21 Sierpnia 2026
Aktualności
Zacznijmy od tego, czym zajmuje się dwuosobowa sekcja odpowiedzialna za promocję w Bibliotece Uniwersyteckiej.
Maciej Rynarzewski: Pod naszą opieką są m.in. social media i strona internetowa, ale zajmujemy się też koordynacją wystaw czy organizacją innych wydarzeń kulturalnych oraz przygotowywaniem materiałów – zarówno tych promocyjnych, jak i informacyjnych.
Elżbieta Stawska: Jesteśmy też w kontakcie z mediami, aby informować o tym, co dzieje się w Bibliotece, więc bardzo się cieszę, że dobrze nam się współpracuje z kortowskimi redakcjami.
Jako przedstawicielka jednej z kortowskich redakcji potwierdzam, że z radością informujemy o kolejnych ciekawych inicjatywach Biblioteki Uniwersyteckiej. Skąd biorą się na nie pomysły?
M. R.: Przede wszystkim przyglądamy się swoim zasobom i zastanawiamy się, co możemy zrobić z tym, co mamy, czyli bez wielkiego budżetu i ze świadomością, że nasze działania muszą dopasować się np. do harmonogramu dostępności sal czy kalendarza imprez uniwersyteckich. Od początku wiele pomysłów miało swoje źródło w naszych zainteresowaniach – dzięki nim przygotowywaliśmy spotkania poświęcone filmom, podróżom czy kulturze japońskiej. Niektóre z naszych projektów wynikają także ze współpracy z innymi – tak jest np. z Gamegrinderem, który dwa razy w roku odbywa się w naszym budynku, czy z wystawami, które organizują u nas między innymi członkowie Artystycznej Rezerwy Twórczej czy Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Olsztynie.
Skoro pojawił się temat wystaw organizowanych w Bibliotece, to trzeba zaznaczyć, że sądząc po ich liczbie, zadomowiły się one tu na dobre.
E. S.: Sprzyja temu przestrzeń naszego budynku i to nie tylko ze względu na to, że mamy na antresoli do dyspozycji ściany, na których możemy powiesić obrazy, czy dlatego, że dysponujemy miejscem, w którym możemy postawić np. witryny. To dobra przestrzeń dla wystaw, bo niemal ciągle przebywają w niej ludzie, których mogą zainteresować pojawiające się tu eksponaty. Poza obrazami pokazywaliśmy w naszym budynku komiksy, książki, malowane butelki czy figurki. Realizujemy ideę sztuki towarzyszącej, bo nasze wystawy nie wymagają kupienia biletu czy specjalnej wycieczki – można je oglądać, odwiedzając bibliotekę w inny celu.
Najbardziej niezwykła wystawa, to…?
M.R.: Myślę, że najbardziej ekstremalna była wystawa pana Bolesława Uryna poświęcona Mongolii. Do powieszenia mieliśmy rogi, noże, mongolskie szaty… Ciekawa pod tym względem była też jedna z pierwszych wystaw w nowym budynku – wówczas pod kopułą zawisły wielkie kartonowe konstrukcje chorwackich artystów.
Skoro zawędrowaliśmy pod kopułę, opowiedzmy o corocznej dekoracji tego miejsca. To właśnie tu staje w grudniu niezwykła choinka, za sprawą której stają się państwo specjalistami od designu, techniki, a nawet BHP. Uwagę w całej Polsce zwracały choinki z szuflad katalogowych, dyskietek, butelek po wodzie mineralnej czy gazet.
E. S.: I trzeba przyznać, że wymyślenie, z czego mogłaby być kolejna choinka, jest coraz trudniejsze. A kiedy już uda nam się wpaść na jakiś pomysł, jego realizacja zwykle wymaga sporego wysiłku, także fizycznego – dźwigaliśmy przecież stare komputery czy – ostatnio – metalowe elementy, które kiedyś służyły do oddzielania biurek. Na szczęście wspierają nas inne osoby, m.in. nasz kolega Darek, który pomaga przekształcać ideę w plan i znajduje rozwiązania techniczne. Zależy nam na tym, by materiały, które wykorzystujemy, kojarzyły się z biblioteką.
Mówicie o ciężarze fizycznym, ale sądzę, że we znaki może się dawać także ciężar odpowiedzialności, bo oczekiwania są ogromne. Nie chcę sobie wyobrażać, jak smutno byłoby nam wszystkim, gdyby w grudniu zabrakło nowej choinki.
E. S.: Zdajemy sobie z tego sprawę, bo media dzwonią do nas w tej sprawie już w październiku (śmiech).
Pracownicy Biblioteki włączają się w ogólnouniwesyteckie imprezy nie tylko jako ich gościnni gospodarze, ale także aktywni uczestnicy.
E. S.: To prawda, chętnie otwieramy drzwi Biblioteki z okazji różnych wydarzeń. Podczas Olsztyńskich Dni Nauki i Sztuki zapraszaliśmy np. na grę terenową, a Student EXPO to dla nas z kolei okazja, by zaproponować ciekawy sposób na zaliczenie obowiązkowego szkolenia bibliotecznego, bo ono także przybrało formę gry.
Mówimy teraz przede wszystkim o społeczności akademickiej, ale promocję planuje się z uwzględnieniem różnych grup odbiorców.
E. S.: I w tym kontekście mogę przyznać, że najwięcej radości sprawiają mi kontakty z dziećmi. Mamy szansę pokazać im, że biblioteka to nie regały z książkami, ale przestrzeń, która żyje, w której ludzie przebywają i czerpią z tego przyjemność. Kiedy odwiedzają nas uczniowie szkół czy przedszkoli, pokazujemy im, że jest to miejsce otwarte i przyjazne, które ma im służyć. To element edukacji bibliotecznej. Przy okazji zrywamy też ze stereotypem, że biblioteka jest i musi być miejscem cichym, bo pokazujemy dzieciom, gdzie faktycznie należy zachować ciszę, a gdzie można spokojnie rozmawiać, a nawet pobiegać i nikt nie będzie miał o to pretensji. Zabieramy też je do miejsc, które są przed nimi zwykle zamknięte – czyli np. do magazynu – i pokazujemy, jaką drogę pokonuje książka, zanim trafi w ręce czytelnika. Podobają im się elektronicznie sterowane regały i inne ciekawostki, które możemy im zaprezentować, czyli np. najmniejszą i największą książkę ze zbiorów specjalnych. Korzystamy z okazji, by wyjaśnić, jak działają systemy biblioteczne, dzięki którym wiadomo, które książki są dostępne, a które wypożyczone.
To czyni tę przestrzeń jednocześnie magiczną i oswojoną, a wiem doskonale, że właśnie sekcja promocji dba także o to, by miejsce to było nie tylko przyjemne, ale i przystępne.
E. S.: Robimy wszystko, co w naszej mocy, żeby zmieniać Bibliotekę na lepsze. Dlatego m.in. startowaliśmy w Otwartym Budżecie Akademickim. Zabrakło niewiele, by nasz pomysł został sfinansowany. Śledzimy trendy i wsłuchujemy się w głosy użytkowników, by być na bieżąco z tym, jakie oczekiwania mają osoby odwiedzające nasz budynek. Byłam niedawno na konferencji, podczas której po raz kolejny przekonałam się, że dzisiaj w bibliotece ważne jest, by dawać użytkownikom możliwość dostosowania przestrzeni do swoich potrzeb – stąd te lekkie meble, które można przestawić i raz stworzyć odpowiednie warunki do pracy w grupie, a innym razem oddzielić się nieco od innych.
M. R.: Staramy się, żeby biblioteka nie tylko na zewnątrz, ale też wewnątrz była przyjazna użytkownikowi, bo tak widzimy ideę sekcji promocji: ona musi się odbywać na zewnątrz, wewnątrz i w przestrzeni cyfrowej.
Promocja musi być przemyślana, ale i elastyczna – tu nie da się zaplanować wszystkich działań z góry, prawda?
E. S.: Oczywiście, co roku przygotowujemy sobie jakiś ramowy plan, uwzględniający wydarzenia i działania, w których zawsze bierzemy udział i takie, które chcielibyśmy przeprowadzić po raz pierwszy. A później spotykamy różne osoby i pojawiają się nowe pomysły.
I rodzą się kolejne współprace.
E. S.: Oczywiście. Jest nas tylko dwoje, więc bez współpracy niewiele byśmy osiągnęli. Wsparciem są dla nas nie tylko przedstawiciele innych uczelnianych jednostek czy studenckich agend kulturalnych, ale także np. koleżanki i koledzy z Biblioteki, którzy dzielą się z nami swoimi pozazawodowymi pasjami czy umiejętnościami. Podczas tegorocznego Tygodnia Bibliotek od Małgorzaty Masiuk można było np. nauczyć się scrapbookingu i wykonać tą metodą zakładkę do książek.
Z których projektów są państwo najbardziej dumni?
M. R.: Poza choinką, z którą jesteśmy najbardziej kojarzeni, wskazałbym Bibliotekę Podróżnika. To projekt, który wyewoluował z Biblioteki Kulturalnej, czyli cyklów spotkań poświęconych filmom i podróżom. Biblioteka Kulturalna została wygaszona, a Biblioteka Podróżnika przetrwała. Ma ona swoją własną społeczność i na stałe wpisała się w nasz kalendarz wydarzeń. Co semestr odbywa się pięć lub sześć spotkań i nie mamy problemu, by znaleźć osoby, które chciałyby opowiedzieć o swoich doświadczeniach podróżniczych. Czasem są one związane z mobilnością naukowców i pracowników administracyjnych naszej uczelni, a bywa, że nasi goście opowiadają o swoich prywatnych wyjazdach. Publiczność biorąca udział w spotkaniach poszerza swoje grono, odwiedzają nas także osoby spoza Uniwersytetu. Przyznam, że trochę brakuje nam młodzieży studenckiej, ale z takim problemem borykają się też inni organizatorzy wydarzeń kulturalnych.
E. S.: Mnie sporo radości daje Gamegrinder, czyli Kortowski Mini-konwent Gier Towarzyskich organizowany wspólnie z Akademickim Klubem Miłośników Fantastyki „Olifant”. Świetnie wspominam także organizowane przez nas gry terenowe, a moją ulubioną była ta poświęcona naszym bibliotecznym choinkom.
M. R.: Dodałbym też, że powodem do dumy powinno być dla nas także to, że nasza sekcja istnieje, że w Bibliotece Uniwersyteckiej rozumie się potrzebę promocji tego miejsca.
To świetny pretekst, żeby zapytać, jak na przestrzeni tych niemal dwudziestu lat, które minęły od otwarcia nowego budynku Biblioteki Uniwersyteckiej, zmieniło się myślenie o jej promocji.
M. R.: Sekcja promocji nie pojawiła się od razu. Biblioteki akademickie kojarzyły się raczej z potrzebą opiekowania się zbiorami bibliotecznymi, a nie przestrzenią czy społecznością. Spore zasługi w uświadomieniu potrzeby zaistnienia promocji w naszej Bibliotece miała obecna dyrektorka BU, dr Katarzyna Bikowska, która w tym czasie zajmowała oczywiście inne stanowisko. Kiedy około 10 lat temu zaczynaliśmy działać, byliśmy chyba drugą w Polsce biblioteką akademicką, która miała wyodrębnioną komórkę odpowiedzialną za promocję. Teraz takie zespoły pracują już w wielu innych instytucjach podobnych do naszej. Bierze się to z tego, że biblioteki to zwykle duże budynki, często w centrum kampusu, z możliwością dostępu nie tylko do ogromnej liczby ciekawych zasobów, ale też ludzi, którzy je odwiedzają. Zresztą idea traktowania biblioteki jako „trzeciego miejsca” (obok domu i pracy), czyli takiego, w którym spędza się czas wolny, jest rozwijana od dłuższego czasu. Chcemy, aby nasza biblioteka, spełniając tę rolę i funkcjonując w świadomości naszych użytkowników jako miejsce przyjazne, nadal była sercem kampusu.
Rozmawiała Daria Bruszewska-Przytuła

Artykuł ukazał się w majowym numerze „Wiadomości Uniwersyteckich”, w którym pod redakcyjną lupę trafiła biblioteka. W wydaniu znalazło się kilka rozmów z pracownikami Biblioteki Uniwersyteckiej, ale nie tylko. Są w nim też teksty, które nawiązują do tematu przewodniego w sposób nieco bardziej symboliczny. Jak zawsze w naszym czasopiśmie publikujemy też teksty poświęcone najważniejszym wydarzeniom odbywającym się na Uniwersytecie i sukcesom przedstawicieli naszej społeczności. Sporo uwagi poświęcamy też działalności sojuszu ChallengeEU i pierwszej corocznej konferencji aliansu, która odbyła się na UWM na początku maja.