12 Marca 2026
Aktualności
Punktem wyjścia do tej rozmowy była metafora, że polityka jest grą. Podoba się pani takie określenie?
Nie do końca lubię nazywać politykę grą, gdyż to oznacza, że ci, którzy ją uprawiają, traktują swoje zadania nie do końca poważnie lub nie są całkowicie uczciwi. Wolę np. określenie strategie polityczne. Ale rzeczywiście istnieje nawet taka gałąź badań w politologii jak teoria gier, która mówi m.in. o tym, jak przewidywać ruchy oponentów czy jakie podejmować działania. I ta teoria mieści się w kategoriach strategicznych. Zatem polityka przypomina trochę grę w szachy.
Oznaczałoby to, że proces decyzyjny w polityce rządzi się prawami gry.
Zgadza się. Istnieje nawet taki przedmiot i czasami studenci, gdy widzą jego nazwę, dziwią się: to będziemy uczyć się grać w planszówki? (śmiech). A ja im odpowiadam, że nie – będziemy uczyć się przewidywania, bo na decydowanie wpływa wiele czynników. Żeby zobrazować to kilkoma przykładami: w polityce stosowana jest czasami zasada, że wróg mojego wroga jest moim przyjacielem, np. wtedy, kiedy trzeba zdecydować, z kim zawrzeć jakieś strategiczne porozumienie. W procesie decyzyjnym rolę odgrywają także emocje, kondycja psychiczna oraz fizyczna. Warto zastanowić się, co się wydarzy, gdy głowa państwa poważnie zachoruje. Stąd politycy w kampaniach wyborczych chętnie pokazują, że są w pełni sprawni i zdolni do wykonywania swoich obowiązków. Do historii przeszły medialne wystąpienia polityków, którzy demonstrowali tężyznę fizyczną – dość wymienić Ronalda Reagana robiącego drewno. Istotne jest również to, w jaki sposób zarządza się informacjami o zdrowiu najważniejszych osób w państwie, czy np. wyniki badań są objęte tajemnicą, czy wręcz odwrotnie – udostępniane obywatelom. To tylko przykładowe elementy strategii politycznych.
Polityczne gierki, jak zwykliśmy nieco z przekąsem mówić, chyba dobrze widać również podczas układania list wyborczych czy wystawiania kandydatów.
Oczywiście, tylko musimy pamiętać, że zarówno układanie list wyborczych, jak i prowadzenie kampanii, różnią się w zależności od rodzaju wyborów. Innymi prawami rządzą się wybory prezydenckie, innymi do Sejmu, a jeszcze innymi wybory do Senatu. Mamy zatem do czynienia z całym wachlarzem strategii.
Zacznijmy w takim razie od wyborów prezydenckich, bo to nimi kilka miesięcy temu żyła Polska.
W przypadku wyborów prezydenckich trzeba patrzeć szerzej – ilu będzie kandydatów, który jest bliski programowo i ewentualnie przed drugą turą będzie mógł przekazać nam głosy. Ponadto partia musi zdecydować, czy w wyborach prezydenckich wystawi swojego lidera czy kogoś innego. Bo jeśli spojrzymy na ostatnie i przedostatnie wybory prezydenckie, to okazuje się, że wcale nie kandydowali liderzy partii. Rafał Trzaskowski był bardziej rozpoznawalną postacią, bo jest prezydentem Warszawy, ale już Karola Nawrockiego trzeba było dopiero przedstawić jako kandydata. Proszę zauważyć, że na początku przyjęto strategię, że jest to kandydat obywatelski, a nie Prawa i Sprawiedliwości. A kiedy okazało się, że brakuje poparcia społecznego, PiS zaznaczyło, że ma poparcie tej partii.
Wybory do Sejmu to z kolei walka o tzw. jedynki.
Rzeczywiście, w wyborach do Sejmu zakłada się, że największe szanse ma kandydat, który zajmuje pierwsze miejsce na liście, jednak paradoksalnie coraz częściej zdarza się, że wyborcy nie chcą głosować na tzw. lokomotywy, bo są nimi znużeni i przewrotnie oddają głosy na ostatnie osoby na liście, co zmienia już sposób planowania list wyborczych. W naszym województwie mieliśmy sytuację, w której do parlamentu dostał się kandydat z jedynką na liście oraz z tej samej listy kandydat z ostatniego miejsca – Sebastian Florek, który brał udział w pierwszej edycji programu „Big Brother”.
Pozostając przy nomenklaturze „sportu królów” – tym, czym jeszcze lubią szachować swoich wyborców politycy, są tzw. tematy zastępcze.
Tematy zastępcze pojawią się zazwyczaj w dwóch sytuacjach: wtedy, kiedy politycy nie mają nic do powiedzenia albo nie chcą o czymś powiedzieć. Przypomina to sytuację z anegdoty z życia studenckiego: student nauczył się na egzamin wszystkiego o wężu, ale wylosował pytanie o słoniu, o którym wiedział, że jest duży, ma cztery nogi, duże uszy i trąbę, która jest podobna do węża, więc opowiedział o wężu. Tutaj ważną rolę odgrywają dziennikarze, którzy mogą – mówiąc kolokwialnie – docisnąć pytaniami w ważnych kwestiach. Uważam, że politycy powinni być transparentni w swoich poglądach i działaniach, gdzie oczywiście granicą jest racja stanu i bezpieczeństwo państwa. Dobrym przykładem jest ostatnia sytuacja związana z aktami dywersji na trasie linii kolejowej na Mazowszu. Poszczególni ministrowie jasno mówili, że udzielą tych informacji, które mogą, ale niektórych, ze względu na bezpieczeństwo państwa i dobro śledztwa, ujawnić nie mogą. W takiej sytuacji musimy to uszanować i zaufać państwu i służbom.
Jakie jeszcze zachowania polityków powinny wzbudzać naszą czujność?
Współcześnie politycy bardzo mocno bazują na emocjach. Przedstawiciele tzw. starej szkoły dyskursu politycznego, dla której priorytetem była wartość merytoryczna wypowiedzi, powoli odchodzą ze sceny politycznej. Kiedyś oglądałam debatę kandydatów na prezydenta Krakowa i muszę przyznać, że zrobiłam to z wielką przyjemnością, bo ci panowie ze sobą rozmawiali – kulturalnie, na argumenty, bez negatywnych emocji i osobistych ataków. I to wcale nie oznaczało, że debata była nudna. Taką debatę warto przeanalizować, bo jest w niej zawarta treść, a jeśli debata jest nacechowana wyłącznie podejściem czysto marketingowym, nastawionym właśnie na grę, a nie merytoryczną rozmowę, to nie ma żadnej wartości, nie pozwala dowiedzieć się niczego o kandydatach, poza tym, że marketingowcy świetnie przygotowali ich do sporu medialnego. Ale czy zaoferowali wyborcy coś wartościowego? Niekoniecznie.
Czy to, że polityków wyważonych i sprawnych merytorycznie jest coraz mniej, to wina wyborców?
Musimy pamiętać, że każdą kampanię wyborczą poprzedzają badania rynku, które spin doktorom mają dać odpowiedź na pytanie, czego oczekują wyborcy. Zatem sposób prowadzenia kampanii wyborczych przez polityków jest lustrem, w którym mogą przejrzeć się wyborcy. Niestety coraz mniej interesują nas fakty, a coraz bardziej emocje.
W obszarze pani zainteresowań naukowych znajdują się m.in. relacje pomiędzy znaczeniem mediów i komunikowaniem a bezpieczeństwem państwa. Dziś, w dobie wojny hybrydowej i niebezpiecznej sytuacji na Wschodzie, stoimy chyba przed dużym wyzwaniem w tym zakresie.
To nie ulega wątpliwości. Przede wszystkim musimy być odpowiedzialni za słowo i dotyczy to wszystkich stron procesu komunikowania: decydentów politycznych, mediów oraz obywateli. Jeśli dzieje się coś niepokojącego czy ważnego, obywatel powinien być o tym poinformowany. Polityka komunikacyjna i zarządzanie informacją ze strony władz państwowych muszą być realizowane na bieżąco – nie wolno zostawić przestrzeni na snucie spekulacji, bo zajmie ją cała gama narzędzi dezinformacyjnych. W obecnej sytuacji jest bardzo istotne, aby obywatel miał zaufanie do decydentów politycznych, zwłaszcza tych, którzy zarządzają sytuacjami kryzysowymi.
Rozmawiała Marta Wiśniewska
zdjęcie główne: www.freepik.com
zdj. prof. K. Mieszkowskiej-Maciejewskiej: arch. pryw.

Dr hab. Katarzyna Maciejewska- -Mieszkowska, prof. UWM pracuje w Instytucie Nauk Politycznych na Wydziale Nauk Społecznych UWM. Jest politologiem i medioznawczynią. Prowadzi badania w zakresie jakości dyskursu politycznego oraz roli mediów w kształtowaniu świadomości wyborczej, a także znaczenia mediów w kontekście bezpieczeństwa państwa oraz zarzadzania kryzysowego w państwach demokratycznych.
Tekst ukazał się w listopadowym numerze „Wiadomości Uniwersyteckich", którego tematem przewodnim są gry. Mechanizmy znane z gier towarzyszą nam od pierwszych chwil naszego życia. Już samo tworzenie się DNA to przecież coś, co przypomina loterię. Wspólnie z naukowcami z UWM zapraszamy więc do przyjrzenia się grom z różnych perspektyw, m.in. medialnej, dyplomatycznej czy medycznej.
W listopadowym numerze piszemy też o najważniejszych wydarzeniach z życia uczelni, badaniach i sukcesach naszej społeczności. Wszystkie wydania „Wiadomości Uniwersyteckich" znajdziesz na >>> tej stronie.