20 Stycznia 2026

Aktualności


Jarosław Rubacha z Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UWM otrzymał tytuł profesora nauk humanistycznych w dyscyplinie historia. Oficjalne wręczenie aktu nadania tytułu odbyło się 7 stycznia w Pałacu Prezydenckim.

Jak rozpoczęła się przygoda naukowa pana profesora?

Moja przygoda naukowa rozpoczęła się już w trakcie studiów na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Obszarem, który postanowiłem zgłębiać, okazała się historia, a wybór ten podyktowany był przede wszystkim moimi wcześniejszymi zainteresowaniami.

W pracy badawczej skupia się pan na historii Półwyspu Bałkańskiego w XIX i na początku XX w., a w szczególności na dziejach Bułgarii w tym okresie. Czy tak było od początku?

Szczerze mówiąc, rozpoczynając studia, nie sądziłem, że obszarem moich naukowych zainteresowań stanie się historia najnowsza. Wręcz przeciwnie. Ten fragment dziejów w ogóle nie przyciągał mojej uwagi. W tamtym czasie byłem zafascynowany historią średniowiecza, a zwłaszcza dziejami krucjat i zakonów rycerskich. Ostatecznie jednak – trochę przez przypadek, a trochę z konieczności – przyszło mi zająć się powszechną historią XIX w. Wybrałem seminarium magisterskie prowadzone przez wybitnego znawcę tematyki bałkańskiej, pana prof. Antoniego Cetnarowicza, który już na pierwszym spotkaniu zasugerował, aby podejmowane tematy prac oscylowały wokół dziejów Półwyspu Bałkańskiego w XIX stuleciu. Otwarcie muszę przyznać, że wskazany przez niego obszar był – delikatnie rzecz ujmując – mało mi znany, dlatego postanowiłem wykorzystać doświadczenia zdobyte w trakcie przygotowywania, przy innej okazji, referatu poświęconego wojnom bałkańskim 1912-1913 i zadeklarowałem gotowość tworzenia pracy magisterskiej poświęconej udziałowi Bułgarii w tych konfliktach zbrojnych.

Jak zareagował pana promotor na temat pracy magisterskiej?

Zapytał czy zdaję sobie sprawę, z jak poważnymi problemami będę musiał się zmierzyć już na etapie gromadzenia przedmiotowej literatury, w związku z tym, że w polskiej historiografii ilość tekstów naukowych poświęconych dziejom Bułgarii na początku XX w. jest nader skromna. Ponieważ mocno obstawałem przy podjętej decyzji, prof. Cetnarowicz zaakceptował temat, ale jednocześnie polecił mi poszukiwanie źródeł i literatury w zagranicznych bibliotekach, zwłaszcza w Wiedniu. W stolicy Austrii bywałem wówczas bardzo często, więc podjąłem wyzwanie. W ten sposób powstała praca magisterska poświęcona dziejom Bułgarii zatytułowana „Bułgaria w okresie wojen bałkańskich 1912-1913 – zagadnienia polityczno-militarne”.

Bałkany i Bułgaria towarzyszyły panu profesorowi także podczas prac nad dysertacją doktorską.

Tak. Postanowiłem nie porzucać problematyki bułgarskiej, która bardzo mnie zainteresowała. Poza tym – jak wspomniałem – w polskiej historiografii opracowań, które przybliżałyby historię tej części Europy było bardzo mało, więc postanowiłem tę lukę wypełnić. Stąd też głównym wątkiem mojej rozprawy doktorskiej pod tytułem „Bałkańska polityka zagraniczna Bułgarii w latach 1878-1913 emanacją jej celów narodowych”, po raz kolejny stały się wydarzenia i procesy zachodzące Półwyspie Bałkańskim.

Skąd się wzięło zainteresowanie akurat Bułgarią?

Zainteresowanie to tworzyło się w ramach dwuetapowego procesu. Drugi etap, który z dzisiejszej perspektywy określiłbym mianem „naukowego”, wykrystalizował się dopiero w trakcie studiów. Ale kontakty z Bułgarią, które legły u podstaw mojej dzisiejszej fascynacji historią tego niewielkiego kraju położonego na Bałkanach, miały nieco dłuższą historię. Pod koniec lat 80. XX w. mój ojciec pracował w Bułgarii współuczestnicząc – w ramach modnej w tamach czasach wymiany kadr – w pracach remontowych i modernizacyjnych kombinatu metalurgicznego w położonym niedaleko od Sofii mieście Pernik. Kilkakrotnie odwiedziłem go, a wyjazdy te stworzyły mi możliwość pierwszych kontaktów z „wielkim światem”, który poznawałem przez pryzmat Bułgarii.

Czy Bułgaria zrobiła na panu wrażenie?

Oczywiście, inny pejzaż za oknem, inna kultura, inny język budziły moje duże zainteresowanie i, jak mi się wydaje, podświadomie inspirowało mnie do pogłębiania wiedzy na temat Bułgarii i Półwyspu Bałkańskiego. Te krajoznawcze i kulturoznawcze upodobania przerodziły się ostatecznie w fascynację naukową.

Kolejny etap to podjęcie pracy na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim.

Pracę w UWM rozpocząłem w 2005 r. w utworzonym wówczas z inicjatywy prof. Andrzeja Staniszewskiego Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Praca w jednostce reprezentującej inną od mojej macierzystej dyscyplinę naukową postawiła przede mną nowe wyzwania, w ramach których koniecznym stało się połączenie dwóch obszarów – historii i medioznawstwa. Myślę, że udało mi się to osiągnąć, a potwierdza to moja twórczość naukowa z pracą habilitacyjną  „Bułgaria na przełomie XIX i XX wieku. Bułgarskie metamorfozy w publikacjach »Świata Słowiańskiego« (1905-1914)” na czele. W książce tej zaprezentowałem wielopłaszczyznowe zmiany zachodzące w bułgarskiej przestrzeni społecznej od połowy XIX do początku XX stulecia poprzez pryzmat materiałów opublikowanych na łamach krakowskiego miesięcznika „Świat Słowiański”, a więc źródła, które niezwykle rzadko wykorzystywane jest w analizach historycznych.

Czy zatem prasa może stanowić obiektywne źródło historyczne?

Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa. Już pod koniec XIX w. redaktor naczelny nowojorskiego dziennika „The Sun” John Swinton wyrażał przekonanie, że niezależność prasy, a zwłaszcza jej obiektywizm to mrzonka. Na podstawie wyników prowadzonych badań mogę jednak stwierdzić, że w przypadku prasy europejskiej, przynajmniej w obszarze analizowanych przeze mnie informacji bezpośrednio lub pośrednio dotyczących problematyki bałkańskiej, mamy do czynienia z relatywnie wysokim poziomem wiarygodności. Konstatacja ta dotyczy nie tylko doniesień odnoszących się do polityki wewnętrznej i zagranicznej, ale także do wydarzeń bardziej dynamicznych, takich jak konflikty zbrojne. Taki stan rzeczy skłonił mnie do poszerzenia zakresu badań. Ich efektem było kilkanaście artykułów naukowych, a także dwa dwutomowe cykle wydawnicze. Pierwszym z nich była monografia napisana wspólnie z dr Renatą Rozbicką, zatytułowana „Bułgarska epopeja 1915-1918. Armia bułgarska na frontach I wojny światowej w świetle publikacji dziennika »Czas«”, która poświęcona została militarnym aspektom udziału Bułgarii w Wielkiej Wojnie. Głównym źródłem uczyniliśmy krakowską gazetę „Czas”, która w obszarze moich zainteresowań i badawczych eksploracji znalazła się już w trakcie pisania pracy magisterskiej. Druga monografia mojego autorstwa, zatytułowana „Gloria Victis. Bułgarskie działania dyplomatyczne i militarne podczas wojen bałkańskich w publikacjach dziennika »Ilustrowany Kuryer Codzienny«, była z kolei – jak mi się wydaje – udaną próbą ukazania rozgrywających się na Półwyspie Bałkańskim w latach 1912-1913 wydarzeń poprzez pryzmat informacji publikowanych na łamach prasy bulwarowej.

„Ilustrowany Kurier Codzienny” to ciekawy wybór, ponieważ nie kojarzy się on z obiektywnym źródłem informacji.

To prawda. Pasę bulwarową kojarzymy najczęściej z plotką i sensacją, czasami niemającymi nic wspólnego z rzeczywistością, a nie z wiarygodnymi informacjami. Moja ocena tego krakowskiego dziennika jest jednak mniej krytyczna. Jakkolwiek rzeczywiście główny nacisk kładziono w nim na morderstwa czy skandale obyczajowe, w sferze informacyjnej gazeta spełniała bez zarzutów swoją rolę, a prezentowany na łamach dziennika obraz wydarzeń nie odbiega od późniejszych ustaleń historyków.

Za tę ostatnią książkę o której mówiliśmy, w 2024 r. otrzymał pan nagrodę główną w 29. edycji Nagrody im. prof. Jerzego Skowronka.

Moje publikacje nominowane były do tej nagrody czterokrotnie. Po raz pierwszy w roku 2005. Dwukrotnie uhonorowane były wyróżnieniami – w 2005 i 2019 r. W 2024 r. okazało się, że moja książka poświęcona wojnom bałkańskim została uznana przez jury konkursu, za godną nagrody głównej. Było to dla mnie dużym zaskoczeniem, ale jestem niezwykle dumny z faktu, że moja praca tak prestiżową nagrodą została wyróżniona.

W tym roku otrzymał pan tytuł profesora, który w pewien sposób stanowi zwieńczenie kariery naukowej.

Nie ulega wątpliwości, że uzyskanie tytułu profesora wieńczy karierę naukową, ale na pewno jej nie kończy. Dlatego zamierzam nadal aktywnie uczestniczyć w życiu naukowym i realizować określone już jakiś czas temu cele, takie jak opublikowanie wspólnie z bułgarskimi kolegami książki poświęconej postaci wybitnego polskiego językoznawcy Henryka Ułaszyna czy monografii traktującej o relacjach między Bułgarią a mocarstwami centralnymi na początku XX w. W fazie realizacji są również mniejsze projekty, a na horyzoncie pojawiają się także nowe inicjatywy. Tak więc nie zamierzam się w najbliższym czasie nudzić.

A czy oprócz badań naukowych ma pan profesor też czas na hobby?

Moim hobby są podróże. Wspólnie z żoną lubimy w ten sposób spędzać wolny czas. W obszarze naszego zainteresowania znajdują się państwa europejskie i ciekawe miejsca w naszym kraju, ale czasami pozwalamy sobie na „odrobinę szaleństwa” i odwiedzamy Azję czy Afrykę.

A czy Bułgaria także bywa celem w państwa podróży?

O tak. Bułgaria jest stałym elementem corocznych planów urlopowych od niemal dwudziestu lat. Podróżujemy tam z kilku powodów. Pierwszym z nich jest fakt, że pokochaliśmy ten kraj, jego kulturę i kuchnię. Mamy tam także wielu przyjaciół, których przy okazji odwiedzamy. Drugim powodem są świetne warunki pogodowe i ciepłe morze, które zaspokajają gusta nawet najbardziej wybrednych urlopowiczów. Trzeci wreszcie powód jest istotny z mojego punktu widzenia. Jest nim możliwość kontaktu z językiem bułgarskim. W obszarze posługiwania się tym językiem jestem samoukiem i jakkolwiek opanowałem go w stopniu komunikatywnym, mam świadomość, że jeszcze wiele pozostaje w tej kwestii do zrobienia. Stąd każda możliwość językowego treningu w formie konwersacji jest dla mnie cenna.

 

Rozmawiała Sylwia Zalewska

Rodzaj artykułu