05 Stycznia 2026
Aktualności
Czy do kierowanej przez pana kliniki trafiają pacjenci z Alzheimerem i demencją?
Oczywiście, trafiają do nas chorzy z takim rozpoznaniem. Jest to jedna z grup pacjentów, którymi zajmują się i pomagają w ich prowadzeniu lekarze neurolodzy i lekarze psychiatrzy. Choroby otępienne, w tym choroba Alzheimera, to znaczący, i na dodatek stale rosnący, problem zdrowotny dla społeczeństwa. Ma to bezpośredni związek ze starzeniem się naszej populacji.
Społeczeństwo się starzeje, czyli chorych jest więcej niż w poprzednich latach?
Tak, w rozwiniętych społeczeństwach liczba osób z rozpoznaniem chorób otępiennych, a także szerzej schorzeń neurozwyrodnieniowych, stale rośnie. Szacuje się, że w skali całego globu do roku 2050 liczba chorych z chorobą Alzheimera potroi się. Metody diagnozowania tych schorzeń są coraz lepsze, ale to nie jest główna przyczyna, dla której te choroby będą coraz częstsze.
Czy medycyna ma na to jakąś odpowiedź?
Postęp medycyny jest bezsprzeczny, choćby w zakresie zwalczania chorób zakaźnych czy zaburzeń sercowo-naczyniowych. Ogromny postęp dokonał się nawet w tak dotąd trudnej dziedzinie, jak onkologia. Mamy coraz lepsze metody i protokoły postępowania terapeutycznego, które pozwalają wydłużyć i poprawić jakość życia pacjentów. Jednak w przypadku choroby Alzheimera, a także innych schorzeń neurodegeneracyjnych, można było mieć poczucie bezsilności terapeutycznej. Pomimo wielu lat i dziesiątek prób klinicznych poszukujących nowych metod leczenia, ciągle nie mamy żadnej dobrej metody, która by mogła pozwolić na znaczącą regenerację struktur i funkcji ośrodkowego układu neurologicznego.
Czyli coraz lepiej rozpoznajemy chorobę Alzheimera, ale nadal nie wiemy, jak ją wyleczyć?
Niestety, ciągle odkrycie leczenia, które pozwoliłoby skutecznie odwrócić procesy neurodegeneracji, pozostaje w sferze marzeń. Tym, co obecnie chcielibyśmy osiągnąć, to choćby spowolnienie lub znaczące zatrzymanie postępu zaburzeń poznawczych czy objawów otępiennych. Dostępne leki są w stanie jedynie spowolnić – i to tylko u pewnej grupy pacjentów – postęp schorzenia. Natomiast zatrzymanie choroby jest ciągle poza naszym zasięgiem. Nadzieję budziło zastosowanie leczenia wykorzystującego najnowsze zdobycze biologii molekularnej i inżynierii genetycznej – zastosowanie przeciwciał monoklonalnych do celowanej, precyzyjnej eliminacji pewnych elementów białkowych tworzących złogi charakterystyczne dla choroby Alzheimera. Podejście to bazowało na dominującej dotąd teorii poszukującej przyczyn rozwoju pierwotnych chorób otępiennych w nieprawidłowym odkładaniu się w mózgu pewnych konglomeratów białkowych. Pomysł był więc taki, aby poprzez eliminację tych nieprawidłowych struktur białkowych usunąć przyczynę rozwoju choroby i w ten sposób zatrzymać proces patologiczny, a może nawet doprowadzić do poprawy stanu klinicznego. Cały czas prowadzone są liczne próby kliniczne bazujące na takim właśnie podejściu, zmierzające do „wypłukania” z mózgu nieprawidłowych złogów białkowych. Niestety, ciągle daleko jest do tego, aby uznać wyniki tych badań za przełom w leczeniu choroby Alzheimera, nawet jeśli są dowody na to, że mamy już sposoby na zmniejszenie nasilenia obecności nieprawidłowych złogów białkowych w mózgach chorych. To oczywiście skłania do zadawania pytań, czy właściwie pojmujemy naturę choroby Alzheimera, czy przyjęliśmy słuszną strategię podejścia terapeutycznego. Jest to bardzo złożone zagadnienie, a to, co już teraz dobrze wiemy, to fakt, iż choroby otępienne to nadzwyczaj trudny obszar dla osiągniecia znaczącego efektu terapeutycznego. Nie powinniśmy jednak tracić nadziei, że taka możliwość istnieje i że wyczekiwany przełom nastąpi. Neurologia jest obecnie jedną z najbardziej dynamicznie rozwijających się dziedzin medycyny, rośnie liczba zarejestrowanych terapii o potwierdzonej skuteczności w schorzeniach uznawanych dotąd za kompletnie nieuleczalne. To uchyla drzwi dla kolejnych prób klinicznych, dla nowych podejść leczniczych, aby w taki właśnie stopniowy sposób pokonywać kolejne choroby. Mam nadzieję, że kiedyś tak właśnie też będzie z leczeniem choroby Alzheimera.
Diagnoza jest bolesna zarówno dla tego, który traci pamięć, jak i dla całej jego rodziny. Czy zdarzają się błędne rozpoznania?
Postawienie rozpoznania zespołu otępiennego i określenie jego typu nie jest zadaniem łatwym i wymaga konsultacji u specjalisty. Diagnoza choroby otępiennej, czyli demencji, wcale nie oznacza rozpoznania choroby Alzheimera. Jest liczna grupa różnych schorzeń, które przebiegają z objawami otępienia. Nierzadko mamy do czynienia z odwracalnym procesem chorobowym manifestującym się właśnie w taki sposób. Dlatego dużą częścią diagnostyki, jaką prowadzi się w przypadku podejrzenia zespołu otępiennego, jest właśnie wykrycie i usunięcie odwracalnych, poddających się terapii przyczyn wpływających na otępienie. Odwracalne przyczyny zespołu otępiennego to stany, które mogą naśladować otępienie lub je powodować, a ich rozpoznanie i leczenie może prowadzić do istotnej poprawy funkcji poznawczych. Mogą to być różnorodne zaburzenia, wynikające na przykład z infekcji, zaburzeń metabolicznych i endokrynologicznych, w tym na przykład nierozpoznanej lub niewystarczająco leczonej niedoczynności tarczycy, zaburzenia psychiczne, w tym depresja, efekty działania leków stosowanych we współistniejących chorobach. Tym samym droga do rozpoznania choroby Alzheimera może być długa i wieloetapowa.
Co nieprawidłowego dzieje się w mózgu chorego z chorobą Alzheimera?
Skala zmian patologicznych zachodzących w mózgu osób z tą chorobą została już dostrzeżona i opisana przez odkrywcę tego schorzenia, niemieckiego lekarza psychiatrę i neuropatologa, Aloisa Alzheimera. Warto przypomnieć, iż badacz ten był od 1912 roku kierownikiem Katedry Psychiatrii Uniwersytetu Wrocławskiego i dyrektorem Wrocławskiej Kliniki Psychiatrycznej. Zmarł właśnie we Wrocławiu, w 1915 roku. Tym, co makroskopowo obserwuje się u pacjentów z chorobą Alzheimera, jest postępujący, uogólniony zanik mózgu, szczególnie nasilony w obrębie płatów skroniowych, hipokampa, kory śródwęchowej. Dochodzi do poszerzenia bruzd korowych, powiększenia komór bocznych. Mikroskopowym wykładnikiem choroby jest powstawanie i narastanie blaszek starczych – plak amyloidowych oraz splotów neurofibrylarnych. To właśnie te struktury są manifestacją pojawiania się nieprawidłowych złogów białkowych. Na poziomie komórkowym wyraźna jest utrata neuronów i synaps, aktywacja mikrogleju, reaktywna astroglioza, zmiany naczyniowe, dysfunkcja bariery krew–mózg, obecne są cechy przewlekłego stanu zapalnego o niskim nasileniu. Chociaż to zaburzenia funkcji neuronów i ich utrata prowadzą do wystąpienia objawów otępienia, wcale nie jest pewne, iż to właśnie te komórki są odpowiedzialne za rozwój otępienia. Liczne badania pokazują zaburzenia mało znanej, a bardzo istotnej grupy komórek mózgowych – mikrogleju. To małe, drobne komórki, które są odpowiedzialne za funkcje immunologiczne oraz homeostatyczne w mózgu. Aktywują się one na przykład po to, żeby chronić komórki mózgu przed infekcjami i usuwać nieprawidłowe produkty. „Czyszczą” one nasz ośrodkowy układ nerwowy. Jeśli dochodzi do dysfunkcji mikrogleju, to zdolność do uprzątania nieprawidłowych produktów komórkowych jest zaburzona i to właśnie może powodować kumulację złogów i rozwój zmian patologicznych prowadzących do wystąpienia objawów otępiennych. Wśród najlepiej scharakteryzowanych elementów białkowych tworzących nieprawidłowe złogi w mózgach osób z chorobą Alzheimera są beta-amyloid oraz hiperfosforylowane białko tau. Jednym z głównych celów terapeutycznych w próbach klinicznych, o których wcześniej wspominałem, było właśnie skuteczne „wypłukanie” złogów białka beta-amyloidu z mózgu za pomocą specyficznych przeciwciał monoklonalnych. Chociaż już wiemy, że taka terapia nie przyniesie wyleczenia choroby Alzheimera, a jedynie spowolni ten proces, leki oparte na tym podejściu już są dostępne. Zostały one zarejestrowane i dopuszczone do wykorzystania zarówno w USA, jak i w Unii Europejskiej. Mamy nadzieję na opracowanie i ogłoszenie także w naszym kraju programu lekowego dla wykorzystania takiej formy leczenia choroby Alzheimera, aby i polscy pacjenci mogli skorzystać z tej terapii. Będzie to ważny krok dający nadzieję na korzystniejszą kontrolę postępu ich choroby.
Możemy spotkać się z hasłami „Nie dla Alzheimera”, które zachęcają do grania w gry planszowe, logiczne, w szachy. Czy rzeczywiście taka profilaktyka i „ćwiczenia” dla mózgu mają znaczenie?
Zdecydowanie popieram i zachęcam do takich działań. Tak, jak pracujemy nad sprawnością innych układów i ćwiczymy serce, mięśnie, płuca, aby zachować jak najdłużej sprawności i wydolność, tak samo możemy pracować nad wydolnością umysłu. Istnieje pojęcie „neurofitnessu”, jako zestawu ćwiczeń i zachowań poprawiających zdolności kognitywne. Utrzymanie aktywności fizycznej jest jednym z udowodnionych czynników podtrzymujących lepszą i dłuższą sprawność umysłową. Kolejnym elementem są bezpośrednie ćwiczenia i rozrywka intelektualna. Takie aktywności to na przykład angażowanie się w rozwiązywanie zadań, w tym także zagadek, które mają charakter pamięciowy, przestrzenny, wymagają coraz bardziej złożonego planowania sekwencji działań i zdolności do przewidywania kolejnych etapów. Takie zadania dobrze spełniają gry i szarady. A jeszcze niedawno strofowano, iż rozwiązywanie krzyżówek czy granie w gry umysłowe to tylko „pusta rozrywka” i „marnowanie czasu”. Tymczasem właśnie gry mogą być dobrą przestrzenią dla realizacji aktywności intelektualnych, łącząc wyzwania umysłowe z pozytywnymi emocjami związanymi ze współzawodnictwem. W Olsztynie istnieją kluby i spotkania osób, które pasjonują się poznawaniem i opanowywaniem gier planszowych dla dorosłych. Taka forma neurofitnessu pozwala na skuteczny i przyjemny trening „szarych komórek”, bez względu na wiek uczestników. Niestety, procesy neurodegeneracyjne, utrata komórek nerwowych dotykają nas wszystkich, zachodzą u każdej osoby. Ubytek struktur mózgowych wraz z wiekiem to proces naturalny. Ćwiczenie mózgu pomoże poprawić i przedłużyć nasze zdolności intelektualne. „Wyćwiczony” mózg to organ sprawniejszy, z większymi zasobami, które pozwolą na dłuższą kompensację i sprawią, że procesy neurodegeneracyjne będą mniej destruktywne. Poszerzajmy i trenujemy rezerwę kognitywną, aby służyła nam jak najdłużej. Będzie to dla nas korzystne, i w zdrowiu, i w chorobie.
Sieci prywatnych laboratoriów zachęcają do badań krwi na predyspozycje do choroby Alzheimera. Warto je robić?
Nie diagnozujmy się na własną rękę. Tutaj specjalistami są neurolodzy i psychiatrzy. Nie dajmy się także zwieść krzykliwym reklamom, których nie brakuje w mediach społecznościowych i na różnych portalach internetowych. Nie ma jednego, prostego testu pokazującego podatność na chorobę Alzheimera. To, co sami możemy zrobić, to dbać o zdrowy styl życia: aktywność fizyczną i intelektualną oraz o dobrze zbilansowaną dietę. W przypadku niepokojących objawów udajmy się po fachową pomoc specjalisty. Mam nadzieję, że z czasem rokowanie pacjentów z rozpoznaną chorobą Alzheimera będzie lepsze i że wreszcie znajdziemy skuteczny sposób terapii tego schorzenia. Taką ewolucję leczenia i zmianę rokowania sam widziałem podczas mojej kariery zawodowej w przypadku osób z rozpoznaniem stwardnienia rozsianego (SM), schorzenia, którym nasza klinika szczególnie się interesuje. Jeszcze 30 lat temu rozpoznanie SM było wyrokiem. Chorym odradzano zakładanie rodziny, przekreślano możliwość realizacji planów zawodowych. Wraz z pojawieniem się pierwszych leków wpływających na tę chorobę pojawiła się perspektywa lepszej kontroli tego schorzenia. Zaczęto wprowadzać kolejne, coraz skuteczniejsze formy leczenia. Obecnie mamy już około dwudziestu dostępnych w terapii tego schorzenia leków, a ich zastosowanie pozwala nie tylko na uzyskanie kontroli nad tą chorobą, ale nawet uprawnia, aby myśleć o możliwości wyleczenia SM. Ufam, że taki postęp medyczny i terapeutyczny może nastąpić także w przypadku choroby Alzheimera.
Rozmawiała Anna Wysocka
fot. freepik
Prof. Marcin Mycko jest lekarzem specjalistą neurologiem i kierownikiem Kliniki Neurologii z Pododdziałem Udarowym w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Olsztynie. Jest wykładowcą na Wydziale Lekarskim UWM i kierownikiem Katedry Neurologii i Neurochirurgii. Od kilkudziesięciu lat leczy pacjentów z chorobami układu nerwowego. Specjalizuje się w tematyce chorób neuroimmunologicznych, szczególnie leczenia stwardnienia rozsianego.
Tekst ukazał się w grudniowym numerze „Wiadomości Uniwersyteckich", w którym pod lupę wzięliśmy temat pamięci. Wspólnie z ekspertami z naszego Uniwersytetu przyglądamy się jej fenomenowi, chorobom, które jej zagrażają i przypominamy, że nie trzeba wiele, by od zapomnienia ocalić albo by dać pamięci wyraz.
Jak zawsze piszemy też o sukcesach naszej społeczności oraz wydarzeniach, którymi żył Uniwersytet.
Wszystkie wydania „Wiadomości Uniwersyteckich" znajdziesz na tej stronie >>