22 Maja 2026
Aktualności
Chociaż dzieli ich pół wieku, to łączy kortowska weterynaria. W piątek 22 maja absolwenci Wydziału Medycyny Weterynaryjnej, którzy ukończyli w tym roku studia oraz absolwenci z 1976 r. spotkali się w wypełnionej po brzegi Auli Kongresowej Centrum Konferencyjnego UWM, aby wspólnie świętować.
– Dzisiaj, w sposób symboliczny, kończy się długi, bo trwający niemal ćwierć wieku, okres życia poświęcony nauce w różnych typach szkół, a rozpoczyna nowy, którego istotnymi wyznacznikami są praca zawodowa i pełna odpowiedzialność za swoje działania – rozpoczął swoje przemówienie prof. Bogdan Lewczuk, dziekan Wydziału Medycyny Weterynaryjnej i przywitał osoby przybyłe na uroczystość.
Podczas przemowy dziekan cofnął się do października 1970 r. Inaugurację roku akademickiego połączoną z immatrykulacją nowoprzyjętych studentów prowadził ówczesny dziekan doc. dr hab. Kazimierz Markiewicz. Uczestniczyli w niej studenci wszystkich pięciu roczników – łącznie prawie 300 osób, a wykład inauguracyjny wygłosił doc. Antoni Żebracki. Była to czwarta inauguracja na wydziale, bowiem jako samodzielna jednostka został on utworzony trzy lata wcześniej.
– Po sześciu latach, w 1976 r., dyplomy uzyskało 52 lekarzy weterynarii, w tym 9 pań. Jak donosiła „Gazeta Olsztyńska”, najlepszym absolwentem był lek. wet. Tadeusz Śrubka – kontynuował dziekan.
Prof. Bogdan Lewczuk opowiedział uczestnikom ceremonii, jak wyglądał wydział w tamtych latach i jak się zmieniał. Podkreślił, że obecnie weterynarię studiuje ponad 1000 osób, a studia cieszą się dużą popularnością.
– W roku akademickiego 2023/24 uruchomiliśmy studia w języku angielskim. Jesteśmy w ścisłej uniwersyteckiej czołówce w programie wymiany międzynarodowej Erasmus+. Nieprzerwanie od 2005 roku mamy akredytację europejską, aktualnie ważną do 2029 roku. Aktywność naukowa to również mocna strona wydziału. W światowym rankingu dyscyplin naukowych, tzw. Rankingu Szanghajskim, olsztyńska weterynaria zajmuje pozycję w przedziale pomiędzy 51 a 75. Od wielu lat mamy kategorię A w systemie ewaluacji jednostek naukowych. Dysponujemy nowoczesną bazą badawczą, a niektóre nasze laboratoria są unikalne w skali kraju i nie tylko. Rocznie w warunkach ambulatoryjnych i szpitalnych leczymy ponad 27 tys. zwierząt towarzyszących, głównie psów i kotów – wyliczał dziekan, a następnie przypomniał, że tegoroczni absolwenci swoją naukę rozpoczęli w bardzo szczególnym okresie, bowiem od 20 marca 2020 roku w Polsce obowiązywał stan epidemii COVID-19, co spowodowało szereg ograniczeń w funkcjonowaniu społeczeństwa, w tym placówek edukacyjnych. Studenci rozpoczynający naukę w 2020 r byli pierwszym rocznikiem w historii wydziału, który nie miał uroczystej immatrykulacji.
Spośród 258 osób, które w 2020 r. podjęły studia, dyplomy lekarza weterynarii uzyskało 108.
– Za waszymi dyplomami kryje się ogromna praca i wyrzeczenia. Nie zmarnujecie tego wysiłku. Przez cały okres studiów dokładaliśmy starań, aby wyposażyć was nie tylko w rzetelną wiedzę, lecz także w praktyczne kompetencje niezbędne w przyszłej pracy zawodowej. Dziś dołączacie do grona lekarzy weterynarii — społeczności zawodowej, której misja wiąże się z wyjątkową odpowiedzialnością i szczególnym zaufaniem społecznym. Zawód lekarza weterynarii to nie tylko profesja, ale także zobowiązanie – wobec zwierząt, ich opiekunów oraz szeroko rozumianego zdrowia publicznego. Dlatego tak istotne jest, aby wykonywać go z poczuciem odpowiedzialności, kierując się najwyższymi standardami etycznymi, zasadami uczciwości oraz dobrem pacjenta, które zawsze powinno pozostawać na pierwszym miejscu – zwrócił się do absolwentów dziekan, a następnie podziękował wszystkim pracownikom Wydziału Medycyny Weterynaryjnej za trud, zaangażowanie i wkład w kształcenie kolejnych pokoleń lekarzy weterynarii.
Prof. Bogdan Lewczuk przypomniał także, że ukończenie studiów nie oznacza końca nauki, lecz jest początkiem nowego etapu nieustannego doskonalenia.
– Medycyna weterynaryjna jest dziedziną dynamicznie rozwijającą się, wymagającą stałego poszerzania wiedzy i rozwijania umiejętności. Życzę, aby towarzyszyła wam ciekawość, ambicja i gotowość do dalszego rozwoju. Zapewniam, że drzwi naszego wydziału i Uniwersytetu pozostaną dla was zawsze otwarte. Z radością będziemy służyć radą, wsparciem i pomocą na kolejnych etapach zawodowej drogi – zaznaczył dziekan i poprosił absolwentów o godne reprezentowanie uczelni i promowanie jej zarówno w kraju, jak i poza jego granicami. Życzył również tego, aby w pełnym składzie spotkali się oni za 50 lat podczas uroczystości wręczenia „Złotych Dyplomów”.
Na zakończenie dziekan pogratulował absolwentom rocznika 1976 ich zawodowych osiągnięć i życzył przede wszystkim zdrowia, nieustającej satysfakcji z dokonań oraz wszelkiej pomyślności na kolejne lata. Po tych słowach prof. Jerzy Przyborowski, rektor Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie wręczył absolwentom „Złote Dyplomy”, a dr Jacek Łukaszewicz, prezes Warmińsko-Mazurskiej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej medale okolicznościowe. Następnie absolwenci rocznika 2026 złożyli przyrzeczenie i odebrali dyplomy ukończenia studiów. Najlepsi absolwenci otrzymali także nagrody i wyróżnienia.
Dla Julii Adamowicz i Mateusza Adamczyka to był bardzo emocjonujący dzień pełen wzruszeń, w szczególności, że w tak ważnej chwili towarzyszyły im ich rodziny i bliscy. Studia wspominają bardzo dobrze, chociaż nie ukrywają, że niekiedy bywało ciężko. Julia do Kortowa przyjechała studiować aż z Opola, a Mateusz ze Śląska.
– Zanim wybrałam uczelnię i kierunek, słyszałam wiele bardzo dobrych opinii na temat olsztyńskiej weterynarii i Kortowa: że Uniwersytet jest zgrany, życie studenckie świetnie funkcjonuje, a kadra profesorska jest bardzo dobrze przygotowana do tego, aby kształcić przyszłych lekarzy weterynarii. Nie żałuję swojego wyboru. To były cudowne lata – zaznaczyła Julia i dodała, że zostaje w Olsztynie. Będzie pracować w klinice, a jednocześnie przygotowywać się do doktoratu. Jej kolega z kolei opuszcza Olsztyn, ponieważ rozpoczął pracę w terenie przy zwierzętach gospodarskich na terenie Wielkopolski.
Swoimi wspomnieniami dotyczącymi studiów i Kortowa podzielili się z „Wiadomościami Uniwersyteckimi” także absolwenci z 1976 r. Dr Maria Lenkiewicz-Tonder początkowo chciała studiować na Akademii Sztuk Pięknych, ale los tak chciał, że starsza koleżanka zabrała ją na ćwiczenia z anatomii.
– Bardzo się bałam, że nie dam rady, ale przekonałam się, że jest to niezwykle ciekawa dziedzina nauki, więc postanowiłam spróbować. Same studia także były bardzo interesujące, ale też wymagały od nas dużo pracy. Nasze imprezy polegały na tym, że siedzieliśmy razem w jednym pokoju i się uczyliśmy, a przy okazji trochę rozmawialiśmy i żartowaliśmy. Wyszłam za mąż za kolegę ze studiów i dalej pracujemy w zawodzie. Sprawia nam to bardzo dużo przyjemności – podkreśliła dr Maria Lenkiewicz-Tonder i dodała, że Kortowo zmieniło się niesamowicie i nie może się doczekać soboty, kiedy to dziekan oprowadzi ich po wydziale.
Andrzej Szyburski po ukończeniu studiów przez 46 lat pracował w terenie z dużymi zwierzętami. To była trudna praca, ale bardzo ją lubił.
– Ukończyłem Technikum Weterynaryjne w Nowym Targu na Podhalu. Razem z trzema moimi kolegami postanowiliśmy przyjechać do Olsztyna i rozpocząć studia na nowo otwartym wydziale. Byliśmy wówczas trzecim rocznikiem. Wszyscy się dostaliśmy, a po sześciu latach otrzymaliśmy dyplomy i znaleźliśmy pracę w tym regionie – mówił Andrzej Szyburski i dodał, że studia były trudne, ale on i jego koledzy wiedzieli, na co się piszą. – Zajmowaliśmy się przede wszystkim dużymi zwierzętami, a małe leczyliśmy bezpłatnie. W tamtych latach podejście do zwierząt towarzyszących było zupełnie inne niż dzisiaj. Jak zmieniało się Kortowo, miałem okazję obserwować, ponieważ przez te lata często brałem udział w szkoleniach i sympozjach. Zatem kontakt z uczelnią zawsze miałem i nadal mam.
Janusz Prątnicki również miał okazję obserwować, jak się zmienia miasteczko akademickie, ponieważ mieszka w… Kortowie. Studia wspomina jako najpiękniejsze lata swojego życia. Później przyszła ciężka praca.
– Doba była za krótka. Spałem z telefonem przy głowie, bo nigdy nie było wiadomo czy coś się nie wydarzy, np. krowa zacznie się cielić. Zawód lekarza weterynarii to była misja – zaznaczył Janusz Prątnicki.
Wydarzeniem, które od wielu lat nieodłącznie towarzyszy uroczystości wręczenia dyplomów na Wydziale Medycyny Weterynaryjnej, jest piknik weterynaryjny. To doskonała okazja do mniej formalnych rozmów oraz wspólnego świętowania.
syla
fot Janusz Pająk