15 Września 2026
Aktualności
Jeśli mowa o zbiorach i tym, w jaki sposób mogą dotrzeć do nich czytelnicy, to pani jest osobą, która za tym wszystkim stoi.
Zgadza się. W Bibliotece Uniwersyteckiej UWM jestem odpowiedzialna przede wszystkim za nadzór nad gromadzeniem zbiorów w formie tradycyjnej, a więc książek i czasopism drukowanych. Mówiąc w skrócie, moja praca polega na koordynowaniu procesu wpływu materiałów bibliotecznych w formie zakupu, darów i wymiany międzybibliotecznej. Drugim obszarem, który nadzoruję, jest Dział Obsługi Użytkowników. W tym przypadku skupiamy się głównie na studentach i pracownikach naukowych – zależy nam na tym, aby odpowiadać na ich potrzeby oraz żeby byli usatysfakcjonowani naszymi usługami.
Mogłaby nas pani zabrać za kulisy gromadzenia zbiorów? Na co dzień przychodzimy do biblioteki, aby z nich korzystać, ale rzadko mamy okazję porozmawiać o tym, jak się je pozyskuje.
Zanim objęłam funkcję zastępcy dyrektora, kierowałam działem gromadzenia i uzupełniania zbiorów, gdzie zajmowaliśmy się zakupem nowości wydawniczych – mówiąc nowości mam na myśli nie tylko nowo wydane książki, ale także wszystkie pozycje potrzebne bibliotece. Staramy się być na bieżąco z tym, co się ukazuje – przeglądamy oferty księgarń, nasi pracownicy otrzymują newslettery. Natomiast jeśli chodzi o czasopisma, to obowiązuje nas procedura przetargowa. W ciągu roku zbieramy zapotrzebowanie od pracowników Uniwersytetu i we wrześniu składamy odpowiedni wniosek do Działu Zamówień Publicznych. Otrzymujemy również wiele propozycji darów, ale musimy brać pod uwagę, że mamy ograniczoną ilość miejsca w magazynie, więc potencjalnych darczyńców w pierwszej kolejności prosimy o listę książek i czasopism, które chcieliby nam podarować i zastrzegamy sobie prawo do tego, że nie wszystkie pozycje przyjmiemy. Osobiście największą satysfakcję mam wtedy, kiedy udaje mi się pozyskać książkę, której nie można już kupić na rynku wydawniczym.
A zatem istnieje potrzeba profesjonalnego i przemyślanego zarządzania zbiorami.
Oczywiście, że tak. Trzeba wykorzystać potencjał zbiorów, które posiada biblioteka. Dzisiejsze czasy wymuszają na nas potrzebę łączenia zbiorów tradycyjnych ze zbiorami cyfrowymi. Dodatkowo trzeba poszerzać dostępność zbiorów drukowanych, m.in. poprzez digitalizację, co nieustannie staramy się robić, uczestnicząc na przykład w różnego rodzaju projektach. Wśród naszych użytkowników są osoby, które chcą korzystać tylko z zasobów cyfrowych, ale z drugiej strony jest duże grono studentów, które potrzebuje do nauki tradycyjnego podręcznika. Dlatego moim zdaniem nie da się przesądzić, który rodzaj zbiorów jest dzisiaj bardziej potrzebny.
W 2022 roku Biblioteka Uniwersytecka UWM przeszła na system Alma – nowoczesną platformę chmurową do zarządzania zasobami bibliotecznymi. Po korytarzach biblioteki krąży anegdota, że kocha pani ten system miłością nieskończoną.
(śmiech) To prawda – wiedzą to moje koleżanki i koledzy. Włożyłam dużo pracy, żeby jak najlepiej poznać jego funkcjonowanie i może dlatego z taką łatwością przychodzi mi praca w tym systemie. Jest on oparty na chmurze, więc nie potrzebujemy serwera – wszelkiego rodzaju zmiany, które wprowadzamy (np. w opisach bibliograficznych) dzieją się tu i teraz. Dodatkowo wspiera go sztuczna inteligencja, np. przy tworzeniu opisów bibliograficznych – wystarczy, że zeskanujemy stronę tytułową, redakcyjną czy stopkę wydawniczą, a system Alma zrobi nam opis bibliograficzny, który oczywiście wymaga weryfikacji przez pracownika biblioteki. Jest to istotne, zwłaszcza że sztuczna inteligencja się od nas uczy, więc wskazując, co poprawić, pracujemy niejako na to, by w przyszłości móc jeszcze bardziej na niej polegać.
Z kolei w 2024 roku Biblioteka rozpoczęła współpracę z Biblioteką Narodową w ramach połączonych katalogów bibliotek OMNIS. Co z tego wynika?
Oznacza to, że nasze zbiory, oprócz tego, że są widoczne dla naszych użytkowników, to pojawiają się również w bazie Biblioteki Narodowej. Jeśli jedna z bibliotek nie posiada danego tytułu, to szybko jesteśmy w stanie zlokalizować taką, która może w ramach wypożyczenia międzybibliotecznego udostępnić poszukiwany egzemplarz naszemu studentowi. Ponadto współpraca w ramach połączonych katalogów Biblioteki Narodowej pozwala współdzielić opis bibliograficzny. W praktyce wygląda to tak, że biblioteka, która jako pierwsza kupi książkę, tworzy opis bibliograficzny, a pozostałe podłączają się tylko ze swoim zasobem. Zaletą jest skrócenie czasu na opracowanie zbiorów – w Bibliotece Narodowej skatalogowanie książki, która jest otrzymywana jako egzemplarz obowiązkowy, odbywa się w ciągu 24 godzin. Zatem my jesteśmy odciążeni i możemy skoncentrować się na innych zadaniach – np. tworzeniu opisów bibliograficznych publikacji zagranicznych, które kupujemy w ramach grantów dla pracowników czy studentów obcojęzycznych.
Powiedziała pani, że sztuczna inteligencja pomaga tworzyć opisy bibliograficzne, a czy jest jeszcze jakiś obszar pracy biblioteki, w którym AI jest obecna lub w którym pojawi się lada moment?
Na przykład w naszej multiwyszukiwarce Primo jest asystent wyszukiwania oparty na AI, który pomaga wyszukiwać literaturę na konkretny temat czy zagadnienie, przeszukując nie tylko zasoby tradycyjne, ale także te znajdujące się w otwartym dostępie oraz wszystkie dostępne w naszej bibliotece bazy. Poza tym w systemie Alma również jest asystent AI, którego my, pracownicy, możemy poprosić o rozwiązanie jakiegoś problemu, który pojawia się w naszej codziennej pracy. On odsyła nas wówczas do dokumentacji dotyczącej systemu zarządzania zasobami i podpowiada, jak sobie z tym problemem poradzić.
Obawia się pani, że sztuczna inteligencja może spowodować, że do pracy w bibliotece będzie potrzebnych coraz mniej osób?
Jako bibliotekarze korzystamy z nowych technologii na coraz większą skalę, ale mimo to nie obawiam się, że zabiorą nam one pracę. Osobiście dostrzegam, że sztuczna inteligencja – owszem – jest w stanie pomóc w niektórych kwestiach, ale w innych już nie. Wydaje mi się, że ludzki umysł i zdrowy rozsądek nie pozwolą nam zostać zdominowanymi przez AI. Musimy tylko nauczyć się korzystać z tych narzędzi i odpowiednio wykorzystywać je w naszej pracy – wtedy staną się one naszym przyjacielem, a nie wrogiem.
Gdy przyszłam do pani gabinetu na wywiad, zastałam panią z ubrudzonymi dłońmi i przeglądającą stare gazety. Czy może pani zdradzić, co w tym momencie robiła?
Dzisiaj zajmuję się zbiorem przedwojennych niemieckich czasopism, dotyczących cechów zawodowych, które były gromadzone przez Centralną Radę Związków Zawodowych [w latach 1949–1980 CRZZ była naczelnym organem Zrzeszenia Związków Zawodowych w Polsce, pełniąc funkcję sterowanej przez partię komunistyczną struktury reprezentującej pracowników – przyp. red.]. To, że takie pisma znajdowały się w zbiorach CRZZ, odsłania ciekawe fakty historyczne, bo okazuje się, że komunistyczny organ inspirował się tym, w jaki sposób działały przedwojenne niemieckie cechy. Dokonuję ich spisu, czyli przeglądam każdy numer, staram się spisać, ile ich mamy, w jakich latach się ukazywały itp. Są to pisma XIX-wieczne, więc zdarzają się np. rozdarcia i wtedy staram się je naprawić za pomocą specjalnej taśmy. Są także, co miała pani okazję zobaczyć, zakurzone (śmiech). To bardzo ciekawa praca.
Jak wyglądała droga, która zaprowadziła panią do biblioteki?
Ukończyłam studia z bibliotekoznawstwa na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim i po licencjacie rozpoczęłam studia magisterskie na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Gdy byłam na trzecim roku studiów, ówczesna dyrektorka Biblioteki Uniwersyteckiej UWM, dr Danuta Konieczna, zatrudniła mnie na umowę zlecenie, więc jednocześnie studiowałam i pracowałam. Odkryłam ogromną przyjemność z pracy w bibliotece i szybko znalazłam w niej swoje miejsce. Jeśli ktoś myśli, że bibliotekarz siedzi i czyta książki, to jest w błędzie, bo do wykonania jest dużo pracy, którą trzeba sobie poukładać, a więc w rzeczywistości nie ma czasu na czytanie. Pasję do czytania lektur trzeba realizować w czasie wolnym.
Rozmawiała Marta Wiśniewska

Artykuł ukazał się w majowym numerze „Wiadomości Uniwersyteckich”, w którym pod redakcyjną lupę trafiła biblioteka. W wydaniu znalazło się kilka rozmów z pracownikami Biblioteki Uniwersyteckiej, ale nie tylko. Są w nim też teksty, które nawiązują do tematu przewodniego w sposób nieco bardziej symboliczny. Jak zawsze w naszym czasopiśmie publikujemy też teksty poświęcone najważniejszym wydarzeniom odbywającym się na Uniwersytecie i sukcesom przedstawicieli naszej społeczności. Sporo uwagi poświęcamy też działalności sojuszu ChallengeEU i pierwszej corocznej konferencji aliansu, która odbyła się na UWM na początku maja.