30 Lipca 2026
Aktualności
Zajęły się panie badawczo problemem dyskryminacji rówieśniczej w liceach w Olsztynie. Skąd zainteresowanie akurat takim tematem?
Dr Małgorzata Dankowska-Kosman (M.D.-K.): Badania były pomysłem dr Iwony Staszkiewicz-Grabarczyk, a naszą wspólną inspiracją stały się poruszające rozmowy ze studentami Wydziału Nauk Społecznych o ich doświadczeniach z dyskryminacją, które często zaczynały się już na etapie szkoły podstawowej. To także nasza własna, codzienna walka z nierównościami oraz wrażliwość, która płynie z bycia matkami, świadomość tego, z jakimi wyzwaniami i niesprawiedliwościami mierzymy się każdego dnia.
Dr Iwona Staszkiewicz-Grabarczyk (I.S.-G.): Widziałam, że jest potrzeba, żeby badawczo zająć się tym tematem. Problem dyskryminacji w przestrzeniach szkolnych przybiera na sile i dotyczy nie tylko uczniów liceów. To także pomysł na kolejne badania.
M.D.-K.: W okresie dojrzewania akceptacja grupy rówieśniczej staje się bardzo ważna, a odrzucenie jest czymś bardzo trudnym. Zjawisko dyskryminacji i odrzucenia jest dzisiaj istotnym elementem rozważań przedstawicieli wielu państw, nie dotyczy tylko edukacji w Polsce. Musimy o tym mówić, chcąc promować kulturę demokratyczną i budować zdrowe społeczeństwo, które zagwarantuje nam poszanowanie praw człowieka czy też samej wolności obywateli.
Jakie hipotezy badawcze chciały panie zweryfikować?
I.S.-G.: Miałyśmy dwa główne problemy badawcze: jakie znaczenie uczniowie przypisują formom doświadczanej dyskryminacji oraz jakiego rodzaju trudności w funkcjonowaniu społecznym doświadczają badani.
M.D.-K.: Zakładałyśmy, że skala zjawiska jest stosunkowa duża, jednak wyniki badań pokazały, że problem jest jeszcze bardziej powszechny niż przypuszczałyśmy. Myślę, że wynika to z naturalnej tendencji ludzi do dzielenia świata na „lepszych” i „gorszych”, co często prowadzi do uprzedzeń i stereotypów. W środowisku szkolnym szczególnie silna jest potrzeba przynależności do grupy, dlatego osoby, które w jakiś sposób się wyróżniają – wyglądem, wynikami w nauce, zachowaniem – mogą łatwiej stać się obiektem wykluczenia.
I.S.G.: Istotną rolę odgrywa również presja rówieśnicza, dodatkowo brak wrażliwości na różnorodność sprawia, że pewne zachowania dyskryminacyjne są bagatelizowane.
Wiem, że wypełnione kwestionariusze wpływały do pań na początku 2025 roku. W jaki sposób zostały pozyskane?
M.D.K.: Biorąc pod uwagę etyczny wymiar badań – na początku skierowałyśmy list przewodni do dyrektorów olsztyńskich liceów z prośbą o możliwość przeprowadzenia badań. Umieściłyśmy link, z którym każdy z dyrektorów mógł się zapoznać. Prawie wszystkie licea na nasze prośby odpowiedziały pozytywnie. W badaniach wzięło udział ok. 800 olsztyńskich licealistów. Wypełnienie ankiety było dobrowolne i anonimowe. Badania uniemożliwiały identyfikację uczniów i szkoły. Być może to skłoniło badanych do otwartości. Znaczące były trzy zmienne niezależne: wiek, płeć i miejsce zamieszkania. Badania ilościowe pozwoliły nam pokazać przybliżoną skalę zjawiska dyskryminacji, odrzucenia. Teraz można temat pogłębić badaniami jakościowymi.
Z rozmów ze studentami wiedziały już panie, że młodzież w liceum doświadcza dyskryminacji. Czy wyniki badań były zaskoczeniem?
M.D.K.: W naszych badaniach ponad 70 proc. badanych przyznało, że doznawało odrzucenia czy dyskryminacji przez rówieśników. Najczęstszym powodem był wygląd zewnętrzny. To deklarowały zarówno kobiety, jak i mężczyźni czy osoby niebinarne. Jak pokazują badania, niezadowolenie z własnego ciała, lęk społeczny, lęk przed samotnością są zjawiskami bardzo powszechnymi. Kategoryzowanie rówieśników przez młodzież jest procesem nagminnym. Dla młodego pokolenia wygląd zewnętrzny stanowi podstawowe kryterium funkcjonowania w grupie. Kwestie wyglądu w przestrzeni szkolnej, którą badałyśmy, były silnie powiązane z kanonami piękna, które są obecnie promowane w środkach masowego przekazu. Istotne dla badanych były waga, harmonijna budowa ciała czy ubiór. Najczęściej wskazywanym wyznacznikiem odrzucenia oprócz wyglądu zewnętrznego była sytuacja materialna i przekonania. W niewielkim stopniu w odpowiedziach o przyczyny dyskryminacji uwzględniono kolor skóry, pochodzenie czy niepełnosprawność.
I.S.G.: Młodzi ludzie doświadczają wykluczenia z różnych powodów. Najczęściej odrzucani czuli się badani z małych miast i miasteczek, rzadziej licealiści mieszkający na terenach wiejskich. Na poczucie bycia akceptowanym wpływ ma status socjometryczny – wysoki sprawia, że nastolatkowie są bardziej akceptowani i obdarzani większym zaufaniem wśród nastolatków, chętniej angażowani są także we współpracę grupową.
Jako trzy najważniejsze przyczyny odrzucenia podano kwestię wyglądu, sytuacji materialnej i przekonań.
M.D.K.: Tak. Nie bez znaczenia jest tu presja rówieśników. Wydaje mi się, że to jedno z najtrudniejszych wyzwań, z jakimi boryka się współczesna młodzież. Młody człowiek angażuje się w interakcje z rówieśnikami, eksperymentuje z różnymi modelami społecznymi, doświadcza silnych emocji i nowych relacji. Młodzież wypracowuje swój system norm i wartości moralnych i w pewnym momencie funkcjonuje w swoim świecie. Aż 40 proc. badanych ulega presji innych i dyskryminuje oraz obraża rówieśników bez względu na płeć. Dzielenie się emocjami z rówieśnikami stanowi istotne źródło wsparcia w przebiegu procesu dorastania. Może jednak wiązać się z niepożądaną presją społeczną oraz wykształcaniem postawy konformizmu, jeśli jednostka wykaże przesadne przywiązanie do grupy. Następstwem może być ograniczenie autonomii, a w efekcie osłabienie właściwych sobie cech indywidualnych, które sprawiają, iż odróżniamy się od innych.
Czyli ci, którzy doświadczyli odrzucenia, także odrzucali innych?
M.D.K.: Tak. Mimo że badani sami doświadczali dyskryminacji, byli także jej sprawcami. Niespełna 30 proc. uczniów przyznaje się do hejtu w sieci, ale prawie połowa respondentów nie reaguje na okazywanie hejtu przez znajomych. Mowa nienawiści w internecie może mieć związek u młodzieży z wieloma czynnikami związanymi z okresem adolescencji – wpływem grupy, niską samooceną, emocjami. Poczucie anonimowości w sieci jest również tym czynnikiem, który zachęca do hejtu. W odpowiedziach dotyczących przyczyn hejtu trudno było wyodrębnić jedną dominującą kategorię, ponieważ jak wskazywali badani – niemal wszystko może stać się jego powodem: piękno, brzydota, odmienność, różnice w poglądach, oceny (tu zarówno pozytywne, jak i negatywne), zachowanie, zazdrość czy poglądy. Trudno nie dostrzec tu pewnego paradoksu – żyjemy w świecie, w którym tak wiele mówi się o empatii, wrażliwości na drugiego człowieka i potrzebie okazywania dobra innym. Tym bardziej niepokojące jest to, że wśród młodych ludzi obserwujemy tak dużo niechęci, zawiści i wykluczenia wobec rówieśników. To skłania do refleksji nad tym, jak wiele pozostaje jeszcze do zrobienia w obszarze budowania tej autentycznej wrażliwości społecznej. Nauczyciele o tym mówią, reagują, ale mogą nie mieć wiedzy o tym, co dzieje się między uczniami. Konwersacje na grupach w mediach społecznościowych mogą być przed nimi zamknięte.
I.S.G.: Bardzo ważnym czynnikiem w naszych badaniach była samoocena i aż 57 proc. respondentów deklarowało, że ma z nią problemy. Przy samoocenie pojawił się aspekt samookaleczeń, których próbę deklarowało blisko 40 proc. uczniów. To bardzo dużo. Europejskie dane mówią, że dokonuje ich średnio co piąty nastolatek, a w naszych badaniach to prawie połowa. Dotyczy to w największym stopniu kobiet (62 proc.) i osób agender (55 proc.). Problemy z samooceną dotykają zazwyczaj osób, które prezentują większą wrażliwość w życiu codziennym, łatwiej wierzą krytyce niż pochwałom, są bardziej ostrożni w swoich działaniach. Większy stopień pewności siebie deklarowali mężczyźni, ponad połowa (54,3 proc.) uważa, że nie ma problemu z samooceną.
Czy pytały panie, jak uczniowie radzą sobie z hejtem i odrzuceniem?
M.D.K.: Działania antydyskryminacyjne w szkole dostrzegało blisko 45 proc. uczniów, a prawie połowa twierdziła, że ani nauczyciel, ani inny personel szkoły nie reagował na zachowania dotyczące dyskryminacji. Wiek uczniów był czynnikiem niewielkiej dysproporcji. Dla większości badanych szkoła nie jest środowiskiem, które reaguje na sygnały dotyczące hejtu. Uczniowie na pytanie dotyczące wsparcia ze strony innych osób najczęściej wymieniali przyjaciół, znajomych, a dopiero potem rodzinę. Może to świadczyć o tym, że wspierające relacje z rówieśnikami są niezwykle ważne w okresie adolescencji.
Tworzenie atmosfery akceptacji, szacunku czy zrozumienia to ogromne wyzwanie nie tylko dla nauczycieli, pedagogów, ale przede wszystkim dla rodziców. Wzmacnianie poczucia własnej wartości dzieci, uczenie empatii, reagowanie na zło to jedno z najistotniejszych wyzwań, jakie stawia przed nami dzisiejsza rzeczywistość.
Czy młodzież mogła wyolbrzymiać kwestię doświadczania dyskryminacji z powodu np. niskiej samooceny i mniejszej odporności psychicznej? Może skala dyskryminacji jest podobna, co kilka lat wcześniej, tylko młodzież gorzej sobie z tym doświadczeniem radzi?
M.D.K.: Uważam, że to, iż badania były przeprowadzone w formie online zamiast tradycyjnych ankiet rozdawanych fizycznie, pozwoliło im poczuć się bezpiecznie i wyrazić to, o czym nie zawsze chcą rozmawiać. Skala dyskryminacji naszym zdaniem jest zdecydowanie większa niż kilka lat temu, bo poza środowiskiem szkolnym dodatkowo jako miejsce hejtu wykorzystywane są portale społecznościowe. Korzystanie z nich sprawia, że akceptacja lub odrzucenie stają się publiczne. Liczba polubień, komentarzy, obserwacji bywa traktowana jako miara wykluczenia. Porównanie się z wyidealizowanymi profilami innych zwiększa poczucie gorszości. Dla nastolatków przestrzeń mediów społecznościowych staje się ważna i nieobecność w niej też może być powodem odrzucenia.
Czy na coś jeszcze w wynikach zwróciły panie szczególną uwagę?
M.D.K.: W odpowiedziach na pytania otwarte zwróciłyśmy uwagę na wspominane przez młodzież przykłady przemocy czy tzw. dyskryminacji w białych rękawiczkach. Sprawcy takich działań zarówno online, jak i w realnym świecie, działają w sposób niewinny, subtelny – komentując, oceniając czy manipulując. Dzięki temu unikają bezpośredniej odpowiedzialności, ale jednocześnie wywołują poczucie dyskomfortu, wykluczenia i zagrożenia u potencjalnych ofiar. Badałyśmy tylko olsztyńskich licealistów, natomiast rozmowy przeprowadzane ze studentami i rodzicami pokazują, że już w młodszych klasach na grupach społecznościowych pojawia się problem hejtu i wykluczenia. Mamy jako badaczki silną potrzebę pogłębienia tych badań w zakresie podjętej tematyki. Wiemy, że w procesie edukacji na przestrzeni lat dokonały się liczne zmiany, które dotyczą codzienności uczniów. Rzeczywistość, nie tylko szkolna, przepełniona jest ocenianiem i etykietowaniem, mimo prowadzonych kampanii edukacyjnych. Istnieje pilna potrzeba, żeby zastanowić się, w jaki sposób podbudować samoocenę uczniów, jak sprawić, żeby czuli się silniejsi. Dochodzi do coraz większej liczby samookaleczeń. Nie należy winić za to szkoły, zwracamy uwagę na szerszy kontekst. Moim zdaniem należy nagłaśniać skalę zjawiska dyskryminacji, wzmacniać poczucie własnej wartości, cały czas uczyć empatii, reagować na zło. Odrzucenie odbiera szansę uczenia się umiejętności społecznych, bo prowadzi do ostracyzmu. Wielowymiarowość dyskryminacji zostawia trwały ślad na psychice młodych ludzi, którzy są niejako skazani na funkcjonowanie w świecie, w którym, jak wynika z zaprezentowanych badań, wszystko może być przyczyną odrzucenia, wyalienowania i ośmieszenia. Zapewnienie wsparcia i tworzenie przestrzeni do rozmów może pomóc zapobiegać poczuciu odrzucenia u uczniów.
Czy szkoły, w których prowadziły panie badania, otrzymały ich wyniki?
M.D.K.: Dyrektorzy szkół otrzymali wyniki w formie książki. Mamy nadzieję, że staną się materiałem na lekcje wychowawcze. I.S.G.: Chciałabym, by w szkołach były organizowane spotkania wychowawców z uczniami i rodzicami. Uczniowie powinni wiedzieć, że ich głos jest słyszany, a rodzice mieć świadomość, co się w szkole (i poza nią) dzieje.
Rozmawiała Anna Wysocka

Dr Małgorzata Dankowska-Kosman jest autorką pracy doktorskiej „Współczesne media a międzypokoleniowe różnice w percepcji rzeczywistości”. Interesuje się m.in. edukacją medialną.
Fot. Archiwum prywatne

Dr Iwona Staszkiewicz-Grabarczyk jest autorką pracy doktorskiej „System wsparcia i pomocy bezdomnym a ich szanse wyjścia z bezdomności”. Jej naukowe zainteresowania dotyczą kwestii i problemów społecznych oraz prawa oświatowego. Jest koordynatorką wielu akcji charytatywnych.
Fot. Archiwum prywatne
Od 11 kwietnia 2024 roku minimalny wiek wymagany do korzystania z aplikacji firmy Meta (WhatsApp, Instagram, Messenger) w Polsce i całej Unii Europejskiej (EOG) to 13 lat. Aplikacje są miejscem funkcjonowania grup rówieśniczych, klasowych konwersacji, a także – niestety – są przestrzenią hejtu, gdzie liczba polubień czy komentarzy staje się miarą wykluczenia.

Tekst ukazał się w marcowym wydaniu „Wiadomości Uniwersyteckich", którego tematem przewodnim jest błąd. Zachęcamy w nim, by nie zamiatać błędów po dywan, ale przyjrzeć im się z różnych perspektyw. Swoją wiedzą dzielą się z nami przedstawiciele różnych dyscyplin naukowych: językoznawstwa, prawa, politologii, ekonomii czy medycyny. Jak zwykle piszemy też o najważniejszych wydarzeniach z życia Uniwersytetu oraz sukcesów naszej społeczności akademickiej. Wszystkie wydania naszego uniwersyteckiego pisma dostępne są na stronie internetowej.