14 Sierpnia 2026

Aktualności

Jezioro Długie w Olsztynie. Fot. Katarzyna Wróblewska


Jako społeczność Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, jedynej tego typu uczelni w województwie, jesteśmy blisko swojego regionu. Znamy go, cenimy, robimy wszystko, co możemy, by pozytywnie wpływać na jego rozwój i otaczać odpowiednią troską. A ponieważ sezon turystyczny jest w pełni, postanowiliśmy sprawdzić, które zakątki są szczególnie bliskie pracownikom UWM. Poprosiliśmy, żeby wskazując miejsca warte odwiedzenia, uwzględnili także swoje zainteresowania badawcze.

Prof. dr hab. inż. Krzysztof Kupren (Katedra Turystyki, Rekreacji i Ekologii) poleca: Fotogeniczne jezioro Narie to Warmia i Mazury w pigułce

Jeśli ktoś szuka miejsca na krótką ucieczkę od codzienności, polecam jezioro Narie. Z Olsztyna to pół godziny drogi, a mam wrażenie, że trafia się już do trochę innego świata. Turystycznie to Mazury Zachodnie, geograficznie sprawa jest bardziej skomplikowana – jak wiele rzeczy na tych terenach, gdzie granice regionów od zawsze były trochę umowne. Narie to polodowcowe jezioro rynnowe, z zatokami i wyspami. Lubię je, bo jest tu właściwie wszystko – taka Warmia i Mazury w pigułce: żaglówki, wędkarze, kormorany, sporty wodne i bardziej imprezowe miejsca, ale też zatoki, gdzie można długo nie spotkać nikogo.

 

Jezioro Narie. Fot. Krzysztof Kupren

 

 Z zawodowego przyzwyczajenia obserwuję tu zmiany środowiska i turystyki, rozmawiam z wędkarzami. Optymistyczne jest też to, że woda w jeziorze jest dziś lepsza niż przed laty, mimo zauważalnego rozwoju infrastruktury turystycznej. Swoje zrobiło zapewne skanalizowanie okolicy. Najbardziej lubię północną część jeziora. Robię tam zdjęcia, trochę myślę i delektuję się prostymi rzeczami i zwykłymi chwilami – to najlepiej ładuje mi baterie. A po drodze warto zajrzeć do Morąga – choćby po najlepsze pączki, jakie znam.

Dr hab. Maria Korybut-Marciniak, prof. UWM (Instytut Historii, Wydział Humanistyczny) poleca: Miejsce, w którym historia nauki splata się z dziejami Warmii

Za najważniejsze miejsce, które warto odwiedzić w województwie warmińsko-mazurskim, uznałabym Frombork. To miasto nierozerwalnie związane z Mikołajem Kopernikiem, który spędził tu znaczną część życia, prowadził obserwacje astronomiczne i tu został pochowany. Szczególne wrażenie robi świadomość, że w katedrze spoczywają szczątki astronoma, odnalezione stosunkowo niedawno, bo w 2005 roku, a następnie zidentyfikowane i uroczyście pochowane ponownie w 2010 roku. Sam monumentalny zespół katedralny, górujący nad miastem, imponuje architekturą, skalą i wielowiekową historią. Warto wejść na Wzgórze Katedralne nie tylko dla zabytków, ale także dla niezwykłej atmosfery miejsca, w którym historia nauki splata się z dziejami Warmii. Frombork jest przy tym jednym z najpiękniej położonych miast regionu. Widok na Zalew Wiślany, port i otaczający krajobraz sprawia, że ma ono wyjątkowy, niemal niepowtarzalny charakter.

>>> Zob. także: Szlak Kopernikowski na łamach Wiadomości Uniwersyteckich

 

Frombork. Fot. Katarzyna Wróblewska

 

Z kolei Wilczy Szaniec w Gierłoży, czyli miejsce, w którym znajdowała się główna kwatera Hitlera, jest obowiązkowym punktem zwiedzania dla miłośników II wojny światowej. Bunkry zaskakują rozmachem i kryją wiele tajemnic.

Dr Emil Karpiński (Katedra Turystyki, Rekreacji i Ekologii) poleca: Pasłęk zachęca do aktywności

Choć mój lokalny patriotyzm powinien kazać mi polecić Krainę Wielkich Jezior Mazurskich, a zwłaszcza moje rodzinne Giżycko, to jednak z racji tego, że jest to destynacja znana, wybiorę mniej uczęszczaną, choć niewątpliwie unikatową. To Pasłęk – niewielkie miasteczko na trasie z Olsztyna do Elbląga. Jego główne atuty to rzadko spotykane w naszym regionie tak dobrze zachowane, liczące ponad kilometr mury miejskie z dwiema bramami, Młyńską i Kamienną. Otaczają one Stare Miasto, które również jest dość malownicze – znajduje się na nim ratusz, kościół św. Bartłomieja i zamek krzyżacki. 

 

Pasłęk. Fot. Henryk Falkiewicz

 

Warto pamiętać o tym, że Pasłęk, poza centrum, nie jest płaski, więc spędzony tam czas będzie dość aktywny. W dolinie rzeki Wąskiej utworzono jakiś czas temu park ekologiczny, w którym znajdziemy liczne ścieżki, wąwozy czy okazały drzewostan. Jest również kąpielisko z prawdziwego zdarzenia, łowisko wędkarskie czy tężnia solankowa. Ciekawe jest też niejednoznaczne pochodzenie nazwy miasta, ale o hipotezy z tym związane warto zapytać na miejscu.

Dr inż. arch. kraj. Mariusz Antolak (Katedra Architektury Krajobrazu) poleca: Mazury do odkrycia, także rowerem!

Okolice Ostródy to idealne miejsce nie tylko do prowadzenia badań naukowych (w ramach pracy doktorskiej prowadziłem badania nad przekształceniami i ochroną krajobrazów w gminie wiejskiej i miejskiej Ostróda), ale również i na wakacyjną wycieczkę pieszą, kajakową lub rowerową. W okolicy zachowało się jeszcze sporo pięknych alei przydrożnych. Znajdziemy tu też sporo zabytkowych obiektów, m.in. ewangelickich cmentarzy. Atrakcyjny dla turysty będzie z pewnością Park Krajobrazowy Wzgórz Dylewskich. Na ciekawe obiekty zabytkowe natkniemy się m.in. we wsiach Dylewo czy Glaznoty. 

 

Ścieżka edukacyjna w Czernikach. Fot. Mariusz Antolak

 

Kolejnym obszarem moich badań krajobrazowych jest Kraina Wielkich Jezior Mazurskich. Jednym z projektów, które realizuję tu w ramach badań nad publikacją habilitacyjną, jest projekt pt.: Warmińsko-Mazurskie Centrum Analiz Krajobrazowych. W tym roku badania prowadziłem, podróżując na rowerze. Na trasie Mazurskiej Pętli Rowerowej każdy znajdzie coś dla siebie. W ostatnich latach pojawiło się sporo udogodnień dla rowerzystów. Zachęcam m.in. do odwiedzenia Mazurskiego Centrum Bioróżnorodności i Edukacji Przyrodniczej „Kumak” w Urwitałcie k. Mikołajek. W interesującym i jeszcze mało znanym budynku znajduje się ciekawa wystawa edukacyjna. 

Mogę polecić również miejsca, w których znajdują się publiczne tereny zieleni,  które projektowałem. Są: ścieżka edukacyjna i plaża nad jeziorem Mój w Czernikach oraz ścieżki edukacyjne nad jeziorem Arklickim w Mołtajnach i nad Łyną w Sępopolu. 

Dr hab. Grzegorz Jarmocewicz, prof. UWM (Instytut Sztuk Pięknych, Wydział Sztuki) poleca: Miejsce (nie)pamięci, czyli piramida w Rapie

Pod Piramidą Fahrenheitów pierwszy raz stanąłem pod koniec lat 80. XX w. Prowadził do niej wtedy, położony na podmokłej grobli, zarośnięty, ledwie widoczny przedept, wyznaczony przez ludzi i zwierzęta. Idąc w głąb, musiałem przedzierać się przez coraz silniej zarastające ścieżkę krzaki, w niektórych miejscach naznaczone tkanką ludzką… 

W tamtym okresie grobowiec był bardzo mocno zniszczony. Wybite otwory okienne oraz drzwiowe pozwalały na nieograniczony dostęp do wnętrza. Wokół budowli można było natknąć się na fragmenty „odżywających” ciał, zmumifikowanych uprzednio dzięki niezwykłemu mikroklimatowi, wytworzonemu przez piramidę.  

 

 

Pierwsze odnotowane profanacje miejsca pochówku rodziny Fahrenheitów dokonane zostały przez żołnierzy rosyjskich podczas I wojny światowej. Wrócili tu oni również na przełomie 1944 i 1945 roku. Kolejne dewastacje przeprowadzone zostały przez napływową ludność, która osiedlała się w okolicy po zakończeniu wojny. Przez dekady grobowiec i trumny pozostawały otwarte, a bezgłowe szczątki, zgodnie z relacjami świadków, wystawiane były w groteskowych pozach na widok publiczny.  

Traumatyczne zetknięcie się z brakiem poszanowania ludzkiego istnienia, pamięci, historii i miejsca wywołało we mnie poczucie winy oraz skłoniło do stworzenia instalacji fotograficznej „Ślady”, którą na zaproszenie Jerzego Olka zaprezentowałem w 1996 r. w Galerii Foto-Medium-Art we Wrocławiu. 

Dr hab. Joanna Szydłowska, prof. UWM (Instytut Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej, Wydział Humanistyczny)

Mazury, które lubię, mają w sobie i piękno, i tajemnicę. Takie atuty ma kompleks bunkrów „Wilczy Szaniec” w okolicach Gierłoży. Pierwszy raz byłam tam na wycieczce klasowej (zachowało się zdjęcie znudzonej zgrai nierozumiejącej, po co ktoś każe im podziwiać taką kupę gruzów). Gdyby nie data, mogłabym pomyśleć, że znalazłam się w gronie statystów, do których mówi przewodnik grany wirtuozersko przez Zdzisława Maklakiewicza w filmie „Dancing w kwaterze Hitlera” Jana Batorego (1968). 

Tuż obok eleganckich przystani, gdzie cumują jachty VIP-ów, obok hoteli z lądowiskami dla awionetek, całkiem blisko rezydencji państwa Lewandowskich, znajduje się pozostałość po niezwykłym przedsięwzięciu budowlano-ideologicznym sprzed niemal wieku. 8 km od Kętrzyna postanowiono zlokalizować główną kwaterę Hitlera, z której wódz miał dowodzić frontem podczas operacji Barbarossa. Atutem było otoczenie jezior mazurskich i mokradeł stanowiących naturalną fortyfikację, niska gęstość zaludnienia, bliskość granicy z Rosją, dostępność linii kolejowej. 

 

Wilczy Szaniec. Fot. Marek Mróz/Wikipedia CC BY-SA 4.0

 

Ogromny kompleks fortyfikacji, monumentalnych bunkrów, budynków o najrozmaitszych przeznaczeniach, zwałów gruzów nieprzypominających niczego robi niesamowite wrażenie. Miejsce udostępniono zwiedzającym w 1959 r. Z drugiej wizyty w latach pierwszych XXI w., pozostała mi w głowie potęga natury, która zachłannie sięgała po wytwory rąk ludzkich. Wtedy Wilczy Szaniec był w rękach prywatnych, a komercyjne przedsięwzięcia uczyniły z tego miejsca pamięci przestrzeń niezbyt udanego eksperymentu popkultury.  

Dr Jarosław Klimczak (Szkoła Zdrowia Publicznego UWM) poleca: Lidzbark Warmiński –  perła Warmii

Zwiedzając Warmię i Mazury, warto pamiętać o obiektach historycznych, np. zamku w Lidzbarku Warmińskim i tamtejszym Muzeum Warmii i Mazur. Odwiedzałem je wielokrotnie samemu i z dostępną na miejscu usługą przewodnicką, do skorzystania z której zachęcam, bo można się dowiedzieć wiele ciekawych rzeczy.

Jeśli chodzi o miejsca związane z naszą nową specjalizacją, czyli „Zdrowym życiem”, polecam Termy Warmińskie i tężnie solankowe w Lidzbarku Warmińskim. Całe miasto jest warte zwiedzenia.

 

 

Bardzo ciekawym punktem jest także Pałac w Galinach. Warto tam zobaczyć m.in. stadninę koni, która ma z jedną z najlepszych w województwie ujeżdżalnię krytą. Coś, co mi się w tym pałacu zawsze podoba, poza ciszą i spokojem, to doskonałe jedzenie. Jest to jeden z niewielu obiektów, gdzie widzimy, co jemy, bo jest ogród, z którego warzywa i owoce trafiają potem na talerze.

Jeśli chodzi o turystykę wodną, do naszego województwa jak magnes przyciąga Szlak Wielkich Jezior Mazurskich. Polecam mniej znany odcinek Krutyni Babięcka Struga, do którego trudniej dotrzeć, jest mniej turystów i często płynie się samemu. Przyroda jest tam dzika, a na końcu szlaku w Babiętach w Stanicy Wodnej PTTK jest bardzo dobra restauracja, w której można zjeść doskonałą rybę. Do listopada przyjeżdżają tam różni artyści, by móc w spokoju tworzyć. Na innych odcinak spływu Krutynią jest wielu turystów, szczególnie w sezonie, a ten odcinek przed Babiętami bardzo polecam i rekomenduję swoim gościom z Polski.
 

Dr inż. Wojciech Miąskowski (Katedra Mechaniki i Podstaw Konstrukcji Maszyn WNT) poleca: Małe elektrownie wodne (MEW) Warmii i Mazur – zabytki techniki i współczesne źródła OZE 

Warmia i Mazury, dzięki licznym rzekom i jeziorom, od stuleci wykorzystywały wodę do celów gospodarczych. Dawne młyny, jazy, kanały i zapory z czasem zaczęły służyć także produkcji energii elektrycznej. Współczesne małe elektrownie wodne (MEW) łączą zatem dziedzictwo techniczne, krajobraz kulturowy i odnawialne źródła energii. 

Pod koniec 2019 r. w województwie warmińsko-mazurskim działało niespełna 80 elektrowni wodnych o łącznej mocy ok. 15 MW. Większość miała moc poniżej 100 kW, co pokazuje lokalny charakter regionalnej hydroenergetyki, często opartej na istniejących wcześniej obiektach. 

Niewodnik. Fot. Wojciech Miąskowski

 

Szczególnie interesująca jest dolina rzeki Dajny w rejonie Mrągowa, Reszla i Kętrzyna. W Pilecu, Niewodniku i Pręgowie działają elektrownie wykorzystujące dawne urządzenia młyńskie i naturalne spadki rzeki. MEW Pilec I wykorzystuje spad 5,5 m, Niewodnik I – przedwojenne budowle i turbiny o mocy ok. 40 kW, a Niewodnik II spad ok. 9 m – największy wykorzystany w województwie – oraz turbiny Kaplana o mocy ok. 150 kW. W Pręgowie pracują dwie turbiny po 75 kW. 

Obiekty te pokazują, jak potencjał rzek i istniejąca infrastruktura mogą służyć produkcji czystej energii, łącząc historię techniki z nowoczesną energetyką OZE.

Niewodnik. Fot. Wojciech Miąskowski

 

Od redakcji:

Zaproponowaliśmy wykładowcom Uniwersytetu, żeby zabrali nas w podróż po Warmii i Mazurach. Ich propozycje chcemy uzupełnić o kilka miejsc szczególnie bliskich naszej uczelni. 

Po pierwsze (i najważniejsze!) warto wspomnieć o samym Kortowie, które z całą pewnością wyróżnia się na tle innych kampusów akademickich i oferuje wspaniałą przestrzeń do relaksu. 

 

Kortowo, widok na Wydział Bioinżynierii Zwierząt. Fot. Katarzyna Wróblewska

 

Dwa jeziora, piękny park i bliskość lasu sprawiają, że miasteczko uniwersyteckie jest nie tylko domem dla studentów, ale i jednym z ulubionych miejsc olsztynian. Goście, którzy odwiedzają uczelnię np. przy okazji konferencji naukowych, wizyty w Kortosferze czy udziału w Kortowiadzie, podkreślają, że atmosfera kampusu UWM zostaje z nimi na długo. A ponieważ aktualnie w Kortowie trwa modernizacja plaży, to trzeba sobie jasno powiedzieć, że za jakiś czas będzie tu jeszcze piękniej.

Nacieszywszy się pięknem miasteczka uniwersyteckiego, nie wolno zapomnieć o bliższym zapoznaniu się z Olsztynem. Nawet ci, którzy mieszkają tu od lat, będą zaskoczeni, jak wiele ma on do zaoferowania!

 

Kortowo z lotu ptaka. Fot. Archiwum Kortowiady

 

Drugim miejscem, które z pewnością kojarzy się z UWM, są Łężany. Należący do Uniwersytetu pałac przyciąga uwagę miłośników wyjątkowej architektury i... historii. Budynek jest regularnie otwierany dla zwiedzających. Najbliższa okazja, by nacieszyć oko pięknem pałacu i otaczającego go ogrodu już 23 sierpnia. Wtedy też odbędzie się specjalny koncert Patrycji Kunert i Łukasza Reksa, wykładowców związanych z Wydziałem Sztuki UWM.

Pałac w Łężanach. Fot. Wojciech Fabiszewski

Trzecim miejscem, w którym nietrudno będzie odnaleźć ducha Uniwersytetu, jest Ełk. Miasto, w którym ulokowano Filię UWM, zaprasza do siebie osoby chcące nacieszyć się otoczeniem mazurskiej przyrody. To trzecie pod względem wielkości miasto na Warmii i Mazurach, a przy tym jedno z nielicznych w Polsce, które położone jest nad jeziorem. Cisza nie idzie tu w parze w nudą.

W Ełku warto odwiedzić tamtejsze Muzeum Historyczne, Centrum Edukacji Ekologicznej i zamek krzyżacki oraz skorzystać z kolejki wąskotorowej. 

 

Filia UWM w Ełku


Ci, którzy latem chcą po prostu cieszyć się bliskością natury, powinni na swojej turystycznej mapie uwzględnić jeszcze dwa inne miejsca, z którymi związany jest Uniwersytet. Przypomnijmy, że w Bałdach i Sząbruku-Sile uczelnia ma swoją bazę wypoczynkową

red.

 

Bałdy - ośrodek wypoczynkowy UWM. Fot. Janusz Pająk

 

 

O turystyce Warmii i Mazury pisaliśmy obszernie w Wiadomościach Uniwersyteckich w 2022 roku. W wydaniu znalazł się m.in. artykuł opisujący najważniejsze miejsca związane z pisarzami, które wskazał nam prof. Zbigniew Chojnowski, czy fragment szlaku kulinarnego w oprac. prof. Izabeli Lewandowskiej.

Rodzaj artykułu