Niedopolska. Nowe spojrzenie na Ziemie Zachodnie” (2024) czy Karolina Ćwiek-Rogalska, autorka nominowanej do wielu nagród książki „Ziemie. Historie odzyskiwania i utraty” (2024). Widzę też ten powrót w przestrzeni medialnej. Zaobserwowałam, że jest mnóstwo różnych stowarzyszeń czy grup na Facebooku, wśród których nie brakuje poszukiwaczy wiedzy na temat przeszłości. Pojawiają się też spontanicznie różne inicjatywy, jak konkurs gadki warmińskiej, trwa odkrywanie kuchni regionalnej, która staje się też produktem marketingowym.

Czy to nie jest zagrożenie dla Warmii, dla jej specyfiki? Moja znajoma apelowała na Facebooku o to, żeby nie promować Warmii za bardzo, bo zbyt szybko stanie się ona tym, czym latem są Mazury – we władanie wezmą ją turyści, odbierając jej to, co stanowi o jej niezwykłości.

Cóż, to piękna kraina i zawsze będzie tak, że będą tu przyjeżdżać ci, którzy chcą się nacieszyć krajobrazem i tym spokojem, który niesie. Nie zwrócą jednak uwagi na to, że tu każdy kamień krzyczy jakąś traumą. 

Czy w przepracowaniu tych traum może pomóc literatura?

Literatura na pewno w tym pomaga, czego wyrazem jest moja poprzednia książka o terapeutycznych funkcjach literatury dla kobiet. Ja sama zresztą też sobie radzę ze swoimi problemami za jej sprawą. Na zajęciach z kierunkiem lekarskim mówiłam o tym, że przez literaturę można leczyć się z lęków, obsesji czy traum – zarówno poprzez pisanie, jak i czytanie. Są na ten temat badania.

Ciekawe badania dotyczą także postpamięci, czyli tego szczególnego rodzaju pamięci, która nie powstała w wyniku naszego własnego doświadczenia, a którą czerpiemy od poprzednich pokoleń. 

To prawda. Jako pierwsza tego pojęcia zaczęła używać Marianne Hirsch, w odniesieniu do pamięci o Holocauście. Można go jednak użyć także w kontekście, o którym dzisiaj rozmawiamy. Ani Joanna Wilengowska, ani Ishbel Szatrawska nie doświadczyły wojny ani traumy z nią związanej, a jednak wróciły do nich w swoich książkach. Narratorki ich utworów przejmują pamięć bohaterów, zaczynając współodczuwać ich los i im podobnych. Chodziłoby tutaj o przejęcie traumatycznych doświadczeń po przodkach i odczuwanie ich jako swoje. Przeżycia całego wojennego pokolenia Warmiaków są inne niż Żydów, co do szczegółów, ale tożsame, jeśli chodzi o skutek. U kresu II wojny światowej, na przełomie 1944 i 1945 roku, ludność Prus Wschodnich, w tym Warmiacy i Mazurzy, stali się pierwszymi cywilnymi ofiarami odwetu za kataklizm wywołany przez Hitlera. To na nich sowieccy żołnierze, zgodnie ze wskazówkami Stalina, wzięli odwet za krzywdy, które naziści wyrządzili ich obywatelom. Najwięcej tragedii spotkało najsłabszych, tj. kobiety, dzieci i osoby starsze, gdyż większość sprawnych mężczyzn walczyła na różnych wojennych frontach. Autorki chcą odkryć, nieco przysłoniętą przez upływ czasu, tragedię powojennych losów tutejszych mieszkańców byłych Prus Wschodnich. Stają się depozytariuszkami – spadkobierczyniami ich doświadczeń.

Rozmawiała Daria Bruszewska-Przytuła

 

Dr hab. Joanna Chłosta-Zielonka, prof. UWM, z Katedry Literatury Polskiej otrzymała grant finansowany w ramach Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki w konkursie „Dziedzictwo narodowe” na realizację projektu naukowego „Słownik biograficzny pisarzy Warmii i Mazur XX i XXI wieku”, na okres 60 miesięcy, w kwocie 836 000 zł. Zespół kierowany przez prof. Chłostę-Zielonkę tworzą: prof. dr hab. Zbigniew Chojnowski, prof. dr hab. Mariusz Rutkowski, dr hab. Joanna Szydłowska, prof. UWM, dr hab. Aneta Jachimowicz, prof. UWM, dr Alina Kuzborska, dr hab. Izabela Lewandowska, prof. UWM, dr Joanna Daniluk. Są w nim także naukowcy spoza UWM: dr hab. Violetta Wróblewska, prof. UMK i dr hab. Sławomir Sobieraj, prof. UwS.

Dr hab. Joanna Chłosta-Zielonka, prof. UWM – pracuje w Katedrze Literatury Polskiej. Na Wydziale Humanistycznym pełni funkcję prodziekan ds. rozwoju i promocji. W kręgu jej zainteresowań znajduje się  XX- i XXI-wieczne piśmiennictwo, szczególnie autobiografizm w literaturze najnowszej kobiet, terapeutyczne funkcje literatury, piśmiennictwo Warmii i Mazur, literatura dla dzieci i młodzieży. Autorka ponad stu artykułów naukowych i sześćdziesięciu recenzji, a od 2013 redaktor naczelna naukowego pisma „Prace Literaturoznawcze”. 

 

grafika promująca grudniowy numer "Wiadomości Uniwersyteckich"

 

Tekst ukazał się w grudniowym numerze „Wiadomości Uniwersyteckich", w którym pod lupę wzięliśmy temat pamięci. Wspólnie z ekspertami z naszego Uniwersytetu przyglądamy się jej fenomenowi, chorobom, które jej zagrażają i przypominamy, że nie trzeba wiele, by od zapomnienia ocalić albo by dać pamięci wyraz.

Jak zawsze piszemy też o sukcesach naszej społeczności oraz wydarzeniach, którymi żył Uniwersytet.

Wszystkie wydania „Wiadomości Uniwersyteckich" znajdziesz na tej stronie >>

Rodzaj artykułu