24 Sierpnia 2026

Aktualności

Dominika Myślak, fot. archiwum prywatne


Bohaterki książki dr Dominiki Myślak (Wydział Humanistyczny UWM) „HERstory. Kobiety Warmii i Mazur w reportażu (i nie tylko)” to reprezentantki różnych zawodów, doświadczeń i pasji. Łączy je to, że są stąd, z tego regionu. Ich historie mówią o sile i odwadze w realizacji różnych planów. Książka ukazała się w Wydawnictwie UWM.

W pani książce mamy 28 artykułów i 43 bohaterki różnych historii. Kiedy pani zaczęła przeprowadzać te rozmowy, to w zasadzie dopiero zaczynał się trend kobiecych historii w mediach, bo to był 2014 rok.

Tak, 2014 rok jest bardziej początkiem mojej przygody dziennikarskiej, niż podążaniem za trendem „herstory”. Byłam wtedy na studiach magisterskich i zaczęłam praktyki w „Gazecie Wyborczej” w Olsztynie. Pamiętam swój pierwszy materiał z tego okresu. Odkąd urodziłam córkę, zaczęłam zwracać uwagę na narracje o kobietach. A będąc wykładowcą na UWM, zauważyłam, że dorosłe kobiety, studentki, z którymi się spotykałam na zajęciach, tak naprawdę nie potrafiły powiedzieć wprost, w czym są dobre i co im w życiu wychodzi. Silne było przekonanie, że grzeczne dziewczynki nie mówią takich rzeczy. Niektóre przyznawały, że przyszły na studia, bo nie miały na siebie pomysłu. Zaczęłam je trochę zachęcać, by opowiadały o sobie i sama mówiłam im, w czym są dobre. Pracując w „Wyborczej” miałam możliwość rozmawiania z różnymi kobietami. Czasami dany temat ma więcej niż jedną bohaterkę, więc historii jest więcej niż tekstów. Niemniej każda opowieść jest jak oddzielny dokument, który może być punktem wyjścia np. dla psychologii postaci czy analiz źródłowych z pogranicza socjologii kobiet. 

Jaki był cel tej publikacji?

Bardzo zależało mi na tym, żeby zacząć patrzeć na nasze otoczenie i historię przez pryzmat kobiet i ich doświadczeń, a nie tylko przez narrację typowo męską. Obserwujemy renesans lokalności i powrót do publikacji historycznych, a ja chciałam pokazać historię kobiet obecnie żyjących w tym regionie. Stąd też książka ta to swoista herstoria współczesnych Warmii i Mazur, w której doceniam, pokazuję i oddaję głos kobietom – bohaterkom moich tekstów z „Gazety Wyborczej”. Zrobiłam to po to, by nie okazało się w przyszłości, że o pierwszych Warmiaczkach i Mazurkach wiemy więcej niż o tych żyjących obecnie. Chciałam zmierzyć się też trochę ze stereotypami na temat kobiet. Jedną z moich rozmówczyń jest np. kobieta stolarz, czyli kobieta pracująca w „męskim” zawodzie. Książka ta łączy w sobie podejście medioznawcze z dziennikarskim, stąd też przyda się zarówno praktykom dziennikarstwa, jak i teoretykom mediów czy socjologom. 

Jedna z pani bohaterek, matka dziecka w spektrum autyzmu, przyznała się pani, że rodzina nie wie, że córka jest w spektrum i że w zasadzie ten wywiad jest takim pierwszym ujawnieniem się.

Tak. Teraz piszę drugą część – „HIStory” i tam pojawia się osoba transpłciowa, która moim reportażem zrobiła coming out. W swojej pracy zawodowej starałam się walczyć z wykluczeniem społecznym. Jeśli chodzi o matkę dziecka w spektrum, to opowiadała, że gdy powiedziała o diagnozie, spotkała się z jej zaprzeczaniem wśród najbliższych. Słyszała, że przecież z jej dzieckiem jest wszystko w porządku i ktoś się pomylił. Tak jest, jak ktoś widzi tylko urywek naszego życia i wydaje własne diagnozy. Po tej publikacji pisały do mnie czytelniczki, które mają dzieci z zaburzeniami ze spektrum autyzmu, że bardzo je ten tekst poruszył i nie czuły się już w jakiś sposób „naznaczone”. Zobaczyły, że inni się też z tym tematem mierzą. 

Myślę, że w czasie, w którym pani przeprowadzała wywiady, mniej było też diagnoz autyzmu. 

Zdecydowanie. Zwłaszcza dziewczynki bardzo rzadko są wcześnie diagnozowane. Rozmową z Bożeną Chrostowską [wykładowczynią UWM i uczelnianą koordynatorką ds. wsparcia edukacyjnego osób w spektrum autyzmu – przyp. red.] poruszyłyśmy ten problem. Wtedy ruszyła trochę taka lawina w Olsztynie zwracania na to uwagi. Pamiętam, że za te działania i nagłośnienie później tych spraw związanych z zaburzeniami ze spektrum autyzmu, Bożena wygrała plebiscyt na Olsztynianina Roku. Kilka osób, o których napisałam w „Gazecie Wyborczej”, dostawało potem tę statuetkę. Myślę, że przyczyniałam się moimi tekstami do nagłaśniania ważnych społecznie spraw. 

Wśród rozmówczyń jest sporo absolwentek albo studentek UWM, bo są też historie dziewcząt, które z różnych powodów nie dokończyły studiów.

Można przez taką soczewkę też na to spojrzeć, bo jednak Warmia i Mazury to punkt, który nas łączy i przez który ja patrzę na te różne historie. Są to osoby, które na Warmii i Mazurach się urodziły, mieszkały albo przyjechały tu na studia. Pisząc różne materiały do gazety, widziałam, że na przykład było wiele osób, które kończyły ten sam kierunek studiów, co ja, czyli dziennikarstwo. 

Jednym z poruszanych przez panią wątków są doświadczenia kobiet po ciąży i porodzie oraz potrzeba korzystania z fizjoterapii uroginekologicznej. Rozmawiała pani także o poronieniu. Od niektórych z tych rozmów minęła dekada – czy obserwuje pani pozytywne zmiany związane np. z dostępem do terapii? 

Zmieniła się trochę świadomość, że zadbanie o siebie po porodzie to nie tylko zadbanie o płaski brzuch. Widać to także w danych, ile kobiet korzysta z usług fizjoterapeutów uroginekologicznych i jak długo trzeba czekać na wizytę. Oczywiście, mówimy o wizytach prywatnych, ale ileś lat temu można było się dostać niemal od razu. Słyszałam od kobiet, że o zadbaniu o siebie w tej kwestii mówią także częściej położone w szpitalach. Innym tematem, nadal trudnym, jest poronienie, które jest traumatycznym doświadczeniem nie tylko dla kobiety.

Natomiast coś, co chyba się cały czas nie zmienia, to hejt między kobietami. Rozmawiałam o nim kilka lat temu i gdy rozmawiam teraz, mam wrażenie, że jest tego zjawiska więcej, mimo akcji uświadamiających czy popularności kolejnych seriali, które pokazują skutki takich działań. Nie wiem, ile jeszcze tragedii musiałoby się wydarzyć, żeby ludzie powiedzieli sobie „stop”. W mediach społecznościowych jest złudne wrażenie anonimowości. Kobieta względem innej kobiety może być bardzo okrutna, mimo że też ma różne doświadczenia, np. związane z macierzyństwem. Możemy spotkać historie związane z umniejszaniem np. porodu zakończonego cesarskim cięciem czy wartościowania, czyj poród był tym „prawdziwym”. Uważam, że kobiety mając ten sam pryzmat doświadczeń, powinny być dla siebie wspierające, empatyczne. 

Co panią najbardziej poruszyło podczas wywiadów z bohaterkami tekstów? Rozmawiała pani z przedstawicielkami przeróżnych zainteresowań i profesji.

Każda historii na swój sposób była dla mnie ważna. Na pewno te kwestie dotyczące autyzmu otworzyły mi bardziej oczy na pracę ze studentami, którzy są w spektrum. Interesuję się przedstawianiem tego wątku w narracjach popkulturowych, np. w serialach. Bardzo poruszyła mnie historia sióstr po trudnych doświadczeniach. Ten temat poznałam kiedyś w ogólnopolskiej prasie jeszcze jako dziecko. Po latach jedna z tych sióstr studiowała na UWM dziennikarstwo i miałam z nią zajęcia. 

Wspominała pani, że w planach jest wydanie książki o historiach mężczyzn. Poza tematyką wywiadowo-reportażową, zajmowała się pani naukowo m.in. serialami. 

Seriale to nadal mój konik naukowy. O nich napisałam doktorat, analizując takie zjawisko jak odserialowe formaty internetowe. Temat jest mi bliski i na pewno coś jeszcze o nim napiszę. W serialach jak w soczewce widać problemy społeczne. 

Rozmawiała Anna Wysocka 

Dr Dominika Myślak łączy pracę naukową z praktyką dziennikarską. W 2019 roku obroniła doktorat w dyscyplinie nauki o komunikacji społecznej i mediach na Uniwersytecie Warszawskim. Wykłada w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na UWM. Od wielu lat współpracuje z mediami. 

 

Rodzaj artykułu