01 Maja 2026

Aktualności


Wraz z pełnoskalową agresją Rosji na Ukrainę w gospodarce unijnej zakończył się okres tzw. dywidendy pokojowej i rozpoczął stan podwyższonej gotowości. W obliczu geopolitycznych wyzwań wyjątkowego znaczenia nabiera europejska integracja ekonomiczna, o czym rozmawiamy z dr. Łukaszem Markowskim z Wydziału Nauk Ekonomicznych UWM.

Czym jest europejska integracja ekonomiczna?

Europejska integracja ekonomiczna jest procesem stopniowego łączenia gospodarek państw europejskich w jeden spójny system – wszystko po to, aby kraje mogły swobodnie handlować, wprowadzić wspólne zasady konkurencji, ułatwiać przepływ ludzi, kapitału i usług oraz podnosić dobrobyt. Integracja dzieli się na następujące główne etapy: strefa wolnego handlu, unia celna, wspólny rynek i unia gospodarczo-walutowa.

U podstaw idei europejskich sojuszy stał pogląd, że integracja ekonomiczna pomoże utrzymać pokój, prawda?

Prymarnym celem integracji europejskiej było wprowadzenie pokoju. Kwestie gospodarcze miały stać się podstawą do jego utrzymania, a żeby tak się stało, musi zostać zapewniony ekonomiczny dobrobyt – tak, aby żadnemu państwu nie opłacało się wszczynać kolejnych wojen. A to, jak wiemy, po drugiej wojnie światowej wcale nie było takie pewne.

W swojej pracy doktorskiej badał pan politykę stabilizacji koniunktury gospodarczej w warunkach europejskiej integracji ekonomicznej.

Zgadza się. Integracja walutowa oprócz szeregu korzyści wiąże się – co naturalne – z pewnym ryzykiem, które wynika z utraty autonomii w zakresie kreowania polityki pieniężnej. Stopę procentową w strefie euro ustala Europejski Bank Centralny i może się tak zdarzyć, że nie będzie ona idealnie adekwatna dla danego kraju. Ogólnie rzecz ujmując, w swojej pracy doktorskiej badałem to, czy była ona odpowiednia i okazało się, że nie zawsze. Według mnie jest to silny argument za tym, żeby wzmocnić integrację europejską i stworzyć takie mechanizmy, które będą pomagały w stabilizowaniu koniunktury gospodarczej w sytuacji braku możliwości dostosowywania stopy procentowej. Państwa należące do strefy euro nie mogą również intensywnie się zadłużać, żeby walczyć z kryzysami, dlatego trzeba dać im odpowiednie narzędzia, pogłębiając tym samym integrację. Wychodzę z założenia, że jeśli pojawiają się problemy, to należy szukać odpowiednich rozwiązań, a nie krytykować i podważać istotę Unii Europejskiej. W dobrobycie, w którym żyjemy na co dzień, zbyt często zapominamy o tym, że nic nie jest dane z góry i nie mam wątpliwości, że integracja europejska jest najlepszą rzeczą, jaka spotkała Polskę i Europę po 1945 roku.

W jakim stanie znajduje się obecnie europejska gospodarka?

Europejska gospodarka ustabilizowała się po kryzysach, ale notuje niskie, zdecydowanie poniżej swojego potencjału, wzrosty (prognozy na 2026 rok wskazują 0,9–1,2 proc. wzrostu). Inflacja znajduje się blisko celu obranego przez EBC, czyli 2 proc. Mocną stroną europejskiej gospodarki jest stabilny rynek pracy i system bankowy, ale ma ona swoje problemy, spośród których najpoważniejszymi są niska produktywność, starzenie się społeczeństw i mniejsza innowacyjność. Do tego dochodzą również czynniki zewnętrzne, takie jak wojny w Ukrainie i na Bliskim Wschodzie czy konflikty handlowe, w tym z USA.

Były szef EBC i  premier Włoch, Mario Draghi, w  swoim słynnym raporcie z 2024 roku, który jest jednym z najważniejszych dokumentów o stanie i przyszłości UE w ostatnich latach, pisze, że jeśli Europa nie podejmie działań na rzecz zmniejszenia luki innowacyjnej i problemów z produktywnością, to czeka ją „ekonomiczna agonia”.

Raport Maria Draghiego odbił się szerokim echem wśród europejskich decydentów i jest istotnym punktem odniesienia także dla nas, teoretyków ekonomii. Snuje on dość ponurą wizję, ale skądinąd uzasadnioną. Draghi jasno wskazał, że Europa nie może się rozwijać wyłącznie na podstawie czynników, które dotychczas gwarantowały wzrost, ale musi poszukiwać innych rozwiązań. Gospodarka europejska ma np. problem z tym, że firmy działają na rynkach lokalnych, ale nie mają szans rywalizować na poziomie globalnym – chociażby z gigantami z USA. Postuluje zatem, abyśmy dążyli do budowy rynków kapitałowych czy obniżenia cen energii i transformacji energetycznej, bo wciąż jesteśmy podatni na szoki energetyczne, co dobitnie pokazuje obecny kryzys na Bliskim Wschodzie. Niezbędne jest również stworzenie wspólnych rynków innowacji. Wiele zależy od polityków, bo jeśli europejskimi krajami będą rządziły partie eurosceptyczne, to wprowadzenie tych wszystkich działań będzie bardzo trudne, żeby nie powiedzieć – niemożliwe. Oczywiście, w demokracji trzeba szanować wszystkich i starać się współpracować z każdym, ale żeby gospodarka europejska była silna i konkurencyjna, państwa muszą działać razem w imię wspólnego celu. Obecnie wielkim wyzwaniem jest to, aby UE nie była osłabiana dezinformacją czy populistycznymi wypowiedziami polityków, którzy swoje poparcie chcą budować na podważaniu sensu europejskiej integracji.

Polskę obowiązuje tzw. derogacja w zakresie euro, co oznacza, że jesteśmy zobowiązani do przyjęcia wspólnej europejskiej waluty, gdy spełnimy określone warunki. W praktyce może to być odwlekane w nieskończoność, ale czy pana zdaniem powinno się kiedyś wydarzyć?

Przyjęcie euro to zawsze jest kwestia rozważenia korzyści i ryzyk. Posiadanie wspólnej europejskiej waluty automatycznie wyeliminowałoby koszty transakcyjne, które w ciągu roku wynoszą miliardy złotych. Zniknęłoby również ryzyko kursowe, co jest kluczowe dla przedsiębiorców prowadzących handel zagraniczny, bo w takiej sytuacji nie muszą gromadzić środków, żeby zabezpieczać się przed wahaniami kursu. W wyniku ograniczenia kosztów transakcyjnych rośnie również dochód rozporządzalny gospodarstw domowych, a co za tym idzie, konsumpcja i produkcja. Gdybyśmy wprowadzili euro, to z miejsca stalibyśmy się jedną z kluczowych gospodarek strefy euro z walutą międzynarodową, bo pod względem nominalnego PKB jesteśmy obecnie szóstą gospodarką w Europie. Jeśli zaś chodzi o koszty, jakie musielibyśmy ponieść, to jest to m.in. ta wspomniana wcześniej utrata autonomii w polityce pieniężnej, z tym, że należy podkreślić, że prezes NBP wchodziłby wówczas w skład Rady Prezesów EBC, która ustala stopy procentowe dla strefy euro, zatem uczestniczyłby w procesie decyzyjnym. Utracilibyśmy również mechanizm dostosowawczy, polegający na umacnianiu lub osłabianiu krajowej waluty w zależności od uwarunkowań gospodarczych. Trzeba jednak podkreślić, że w warunkach globalizacji ten mechanizm traci na znaczeniu. Osobiście jestem zwolennikiem przyjęcia przez Polskę euro, ale musi być na to odpowiedni moment.

W artykule pt. „Economic integration in the face of new challenges for the European economy”, który napisał pan z dr. hab. Rafałem Warżałą, prof. UWM, zostały zaproponowane perspektywy dalszej integracji Unii Europejskiej, która – według panów – jest niezbędna m.in. z powodu skutków pandemii czy wojny w Ukrainie. Określają panowie te wydarzenia „siłami napędowymi zmiany obecnego paradygmatu”. Proszę powiedzieć, na czym te zmiany mają polegać.

Przychylam się do poglądu, że stabilności, a nawet przetrwaniu UE bardziej sprzyjają inicjatywy integracyjne, odwołujące się do teorii neofunkcjonalnej i podejścia federalnego niż podejścia konfederalnego. Działania na rzecz poziomej i pionowej integracji UE oraz zmniejszania różnic rozwojowych, mogą podjąć tylko państwa posiadające wspólne i silne instytucje, oczywiście przy zachowaniu autonomii. Jeśli kraje będą działały coraz bardziej indywidualistycznie, to istnieje poważne zagrożenie, że efekt spill-over (integracja w jednym obszarze automatycznie wywołuje potrzebę integracji w innym) zamieni się w spill-back (cofanie efektów integracji). Z historii wiemy, że sporo koncepcji konfederalnych upadało, tak jak inne unie monetarne, które miały zbyt mało cech federalnych (np. Skandynawska Unia Monetarna). Ale oczywiście, aby to uzyskać, potrzeba czasu i ogromnej determinacji politycznej. A to nie jest łatwe.

Rozmawiała Marta Wiśniewska

fot. Janusz Pająk 

Dr Łukasz Markowski pracuje w Katedrze Teorii Ekonomii na Wydziale Nauk Ekonomicznych UWM. Interesuje się problematyką makroekonomiczną, a w szczególności realizacją polityki fiskalnej i monetarnej, koniunktury gospodarczej oraz europejskiej integracji ekonomicznej.

 

grafika WU Europa

Tekst ukazał się w kwietniowym wydaniu „Wiadomości Uniwersyteckich”, którego tematem przewodnim jest „Europa”. Numer ukazał się przed kolejną rocznicą przystąpienia Polski do Unii Europejskiej i przed pierwszą coroczną konferencją sojuszu ChallengeEU (którego UWM jest częścią). W wydaniu można przeczytać o europejskiej współpracy i myśli politycznej, samorządzie terytorialnym w krajach UE czy edukacji dzieci Polonii. Oprócz tego, jak zawsze, dawka inspiracji i informacji z życia Uniwersytetu. 

Wszystkie wydania „Wiadomości Uniwersyteckich" znajdują się >>> na stronie UWM.

Rodzaj artykułu