15 Lipca 2026
Aktualności
W pandemicznej rzeczywistości pałac w Łężanach przestał być dostępny dla gości. Zainteresowanie możliwością zwiedzenia tego miejsca deklarowało jednak sporo osób, więc kilka lat temu ponownie go otwarto.
To prawda. Pamiętam swoje duże zdziwienie, gdy pierwszy raz na prośbę Towarzystwa Miłośników Reszla i Okolic wyraziłem zgodę na otwarcie pałacu dla zwiedzających i pojechałem do Łężan, by zobaczyć, jak się ma sytuacja. Musiałem zaparkować 2 kilometry od pałacu, bo nigdzie nie było miejsca, a przed budynkiem zastałem około 600 osób, które czekały na swoją kolej, by zwiedzić ten obiekt. Jako Uniwersytet po raz pierwszy otworzyliśmy pałac z okazji Dnia Krajobrazu, w październiku 2023 roku, a inicjatywa cieszyła się bardzo dużą popularnością. I chyba właśnie wtedy Michał Orłowski [dyrektor Centrum Marketingu i Mediów – przyp. red.] wyszedł z pomysłem, by pałac co jakiś czas udostępniać zwiedzającym. Wspólnie z Adrianą Faraś-Bąk [wówczas wicekanclerz, dziś dyrektorka Centrum Zarządzania Projektami i Analiz Strategicznych – przyp. red.] przygotowali w pałacu obchody wspomnianego Dnia Krajobrazu, a później włączyliśmy się też m.in. w Noc Muzeów czy Europejskie Dni Dziedzictwa. W roli osoby oprowadzającej po budynku występował, i nadal to robi, Maciej Hołdyński [pracownik UWM, autor pracy magisterskiej poświęconej Łężanom – przyp. red.]. Świadomi tego, że budynek nie pomieści zbyt wielu osób, organizowaliśmy zapisy na stronie internetowej. Serwery padały, darmowe wejściówki rozchodziły się w dwie minuty, a my musieliśmy sobie radzić z niezadowoleniem osób, którym nie udało się zapisać w naszym systemie.

Zapadła więc decyzja, by drzwi do pałacu otwierać regularnie: co miesiąc, bez specjalnej okazji.
I trwało to mniej więcej rok. Pod koniec 2025 roku wprowadziliśmy odpłatność za zwiedzanie. Zachęcili nas do tego sami zwiedzający, którzy twierdzili, że wolą zapłacić parę złotych, ale mieć pewność, że wejdą i nie będą musieli „toczyć walki” o bilety wstępu. Zresztą przez ostatnie miesiące mieliśmy okazję poznać oczekiwania gości i wiemy, że ważny jest dla nich też standard obsługi, a to wymaga pracy większej liczby osób.
Wprowadzenie płatnych biletów spowodowało, że nie znikały one w dwie minuty, ale, na przykład, w dwie godziny. Jednocześnie my sami doszliśmy do wprawy w oprowadzaniu, bo i ja dołączyłem do Macieja Hołdyńskiego. Dzięki temu w dniu zwiedzania możemy przyjąć dwa razy więcej osób. Dziś jest to około 700 gości.
Apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc pojawiły się pomysły, by pałac był nie tylko obiektem do zwiedzania.
Wydaje mi się, że pierwszą inicjatywą, podczas której zaproponowaliśmy coś dodatkowego, był koncert Patrycji Kunert w styczniu 2026 roku.
I to był strzał w dziesiątkę.
Tak, pałac pokazał w pełni swoją magię, a my zdaliśmy sobie sprawę, jak wielki jest jego potencjał. Co nie znaczy, oczywiście, że jesteśmy w stanie go w pełni wykorzystać – ograniczeniem bywają kwestie związane choćby z infrastrukturą, a i my sami na co dzień mamy przecież inne obowiązki na uczelni.
To jest chyba dobry moment, by przypomnieć, że za pałac nie odpowiada wielki sztab ludzi.
Na co dzień w pałacu w Łężanach pracują dwie osoby: pani Ela i pani Maria. Zajmują się one tym miejscem od lat, dbają nie tylko o wnętrza, ale i o park. Przy okazji organizowania kolejnych akcji liczymy więc na zaangażowanie innych pracowników Uniwersytetu, którzy chcą wspierać nasze działania. Utworzyła się wręcz grupa, którą nazywam ekipą pałacową.
A ta ekipa coraz bardziej wczuwa się w swoją rolę, o czym świadczy fakt, że ostatnio występuje ona w strojach nawiązujących do czasów, w których pałac rozkwitał.
Wzięło się to chyba z tego, że w czasie jednego z zimowych zwiedzań pani Danuta Seweruk z Węgorzewa odwiedziła nas w stroju z epoki. Spodobało nam się to i sami też postanowiliśmy zacząć spotykać się z gośćmi w przebraniach. Mundur kontradmirała Maciej sprowadził z Korei! Ja na początku występowałem w stroju cywila z czasów rodu von Fischerów, ale mogę zdradzić, że i mój mundur jest już skompletowany.
Wystarczy rzut oka na pałacowy profil w mediach społecznościowych, żeby wiedzieć, że wokół niego utworzyła się już jakaś społeczność. Kto ją tworzy?
Docieramy przede wszystkim do mieszkańców Warmii i Mazur, czego potwierdzenie znajdujemy też w statystykach. Co ciekawe, największą grupę w gronie naszych obserwatorów stanowią kobiety w wieku 35-45 lat. Cieszy nas, że goście do nas wracają, są zaangażowani, komentują nasze posty w social mediach, dzielą się radami.
Dlaczego, pana zdaniem, ludzie chcą wracać do pałacu, mimo że już zwiedzili to miejsce i poznali jego historię?
Wydaje mi się, że zwiedzanie pałacu to nie jest element takiej turystyki, z którą mamy najczęściej do czynienia. Ludzie nie wpadają tu, żeby odhaczyć punkt na liście do zwiedzania. Oni doświadczają tego miejsca. Doceniają przy tym naturalność, brak pośpiechu. Pałac przyciąga też, tak mi się wydaje, ludzi o podobnym poczuciu estetyki, dlatego cieszę się, że mogliśmy im zaproponować, świetnie przyjęte, koncerty Warmińsko-Mazurskiego Kwartetu Smyczkowego. Nasi goście mają do nas zaufanie, deklarują, że gotowi są dołączać do naszych inicjatyw właściwie „w ciemno”.
Czego przykładem był zorganizowany na początku lipca piknik.
Na początku 2026 roku rzuciliśmy hasło, że robimy podwieczorek w pałacu. Post miał nieosiągalne dla nas wcześniej zasięgi, a odzew był bardzo pozytywny. Muszę przyznać, że najpierw zakładaliśmy, że będzie to wydarzenie bezpłatne, na które pozyskamy dofinansowanie od samorządów czy prywatnych sponsorów. Plany jednak musiały zostać zweryfikowane, a mimo to wszystkie bilety rozeszły się bardzo szybko. Na organizację tego wydarzenia przeznaczyliśmy środki, które zebraliśmy podczas innych pałacowych wydarzeń i, oczywiście, zysk z biletów. Zaprosiliśmy lokalnych wystawców, dla których mieliśmy około 30 stanowisk, a dziś już wiemy, że mogłoby być drugie tyle. Ludzie przyszli z kocami, były warsztaty, były lokalne i regionalne przysmaki, którymi częstowały m.in. panie z Koła Gospodyń Wiejskich, był koncert Warmińsko-Mazurskiego Kwartetu Smyczkowego. I to wszystko razem zagrało i zostało zauważone przez naszych gości, którzy podkreślali, że czuli się zaopiekowani. Do finału, około 23.30, zostało z nami ponad 350 osób.
Zainteresowanie pałacem jest duże, widziałam w różnych miejscach, że internauci podpytują, czy można tam zorganizować np. sesję zdjęciową.
Zarówno wnętrza pałacu, jak i park są udostępniane dla fotografów, a wszystkie informacje na ten temat można znaleźć na naszym profilu na Facebooku. Jeżeli chodzi o park, to wystarczy przyjść i, szanując oczywiście tę przestrzeń, można robić zdjęcia. Pamiętajmy tylko, że wchodzimy na własne ryzyko, jak to żartobliwie mówię. Jeżeli chodzi o wnętrza pałacu, to należy się skontaktować z nami mailowo, ustalić termin i uiścić drobną opłatę.
Jesteśmy na Uniwersytecie, więc ciekawi mnie, czy poza pracą Macieja Hołdyńskiego są jakieś opracowania naukowe poświęcone pałacowi.
Owszem, w archiwum została odnaleziona praca doktorska pani Aleksandy Jasiulewicz, dzięki której wiemy, jak kiedyś wyglądał park w Łężanach.
Czas na kolejne opracowania?
Jeśli ktoś ma ochotę zająć się tym tematem, to oczywiście zachęcam. Pałac ma przed nami wiele tajemnic. Maciej Hołdyński stara się tropić zagadki historyczne związane także z losami rodu von Fischerów. Ja, z uwagi na to, że jestem inżynierem, zwracam większą uwagę na aspekty techniczne. Mnóstwo pytań wiąże się m.in. z ogrzewaniem pałacu. Są tam kominki, jest piec kaflowy i do tego ogrzewanie parowe oraz grzejniki wodne. Sprawdziłem i faktycznie ogrzewanie wodne na początku XX wieku było już technicznie dostępne. Ale dlaczego są tam jednocześnie inne rozwiązania? Tego jeszcze nie wiem.
A czy już wiemy, co przed nami w pałacu?
Już 23 sierpnia w parku pałacowym odbędzie się koncert. Ponownie zawita do nas Patrycja Kunert i z całą pewnością, jeśli tylko pogoda pozwoli, będzie magicznie. To niesamowita wokalistka, która roztopiła nie tylko lód w styczniowym pałacu, ale i serce Podkomorzego.
Skoro o Podkomorzym mowa, to czy zamierza on rozszerzyć swoją działalność medialną? Dziś zawiaduje m.in. pałacowym profilem na Facebooku.
To, co się stało z Podkomorzym, jest bardzo ciekawe. Wymyśliłem tę fikcyjną postać dla potrzeb jakiegoś wpisu w mediach społecznościowych i nie sądziłem, że zyska taką popularność. Podkomorzy zaczął się rozwijać i żyje sobie pałacowym życiem. Zdarzało się, że nasi goście podpytywali, czy aktualnie przebywa w pałacu.
I przebywa?
Czasami jest, czasami go nie ma. Zależy, kto zapyta (śmiech).
Rozmawiała: Daria Bruszewska-Przytuła
Fot. Wojciech Fabiszewski
Pałac w Łężanach to należący do Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego zespół pałacowo-parkowy, określany jako jedna z najpiękniejszych neobarokowych przestrzeni na Warmii i Mazurach. Obiekt otacza park krajobrazowy, a w jego sąsiedztwie znajduje się Jezioro Legińskie, co wzmacnia jego wyjątkowy, malowniczy charakter.
Dziś pałac pełni nie tylko funkcję zabytkowej wizytówki uczelni, lecz także przestrzeni spotkań, inspiracji oraz wydarzeń kulturalnych organizowanych przez UWM. Na co dzień nie jest stale dostępny dla zwiedzających, dlatego organizowane cyklicznie oprowadzania są okazją, by zobaczyć reprezentacyjne wnętrza, poznać historię miejsca i przespacerować się po parku.
Łężany przyciągają zarówno miłośników architektury i dziedzictwa regionu, jak i osoby szukające przestrzeni do kontaktu z kulturą, sztuką i naturą.
Warto przeczytać:
>>> Pałac w Łężanach czeka na odkrycie. Rozmowa z Maciejem Hołdyńskim