20 Sierpnia 2026
Aktualności
Otrzymanie tytułu profesora w tak młodym wieku to ogromne osiągnięcie. Czy od początku planował pan karierę naukową?
Zawsze chciałem być chirurgiem. Już podczas studiów wiedziałem, że chciałbym kontynuować naukę. O doktoracie myślałem od trzeciego lub czwartego roku studiów. Nie przypuszczałem jednak, że moja droga naukowa doprowadzi mnie do tytułu profesora.
Pochodzi pan z Białorusi i do Polski przyjechał na studia. Dlaczego właśnie tutaj?
Przyjechałem do Polski w 2004 roku, ponieważ uważałem, że poziom kształcenia w tym kraju jest bardzo wysoki. Bardzo mi się spodobało, dlatego po doktoracie, rozpocząłem pracę na uczelni i do dzisiaj pracuję na Uniwersytecie.
Czym zajmuje się pan naukowo?
Moją główną dziedziną zainteresowań jest ortopedia weterynaryjna. Zajmuję się leczeniem złamań, urazów oraz schorzeń ścięgien i stawów. To właśnie ta część chirurgii najbardziej mnie fascynuje. Zawsze chciałem zostać lekarzem albo lekarzem weterynarii. Mój tata jest chirurgiem i już jako dziecko obserwowałem jego pracę. Bardzo mi się to podobało. Wiedziałem, że chcę operować. Z czasem wszystkie kursy, szkolenia i doświadczenia zawodowe naturalnie skierowały mnie właśnie w stronę ortopedii. Jedną z moich ulubionych dziedzin pozostaje też traumatologia, która jest bezpośrednio związana z ortopedią.
Łączy pan działalność naukową z pracą kliniczną. To duże wyzwanie?
Nie zawsze jest łatwo pogodzić wszystkie obowiązki. Pracuję w klinice, przyjmuję pacjentów, wykonuję zabiegi, prowadzę zajęcia ze studentami i jednocześnie realizuję projekty naukowe. Dlatego artykuły bardzo często powstają już po godzinach pracy lub w weekendy.
Jednym z pana największych osiągnięć jest opatentowanie implantu dla psów. Na czym polegał ten projekt?
Dzięki grantowi Narodowego Centrum Badań i Rozwoju wraz z zespołem opracowaliśmy autorski implant do leczenia zerwanego więzadła krzyżowego u psów. Po uzyskaniu ochrony patentowej przeprowadziliśmy również projekt wdrożeniowy i rozpoczęliśmy stosowanie tej metody w praktyce klinicznej. Do dziś rozwijamy kolejne rozwiązania dotyczące leczenia tego schorzenia, bo to bardzo częsty problem. Nawet 70–80 procent przypadków kulawizny tylnej kończyny u psów wynika właśnie z uszkodzenia więzadła krzyżowego.
Czy weterynaria bardzo się zmieniła w ostatnich latach?
Bardzo się zmieniła, bo dynamicznie się rozwija. Co kilka lat pojawiają się nowe techniki operacyjne i nowe implanty. Coraz większą rolę w tym zawodzie odgrywa współpraca lekarzy weterynarii z inżynierami, którzy projektują nowoczesne rozwiązania wykorzystywane podczas zabiegów. Badania naukowe mają również bezpośrednie przełożenie na leczenie pacjentów. Dzięki temu, że śledzimy najnowsze publikacje i uczestniczymy w zagranicznych szkoleniach, możemy bardzo szybko wdrażać nowe rozwiązania również w naszej klinice. Dzisiaj również praktycznie nie odstajemy od innych krajów europejskich. Kiedy zaczynałem pracę kilkanaście lat temu, różnice były jeszcze widoczne, ale obecnie poziom polskiej medycyny weterynaryjnej jest naprawdę bardzo wysoki.
Zdarzył się przypadek pacjenta, który szczególnie zapadł panu w pamięć?
W ortopedii trudno wskazać jeden, bo każde złamanie jest inne i wymaga indywidualnego podejścia – wyboru odpowiedniego implantu, płyty czy techniki operacyjnej. Operujemy zarówno psy ważące mniej niż kilogram, jak i olbrzymie rasy. Pamiętam psa ważącego prawie 100 kilogramów. Był to moskiewski pies stróżujący [rasa wyhodowana w Rosji przez skrzyżowanie bernardyna z owczarkiem kaukaskim – przyp. red.] z zerwanym więzadłem krzyżowym. Musieliśmy zastosować bardzo duży implant, a do przeniesienia pacjenta na stół operacyjny potrzebnych było kilka osób. Operacja była zatem ogromnym wyzwaniem, ale zakończyła się sukcesem. Po kilku latach właściciel zadzwonił i powiedział, że pies nadal świetnie funkcjonuje. Takie informacje dają ogromną satysfakcję.
Otrzymał pan niedawno tytuł profesora. Co pan wtedy poczuł?
Przede wszystkim ogromną radość i satysfakcję. Szkołę kończyłem na Białorusi, gdzie edukacja trwa rok krócej, dlatego na studia przyjechałem jako siedemnastolatek. Później kolejne stopnie naukowe zdobywałem stosunkowo szybko i dzięki temu udało się uzyskać tytuł profesora w młodym wieku.
Wielu naukowców mówi, że profesura jest zwieńczeniem kariery naukowej. Dla osoby w tak młodym wieku raczej nie.
Zdecydowanie nie. Traktuję to jako motywację do dalszego rozwoju. Chcę realizować kolejne projekty badawcze i wdrażać nowe metody leczenia. Planujemy rozpocząć wykonywanie zabiegów wszczepiania endoprotez stawu biodrowego u psów. To kierunek, który bardzo dynamicznie rozwija się na świecie. Również w Polsce pojawiają się już ośrodki wykonujące takie operacje. Nie jest to jednak łatwe zadanie. Anatomia poszczególnych ras bardzo się różni. Kość udowa chihuahua czy jamnika wygląda zupełnie inaczej niż u owczarka. To duże wyzwanie, ale jednocześnie naturalny kierunek rozwoju ortopedii weterynaryjnej.
Endoproteza stawu biodrowego kojarzy się raczej z medycyną człowieka…
Tak. Większość nowoczesnych rozwiązań najpierw pojawia się w medycynie ludzkiej, a dopiero po kilku latach trafia do weterynarii. Dotyczy to zarówno technik operacyjnych, jak i implantów. Podczas konferencji w szwajcarskim Davos miałem okazję obserwować rozwój obu dziedzin. Jeden z chirurgów szczękowo-twarzowych powiedział, że weterynaria jest bardzo zaawansowana, ale nadal pozostaje około 20 lat za medycyną ludzką. Dotyczy to między innymi indywidualnie drukowanych implantów dopasowanych do konkretnego pacjenta. W medycynie człowieka są one już rzeczywistością, natomiast w weterynarii pozostają na etapie wdrażania.
Przy tylu obowiązkach znajduje pan jeszcze czas na odpoczynek i hobby?
Tak. Gram w tenisa ziemnego, uczestniczę w lidze tenisowej i staram się regularnie wychodzić na kort przynajmniej raz w tygodniu lub raz na dwa tygodnie. Lubię też jeździć na rowerze. Sport pozwala mi odpocząć i zachować równowagę między pracą a życiem prywatnym.
Rozmawiała Sylwia Zalewska
Prof. dr hab. wet. Yauheni Zhalniarovich jest absolwentem Wydziału Medycyny Weterynaryjnej UWM w Olsztynie. Pracę doktorską pt. „Obrazowanie stawu łokciowego psa w warunkach fizjologicznych i w stanach chorobowych za pomocą rezonansu magnetycznego niskopolowego” obronił w 2014 r. Pięć lat później uzyskał stopień doktora habilitowanego za cykl publikacji pt. „Operacyjne leczenie zerwanego więzadła krzyżowego przedniego stawu kolanowego techniką osteotomii i doczaszkowego przemieszczenia guzowatości kości piszczelowej (TTA CF) przy pomocy opatentowanego tytanowego implantu”. Postanowieniem Prezydenta RP Karola Nawrockiego z dnia 2 czerwca 2026 r. otrzymał tytuł profesora nauk weterynaryjnych. Obecnie jest kierownikiem Katedry Chirurgii i Rentgenologii z Kliniką na Wydziale Medycyny Weterynaryjnej UWM. Specjalizuje się w zaawansowanej diagnostyce.