18 Czerwca 2026
Aktualności
Jeziora Warmii i Mazur przyciągają fanów żeglarstwa z całej Polski. Naukowcy z Wydziału Geoinżynierii UWM od niemal trzech dekad zajmują się bezpieczeństwem na wodzie. Realizowali już kilka projektów dotyczących poruszania się po jeziorach, m.in. System Bezpieczeństwa Powszechnego na Warmii i Mazurach czy Interaktywną Bazę Śródlądowych Przeszkód Podwodnych.
– Dziesięć lat temu w rozmowach z dr. inż. Tomaszem Templinem oraz Marcinem Gryszką, absolwentem naszego wydziału i programistą, urodził się pomysł, aby zrobić coś bardziej nowoczesnego i wygodnego dla użytkowników, czyli aplikację, która będzie poprawiała bezpieczeństwo żeglowania po naszych wodach śródlądowych. Wiemy, że jest z tym ogromny problem. Nasze zbiorniki wodne mogą być niebezpieczne z punktu widzenia ukształtowania dna (kamienie, górki), braku oznakowań, wypłyceń, a także pogody, która potrafi się zmienić bardzo szybko. Na dużych jeziorach przychodzi szkwał, który może prowadzić nie tylko do utraty mienia, ale także życia – mówi prof. Dariusz Popielarczyk, dziekan Wydziału Geoinżynierii oraz jeden z twórców aplikacji.
W trosce o bezpieczeństwo
Prace nad aplikację trwają od 2016, a jej pierwsza wersja ukazała się w 2018 r. Główną ideą było to, by aplikacja mogła służyć także tym osobom, które wypływając na jezioro, nie mają dużej wiedzy żeglarskiej.
– Założenie było takie, żeby aplikacja umożliwiała pozycjonowanie łódki na mapie, pokazywała ukształtowanie dna, trzciny, brzeg, miejsca oznakowane jako niebezpieczne, a także szlaki żeglugowe, miejsca charakterystyczne, np. mariny, lokale gastronomiczne, miasta, wsie. Chcieliśmy, żeby aplikacja automatycznie ostrzegała żeglarza, gdy będzie wpływał w miejsce niebezpieczne – tłumaczy prof. Popielarczyk,
Na bezpieczeństwo zwraca uwagę także Marcin Gryszko, który na Dniu Geoinformatyka przybliżał studentom działanie aplikacji.
– Staramy się myśleć o bezpieczeństwie wszystkich użytkowników na wodzie. Geoinformacja może mieć wpływ na ratowanie życia. Wspólnie z Mazurskim Ochotniczym Pogotowiem Ratunkowym staramy się, żeby Mazury były zdecydowanie bardziej bezpieczne. Posiłkujemy się informacją cyfrową i ostrzegamy o miejscach niebezpiecznych z odpowiednim wyprzedzeniem. Dostarczamy informacje o zgłoszeniach dla ratowników, bo kluczowy jest odpowiedni czas reakcji – mówi „Wiadomościom Uniwersyteckim” Marcin Gryszko, programista i założyciel firmy Infeo.
Twórcy aplikacji podkreślają, że produkt jest efektem wspólnych dyskusji i podziału pracy. Marcin Gryszko zarządza częścią informatyczną i programistyczną, a naukowcy z UWM zajmują się pozycjonowaniem, batymetrią, geoinformacją. Prof. Dariusz Popielarczyk, który ma duże doświadczenie żeglarskie, jest hydrografem, więc jego zadaniem są pomiary, np. głębokości dna. Z kolei dr inż. Tomasz Templin, geoinformatyk, sprawuje pieczę nad przetwarzaniem danych.
Aplikacja cały czas się rozwija
Przez osiem lat funkcjonowania aplikacja bardzo mocno ewaluowała, m.in. dzięki projektowi dofinansowanemu przez Europejską Agencję Kosmiczną, który realizuje firma Marcina Gryszko Infeo w kooperacji z UWM. Finansowanie umożliwiło rozwinięcie wielu funkcjonalności aplikacji ułatwiających np. komunikację i umożliwiających wysłanie zgłoszenia.
Aplikację można pobrać ze sklepu Google Play oraz App Store. Do tej pory korzysta z niej ponad 170 tys. użytkowników. Większość funkcjonalności jest w niej bezpłatnych, szczególnie związanych z bezpieczeństwem. Płatne są jedynie dodatkowe funkcje, np. wykorzystujące rzeczywistość rozszerzoną i ułatwiające nawigowanie.
– Chcemy, żeby każda osoba, która jest zainteresowana bezpiecznym poruszaniem się po wodach, miała możliwość skorzystania z aplikacji. Narzędzie pomaga osobom, które mają trudności z orientacją w przestrzeni czy czytaniem mapy. Mogą wykorzystać telefon jako urządzenie pośredniczące z kamerą zewnętrzną, wykryć położenie i zobaczyć treści, które są normalnie niewidoczne, czyli oznakowanie szlaku, w jakim kierunku się poruszać, gdzie są miejsca niebezpieczne. Mamy też dodatkową możliwość dokupienia mapy, czyli takich funkcjonalności, które nie są stricte związane z bezpieczeństwem, natomiast pozwalają nam utrzymać produkt – mówi dr inż. Tomasz Templin.
Sieć współpracy wokół aplikacji
Pomysłodawcy aplikacji od wielu lat współpracują z Mazurskim Ochotniczym Pogotowiem Ratunkowym. Już w 2011 r. opracowali dla nich m.in. mapę lokalizacji miejsc niebezpiecznych na Śniardwach. Kooperacja rozwinęła się przy budowaniu funkcjonalności „Żegluj”.
– Ratownicy dużo łatwiej mogą przeprowadzić akcję, widząc np. miejsce zgłoszenia, gdzie w danym momencie jest łódka (jeśli się przemieściła) czy mając dane o głębokości. Przygotowaliśmy dla nich specjalne opcje, by mogli w nocy nawigować po Mazurach. Akcje przeprowadzają nie tylko w ciągu dnia. Zdarza się, że żeglarz, wędkarz czy nurek wypłynie nocą (nawet jeśli nie powinien) i może potrzebować pomocy – mówi prof. Popielarczyk. Dodaje, że z MOPR współpracują także w zakresie oznaczenia i weryfikacji miejsc niebezpiecznych, bo wykonując pomiary na wodzie nie wszystkie te miejsca niebezpieczne są w stanie zlokalizować, natomiast ratownicy te miejsca zazwyczaj znają.
– Na Mazurskich jeziorach współpraca ze służbami jest naprawdę dobra. Aplikacja daje im dostęp do użytkownika i jego lokalizacji, łatwiej im dotrzeć do osoby potrzebującej pomocy, która w stresie nie jest w stanie opisać dokładnie, gdzie jest. Ważne jest to, że aplikacja rejestruje pozycję nie tylko w momencie zgłoszenia, ale też przez kolejne minuty – mówi dr inż. Templin.
Żeglarze współtworzą produkt
Unikalną cechą aplikacji jest wykorzystanie mechanizmu crowdsourcingu, ponieważ w proces dostarczania informacji terenowych zaangażowani są jej użytkownicy. Żeglarze wysyłają zgłoszenie niebezpiecznego miejsca, powiększając bazę. Miejsca te są weryfikowane, bo dla doświadczonych osób nie muszą być niebezpieczne. Aplikacja nie jest używana tylko na Wielkich Jeziorach Mazurskich, tylko w całej Polsce. Zapotrzebowanie na nią jest także w innych krajach. Naukowcy dostali prośbę, by była dostępna np. w Chorwacji z możliwością rejestracji tras.
Nie tylko bezpieczeństwo
Aplikacja daje też możliwość wyszukania odbywających się w okolicy wydarzeń, wyznaczenia trasy czy propozycji rejsów. Ważne są także zawarte w niej informacje pogodowe, np. siła czy kierunek wiatru.
– Staramy się, żeby w aplikacji pojawiały się nowe elementy. Jest tam też możliwość komunikacji, czyli użytkownicy widzą siebie, jak się mijają, zauważamy, że czasami się pozdrawiają, mogą do siebie napisać. Zdarzały się sytuacje, że umawiali się na przykład wieczorem na spotkanie, więc aplikacja buduje taką społeczność – uważa dr inż. Tomasz Templin.
Nauka na rzecz nie tylko regionu
Dzięki opiniom użytkowników aplikacji jej pomysłodawcy widzą, że odpowiada na potrzeby społeczne.
– Współpracujemy z biznesem i nasza praca przekłada się na wdrożenia. Staramy się przy takich projektach, żeby nasze możliwości i to, nad czym pracujemy jako jednostka badawcza, miały też swoje zastosowanie w praktyce. Ta aplikacja jest tego przykładem – uważa dr inż. Templin. Dodaje, że ważne jest znalezienie biznesowego partnera, który będzie widział potencjał komercyjny w innowacyjnych produktach naukowców i będzie je wprowadzał na rynek.
– Ten projekt to realny produkt pomagający ludziom. Rzesza jego odbiorców rośnie. Mamy nadzieję, że aplikacja będzie przez wiele lat służyła żeglarzom w regionie i przyczyni się do zwiększenia bezpieczeństwa. Połączyliśmy naukę z troską o region – dodaje dziekan Wydziału Geoinżynierii.
Anna Wysocka
fot. twórcy aplikacji