25 Lutego 2026

Aktualności


We wtorek 24 lutego na Wydziale Humanistycznym UWM obchodzono Dzień Języka Ojczystego. Uczestnicy tego wydarzenia mogli sprawdzić swoją znajomość reguł ortograficznych, zmierzyć się z zagadnieniami dotyczącymi popkultury oraz wysłuchać wykładu językoznawcy z Uniwersytetu Gdańskiego o feminatywach. Odbyło się również uroczyste rozstrzygnięcie XV Konkursu Literackiego o Trzcinę Kortowa.

Cofnijmy się o 123 lata – jest rok 1903. Maria Skłodowska-Curie dostała Nobla, odbył się pierwszy lot samolotem, a na mapie nie było Polski jako niepodległego państwa.

To język polski sprawił, że przetrwaliśmy i że dzisiaj jesteśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy – przypomniała na początku uroczystości prof. dr hab. Alina Naruszewicz-Duchlińska, kierowniczka Katedry Języka Polskiego, która wraz Katedrą Literatury Polskiej zorganizowała Dzień Języka Ojczystego na UWM.

Ten dzień jest świętem wszystkich polonistów. Jesteśmy tutaj po to, aby choć przez chwilę poddać refleksji język, którym się posługujemy, ale także zastanowić się nad tym, co dziś oznacza chronić język. Bo czy język polski jest zagrożony jak wówczas język bengalski? – mówił prof. dr hab. Mariusz Rutkowski, dziekan Wydziału Humanistycznego, nawiązując do wydarzeń, na pamiątkę których UNESCO ustanowiło 21 lutego Międzynarodowym Dniem Języka Ojczystego. Tego samego dnia w 1952 r. na ulice Bangladeszu wyszły tysiące studentów, domagających się nadania językowi bengalskiemu statusu języka urzędowego. Pięciu z nich z nich zginęło.

Prof. Mariusz Rutkowski zapewniał również, że język przetrwa, ale musimy mieć świadomość zjawisk, jakie mogą mieć na niego wpływ.

Język zmienia pod wpływem rozmaitych czynników, m.in. społecznych, kulturowych, technologicznych. Podstawową jego funkcją  jest komunikowanie – służy nam do porozumiewania się z ludźmi i przekazywania emocji. Ale dzisiaj robimy to w rewolucyjny sposób, bo – za sprawą nowych technologii – język jest przetwarzany cyfrowo, przez co został uwolniony do postaci, której jak dotąd, w naturalnym rozwoju, nie było. Nie wiemy, do czego to doprowadzi. To nam pokazuje, jak daleko odeszliśmy od tego, o czym pisał Cyprian Kamil Norwid, a mianowicie, że: „Nie miecz, nie tarcza bronią języka, lecz arcydzieła". Dzisiaj język rozprzestrzenia się w niebywały sposób, ale niestety może też być narzędziem do wyrządzania krzywdy drugiemu człowiekowi, czego dowodem jest hejt. Musimy brać odpowiedzialność za słowo – przestrzegał dziekan Wydziału Humanistycznego.

prof. Iwona Maciejewska i prof. Alina Naruszewicz-Duchlińska otwierają Dzień Języka Ojczystego

 

Docenić polszczyznę

Zanim obchody Dnia Języka Ojczystego rozpoczęły się na dobre, językoznawczynie z Katedry Języka Polskiego: prof. Alina Naruszewicz-Duchlińska oraz dr Katarzyna Witkowska, podzieliły się z „Wiadomościami Uniwersyteckimi” opinią na temat tego, czemu z ich perspektywy należy się współcześnie przyjrzeć, jeśli chodzi o posługiwanie się językiem polskim.

Język jest ważny, skomplikowany i potrzebny. Myślałam o tym nawet wczoraj [w przeddzień obchodów Dnia Języka Ojczystego na WH – red.], jak smutne jest to, że czasami sprowadzany jest do kilku słów, w tym tych nadmiernie nacechowanych ekspresyjnie. Niech zatem taki dzień będzie dla nas przypomnieniem, że polszczyzna jest o wiele bogatsza, niż czasami nam się wydaje – przekonywała prof. Alina Naruszewicz-Duchlińska.

Dr Katarzyna Witkowska zwracała z kolei uwagę, by ostrożnie podchodzić do mieszania stylów – oficjalnego i potocznego.  

Moim zdaniem powinniśmy pamiętać o tym, żeby – przynajmniej w sytuacjach bardziej oficjalnych – rozważyć, jakiego języka chcemy użyć. Dzisiaj jednym z największych problemów jest to, że język pisany bardzo często przypomina język mówiony, na co zresztą językoznawcy zwracają uwagę już od jakiegoś czasu. Nie chcę wyjść na językowego radykała, ale będę się upierać, że są sytuacje, w których należy zachować styl oficjalny – mówiła dr Katarzyna Witkowska.

Zmierzyć się z ortografią dla kurażu

Ci, którzy czują się mocni w ortograficznych zasadach i ci, którzy preferują skok na głęboką wodę, by w umiejętnościach zapisywania trudnych wyrazów języka polskiego stawać się coraz lepszymi, mogli napisać dyktando pt. „Zapiski odnalezione w Jaskini Raj w Górach Świętokrzyskich”. Tekst – podobnie jak w poprzednich latach – ułożył dr Sebastian Przybyszewski z Katedry Języka Polskiego.

Mam już pewne doświadczenie w pisaniu dyktand i proces za każdym razem wygląda podobnie. Najpierw pojawia się koncept i forma – czy ma to być opowieść, czy może list. Potem zastanawiam się nad listą słów, które należałoby uwzględnić, aby dyktando było wyważone pod względem różnego typu trudności. A potem się od tego dyktanda odchodzi i się do niego co jakiś czas wraca. Stosuję tzw. myślenie rozproszone i zastanawiam się nad treścią dyktand, nawet nie siedząc przy komputerze. Poza tym zwracam uwagę na typowe w dyktandach rzeczy – pisownię konwencjonalną, a więc łączną i rozdzielną, pisownię wielkiej i małej litery oraz ortografię, którą wszyscy najlepiej znają ze szkoły, czyli pisownię h, ch, ż, rz, itd. Jest to oczywiście dyktando pisane na uniwersytecie, czyli nie jest na poziomie podstawówki, ale żeby osłodzić trochę te katusze, które przeżywają piszący, za każdym razem staram się przemycić do dyktand odrobinę humoru – wyjaśniał dr Przybyszewski.

W tegorocznym dyktandzie nie zabrakło wprowadzonych 1 stycznia br. przez Radę Języka Polskiego zmian w ortografii.

Było kilka wyrażeń, których pisownia zmieniła się od początku tego roku, ale przyznaję, że umyślnie nie umieszczałem w dyktandzie tych, które mogłyby spowodować najwięcej spustoszenia. Niektórym zmianom trzeba dać jeszcze trochę czasu na osadzenie się wśród użytkowników – dodał językoznawca.

Uczestnicy Dnia Języka Ojczystego 2026 piszą dyktando

 

Uczestnicy musieli zmierzyć się m.in. z takimi wyrazami jak: „kuraż”, „chichocząca harpia”, „wypindrzona hetera” czy „na wpół roznegliżowany”. Najlepiej z tym zadaniem poradzili sobie studenci filologii polskiej. Zwycięzcą został Jan Rondomański z trzeciego roku.

Dyktanda dr. Przybyszewskiego są mistrzowskie – są okazją nie tylko do wykazania się dobrą znajomością reguł gramatycznych, ale i do dobrej zabawy. Według mnie najtrudniejsze są chyba zasady dotyczące nazw własnych. Nie zdawałem sobie sprawy, że na przykład „Fiacik” czy podobne zdrobnienia od konkretnych marek zapisuje się wielką literą – mówił Jan Rondomański, przyznając jednocześnie, że podczas pisania nie zabrakło momentów zwątpienia: – Mimo to skupiłem się na dalszym pisaniu. Później jeszcze raz przejrzałem tekst od początku do końca. Kiedy dr Przybyszewski ponownie czytał dyktando w całości, mogłem wychwycić niektóre błędy i ewentualnie je poprawić.    

Drugie miejsce zajęła Sylwia Szyszko, studentka ostatniego roku studiów magisterskich, a na najniższym stopniu podium stanęła Malwina Jadczak, studentka trzeciego roku.

Szybki sprawdzian z wiedzy o popkulturze

Hasłem, które organizatorom Dnia Języka Ojczystego przyświeca podczas układania programu jest „dla każdego coś miłego”, stąd też coś dla siebie mogli znaleźć także fani popkultury. A przecież wiadomo, że język żyje także w jej wytworach. Bo kto z nas tej zimy nie powiedział jak jeden z bohaterów filmu „Miś”, że jak jest zima, to musi być zimno albo, odnosząc się do toczących się konfliktów, nie przywołał cytatu z gry Fallout: „Wojna. Wojna nigdy się zmienia”.

Quiz przygotowali studenci z Koła Naukowego „Popkulturalni”.

Ostatnio na naszym wydziale odbyło się kilka popkulturalnych quizów, dlatego tym razem postanowiliśmy sprawdzić wiedzę o trochę bardziej zapomnianych tekstach popkultury. Pytaliśmy m.in. o grę komputerową na podstawie komedii „Chłopaki nie płaczą”, piosenki zespołu „Ich Troje” czy liczbę sezonów serialu „Ranczo” – mówił Mikołaj Maszota, student filologii polskiej i przewodniczący koła „Popkulturalni”.  

W tej rywalizacji najlepszy okazał się również przedstawiciel polonistyki – Igor Osmałek.

Uczestniczki Dnia Języka Ojczystego biorą udział w quizie popkulturowym

 

Kapitanka, profesoressa, dziekana

„A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają” – tym znanym cytatem z Mikołaja Reja wykład otwarty rozpoczął gość specjalny wydarzenia, dr hab. Zenon Lica, prof. Uniwersytetu Gdańskiego. Językoznawca skierował w ten sposób przesłanie do społeczności akademickiej UWM z okazji Dnia Języka Ojczystego.    

Skoro mamy swój język, to powinniśmy czerpać z niego pełnymi garściami i mówić piękną, poprawną polszczyzną, co nie jest w dzisiejszych czasach łatwe. Nie zaśmiecajmy go niepotrzebnymi anglicyzmami czy internacjonalizmami – oczywiście niektórych zapożyczeń nie da się uniknąć, ale mamy dużo swoich odpowiedników – mówił prof. Zenon Lica. 

„Kapitanka, profesoressa, dziekana – o feminatywach w języku polskim” – taki tytuł nosił wykład prof. Licy, którego wysłuchali nie tylko studenci i pracownicy Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, ale także uczniowie ze szkół z Olsztyna i regionu.

Mówiłem o feminatywach, które dotyczą wszystkich profesji i stanowisk na uczelniach tworzących Związek Uczelni Fahrenheita, do których należą: Uniwersytet Gdański, Politechnika Gdańska i Gdański Uniwersytet Medyczny. Oczywiście podczas wykładu podszedłem do tego zagadnienia bardziej ogólnie, czyli przedstawiłem m.in. to, skąd wzięły się feminatywy, kiedy i w jakich formach stosowano je np. w prasie z przełomu XIX i XX wieku, dlaczego w ogóle występują w języku, czy powinny być używane, czy nie – wyjaśniał prof. Zenon Lica w rozmowie z „Wiadomościami Uniwersyteckimi".

Widząc w tytule wykładu słowo „profesoressa”, moglibyśmy pomyśleć, że badacz puszcza do nas w ten sposób oko, ale nie do końca tak jest. Okazuje się bowiem, że niektóre panie, które posiadają tytuł profesora, tak właśnie chciałaby być nazywane.   

Argumentowały to m.in. tym, że brzmi to dostojnie. Ja jednak pokazuję, że w słowie tym występuje obcy formant, charakterystyczny w zasadzie tylko dla takich zawodów jak hostessa czy stewardessa, a zastosowany w przypadku funkcji profesora, nie oddawałby tego, kim tak naprawdę jest. Myślę, że najlepszą formą jest „profesorka”. Zresztą ta forma istniała już w dwudziestoleciu międzywojennym i była naturalna, a nie uszczypliwa – mówił językoznawca z Uniwersytetu Gdańskiego.

Prof. Zenon Lica pełni na Uniwersytecie Gdańskim funkcję doradcy ds. feminatywów. Powołanie kogoś takiego, jest dowodem na potrzebę uregulowania kwestii związanych z używaniem feminatywów w przestrzeni akademickiej.

Coraz więcej kobiet chce, żeby można było używać form żeńskich i stosować je np. w korespondencji mailowej czy na tabliczkach wieszanych na drzwiach. Jest potrzeba, aby ktoś nad tym zapanował – tak, żeby nie było dowolności, że ktoś będzie mówił „profesoressa”, a ktoś inny „profesora”. Obecnie kończę pracę nad słownikiem feminatywów uczelni Fahrenheita i w tej publikacji opisałem hasła określające wszystkie profesje, które występują na tych trzech uczelniach, wraz odpowiednikami żeńskimi – czasami jest on jeden, a czasami jest ich kilka – mówił prof. Zenon Lica.

prof. Zenon Lica wygłasza wykład otwarty podczas Dnia Języka Ojczystego na UWM

 

Obecnie w społeczeństwie trwa gorąca dyskusja na temat feminatywów. Są ich zwolennicy, jak i przeciwnicy – także wśród kobiet. Jednak argumenty w tej debacie padają różne i chyba niestety zbyt często są bardziej ideowe niż językowe. Prof. Zenon Lica podczas swojego wykładu starał się dowieść, że żeńskie formy nie są wymysłem ostatnich lat czy przedstawicieli określonej opcji politycznej.

Chciałem pokazać, że feminatywy są naturalną koleją rzeczy, efektem rozwoju języka. Od dwóch lat używamy formy „ministra” jako określenia szefowej danego resortu i w sumie przestało to już dziwić. Oczywiście dla niektórych wciąż pewne formy będą wydawały się niepoważne i m.in. z powodów ideologicznych nie przejdzie im to przez gardło, i takie osoby mają oczywiście do tego prawo. Ale musimy uszanować też to, że ktoś inny chce nazywać siebie np. „profesorką” czy „dziekanką”. Moje pokolenie oraz jeszcze starsze generacje przez wiele lat nie słyszały tych form, więc trudno im się dziwić, że nie mogą się z nimi pogodzić. Potrzeba czasu – dodał prof. Zenon Lica.  

Zapytaliśmy też profesora, czy kobiety pracujące w redakcji „Wiadomości Uniwersyteckich” powinny nazywać siebie nazywać „redaktorkami” czy „redaktorami”.

Ładniej brzmi redaktorka, bo sufiks „-ka” tworzy większość nazw zawodów jak chociażby: lekarka, nauczycielka, aptekarka itd. Dlatego, aż się prosi, aby powiedzieć redaktorka – to bardzo ładne! – radził prof. Zenon Lica.

Trzcina Kortowa

Po zmaganiach z ortografią, spotkaniem z popkulturą i odebraniu solidnej dawki wiedzy o feminatywach, przyszedł czas na język polski w wydaniu poetyckim. Jak co roku święto języka polskiego na Wydziale Humanistycznym, było okazją do uroczystego rozstrzygnięcia Konkursu Literackiego o Trzcinę Kortowa, który jest skierowany do studentów oraz uczniów i organizowany przez Katedrę Literatury Polskiej.  

Jury w składzie: prof. dr hab. Beata Tarnowska (przewodnicząca), prof. dr hab. Grzegorz Igliński, dr Piotr Przytuła oraz dr Anna Jarmuszkiewicz (sekretarz konkursu) zapoznało się z 14 zestawami wierszy studentów oraz 24 zestawami wierszy uczniów. O nagrodach i wyróżnieniach zdecydowano podczas posiedzenia, które odbyło się 19 lutego br.

Drugie miejsce wśród studentów zajęła Julia Świda, studentka trzeciego roku pedagogiki specjalnej. Do konkursu zgłosiła wiersze pt. „Herezja prywatna”, „Diagnoza egzystencjalna” oraz „Żałoba”.  

Jestem bardzo szczęśliwa, bo startowałam w tym konkursie od początku studiów – teraz było moje trzecie podejście, więc cieszę się, że wreszcie uzyskałam uznanie jury. Jestem bardzo zadowolona, ponieważ piszę od dziecka i nareszcie moje wiersze wyszły z szuflady – mówiła Julia Świda i odniosła się również do bardzo pozytywnej reakcji publiczności podczas odczytywania wiersza. – To było bardzo miłe zaskoczenie. Jedna dziewczyna nawet wybiegła za mną z sali, chciała pogratulować mi wyróżnienia i powiedzieć, że bardzo podobała jej się moja poezja – dodała.

Studentka przyznała, że wrażliwość na poezję zawdzięcza swoim nauczycielom.

Piszę od dziecka i myślę, że zaraziła mnie tym polonistka z podstawówki, a tę wrażliwość podtrzymał polonista w liceum. Dzięki pisaniu mogę wyrażać uczucia, których nie mam na co dzień odwagi wyrażać do osób trzecich. Tak jak wspomniałam, wcześniej pisałam do szuflady, ale ta odwaga jakoś we mnie dojrzała i stwierdziłam, że podzielę się moją twórczością z resztą świata. Jak widać, podobało się, więc jestem zadowolona – mówiła.

II miejsce wśród uczniów zdobyła Aleksandra Włodarska z II LO w Olsztynie. Do tegorocznej „Trzciny” zgłosiła trzy utwory „Czas przyszły teraźniejszy”, „Dzień dobry” oraz „Pamięć”. Po odebraniu nagrody opowiedziała o tym, jak powstają jej wiersze.

Najczęściej robię sobie kawę, bo jestem jej miłośniczką – pomaga mi się rozluźnić i pobudzić do działania. Siadam na łóżku w swoim pokoju, okrywam się kocem i biorę telefon, bo zwykle piszę właśnie na nim. Myślę, że najtrudniejsze jest dla mnie domknięcie wiersza jakąś trafną puentą – mówiła Aleksandra i dodała, że wena przychodzi do niej niespodziewanie: – Idę ulicą i wpada mi do głowy jakiś pomysł na wiersz – wtedy go zapisuję albo nagrywam na dyktafon, a potem na spokojnie, jak siedzę sobie w pokoju, dopracowuję go.

Laureaci XV edycji Konkursu Literackiego o Trzcinę Kortowa

 

Jak napisała prof. dr hab. Beata Tarnowska w werdykcie konkursu, w utworach zgłoszonych do tegorocznej edycji, dominowała problematyka egzystencjalna, odnosząca się do fundamentalnych pytań o ludzkie istnienie, sens życia oraz kondycję jednostki w coraz bardziej stechnicyzowanym świecie.

„Osobiste doświadczenie bytu obejmuje zarówno bunt wobec świata upadających wartości, jak i lęk przed katastrofą, niesioną przez wojnę lub będącą konsekwencją kryzysu klimatycznego. Refleksji nad niestabilnością współczesnego modelu życia towarzyszy próba zrozumienia relacji międzyludzkich w erze cyfrowej, co generuje pytania o bliskość oraz autentyczność interakcji online. Interesujący wątek alienacji oraz samotności w tłumie splata się z wielokrotnie opisywanym dramatem rozmijania się uczuć, doświadczeniem miłości oraz jej utraty, a także z metafizyczną »prośbą o istnienie Boga«. W niektórych utworach można jednak dostrzec próbę odnalezienia nadziei oraz afirmacji życia, co stanowi kontrapunkt dla pesymistycznych wizji”, napisała prof. Tarnowska w imieniu jury.

Dzień Języka Ojczystego zachęca nas przede wszystkim do myślenia o języku polskim – i słusznie, jak usłyszeliśmy z ust językoznawców. Ale nie możemy zapomnieć również o wielkiej różnorodności i wartości języków regionalnych, narodowych, oficjalnych i nieoficjalnych, tych mających ogromny zasięg i tych użytkowanych przez nielicznych na całym świecie. Prof. Alina Naruszewicz-Duchlińska odwołała się podczas otwarcia do wydarzeń z początku XX wieku, by pokazać, jaką drogę od tamtej pory przeszliśmy i jaką rolę odegrał w tym wszystkim język polski. Ale warto pamiętać, że każdy kraj ma swoją językową historię i bez względu na jego brzmienie, zawsze jest on depozytariuszem kultury i tożsamości. 

Marta Wiśniewska 

Laureaci XV edycji Konkursu Literackiego o Trzcinę Kortowa

W grupie studentów UWM:

I miejsce: Aleksandra Jagielska (Wydział Nauk Społecznych i Wydział Humanistyczny)

II miejsce: Julia Świda (Wydział Nauk Społecznych)

III miejsce: Karolina Rawłuszko (Wydział Humanistyczny)

Wyróżnienie: Kacper Ostrowski (Wydział Humanistyczny)

 

W grupie uczniów:  

I miejsce: Weronika Szczęsna z I LO w Olsztynie; opiekunka: Bożena Łuszczewska-Szafranek.

II miejsce: Aleksandra Włodarska z II LO w Olsztynie; opiekunka: Anna Czarnecka.

III miejsce ex aequo: Wiktoria Nosewicz z I LO w Ostródzie; opiekunka: Iwona Gesek; Marietta Włodarska z II LO w Olsztynie; opiekunka: Anna Czarnecka.

 

Ponadto postanowiono przyznać trzy równorzędne wyróżnienia:

Natalia Kaniewska z II LO w Elblągu; opiekunka: Ewa Adamowicz.

Dagmarze Mendalka z Zespołu Szkół w Rybnie; opiekunka: Anna Węgrzynowska.

Inez Grochala z Zespołu Szkół im. Marii Curie-Skłodowskiej w Kętrzynie; opiekunka: Beata Stokłosa.

 

Rodzaj artykułu