19 Lutego 2026
Aktualności
Na początku tego roku w prestiżowym czasopiśmie naukowym „Nature Sustainability” ukazała się publikacja pt. „Towards One Health action for addressing antimicrobial resistance in the age of polycrisis”, której jest pani współautorką. Stanowi ona bardzo istotny krok w kierunku zmniejszenia globalnego problemu lekooporności.
Tak, to prawda. Ta publikacja jest pokłosiem mojego udziału w konferencji z cyklu EDAR (Environmental Dimension of Antibiotic Resistance), poświęconej oporności na antybiotyki w wymiarze środowiskowym, której pierwsza edycja odbyła się w 2012 roku. Dla mnie jako naukowca specjalizującego się w lekooporności, jest ona najważniejszym wydarzeniem naukowym, ponieważ integruje ekspertów z całego świata, zajmujących się tym zagadnieniem. Problem lekooporności nie ma granic, dlatego integracja środowisk ze wszystkich kontynentów jest tak istotna. Wraz z prof. dr hab. inż. Moniką Harnisz [z Katedry Inżynierii Ochrony Wód i Mikrobiologii Środowiskowej – przyp. red.] miałyśmy okazję brać w niej udział już trzykrotnie: w Hongkongu, Göteborgu oraz Montrealu, a w sierpniu tego roku wybieramy się do Brisbane.
Prace nad wspomnianą publikacją rozpoczęliśmy podczas konferencji w 2024 roku w Kanadzie, a później kontynuowaliśmy jej przygotowanie zdalnie. Zastanawialiśmy się, w jaki sposób dotrzeć zarówno do osób spoza świata naukowego, jak i do decydentów odpowiedzialnych za regulacje prawne. Postawiliśmy sobie za cel wypracowanie rekomendacji, które pomogą powstrzymać postępujące zjawisko lekooporności. Praca powstała zgodnie z zasadą transdyscyplinarności, która leży u podstaw koncepcji One Health, a więc została oparta na wiedzy naukowców prowadzących badania w zakresie lekooporności w kontekście zdrowia ludzi, zwierząt oraz środowiska.
Czy mogłaby pani wymienić niektóre z tych rekomendacji?
W publikacji podkreślamy przede wszystkim, iż problem oporności na środki przeciwdrobnoustrojowe należy rozpatrywać równolegle z innymi powiązanymi kryzysami globalnymi. W szczególności utrata bioróżnorodności i zaburzenia ekosystemów, nasilenie klęsk żywiołowych i ekstremalnych zjawisk pogodowych oraz katastrofy ekologiczne mogą synergicznie nasilać kryzys antybiotykooporności. Wszystkie te czynniki mogą działać jak katalizatory, wzmacniając wpływ czynników środowiskowych na rozprzestrzenianie i dywersyfikację oporności na środki przeciwdrobnoustrojowe. W związku z tym, aby wdrożyć skuteczne działania środowiskowe przeciwko lekooporności, musi odbywać się współpraca między strukturami zarządzania, sektorami polityki i społecznościami lokalnymi, wspierana przy tym właściwą komunikacją.
Co w życiu codziennym może robić każdy z nas, aby zapobiegać lekooporności?
Przede wszystkim musimy przestrzegać dwóch rzeczy: nieprzerywania antybiotykoterapii oraz niewyrzucania leków do śmieci. Jeśli lekarz zleci nam zażywanie antybiotyku, np. przez pięć dni, to pomimo że lepiej się czujemy, nie możemy tego zaprzestać. Jeśli natomiast mamy przeterminowane leki, których chcemy się pozbyć, to należy zdać je w aptece, a nie wyrzucać do kosza. Nie powinniśmy również zażywać antybiotyków na własną rękę – nawet, jeśli w jakiś sposób weszliśmy w ich posiadanie, to nie traktujmy ich jako leku przeciwbólowego, który możemy wziąć w każdej chwili na jakąś doraźną dolegliwość. Pamiętajmy, że w taki sposób szkodzimy nie tylko sobie, ale też innym.
Zażywanie antybiotyków kojarzy nam się m.in. z przeziębieniem, ale musimy pamiętać, że antybiotyki są przede wszystkim lekami ostatniej szansy, od których zależy nasze życie.
Oczywiście, że tak! Obecnie jestem kierownikiem projektu finansowanego przez Narodowe Centrum Nauki (OPUS 23) pt. „Antybiotyki rezerwowe oraz krytyczne patogeny priorytetowe w ściekach szpitalnych jako wskaźnik zagrożenia sanitarno-epidemiologicznego”. We współpracy z blisko 70 szpitalami z całej Polski, badamy, jaka jest skala oporności na takie antybiotyki. Przeprowadzone przez nas badania ścieków szpitalnych wykazały, że drobnoustrojów opornych na karbapenemy, czyli antybiotyki beta-laktamowe o najszerszym spektrum działania, stosowane jako leki ostatniej szansy w ciężkich zakażeniach szpitalnych, jest tak dużo, że musieliśmy rozcieńczać próbki, żeby je policzyć. Przyznam szczerze, że byłam tym zaskoczona, bo takie leki podlegają ścisłej rejestracji i nie podaje się ich pacjentom poza leczeniem szpitalnym.
Można mieć nadzieję, że wyniki tych badań wpłyną na zmianę polityki podawania antybiotyków ostatniej szansy w szpitalach?
Szpitale otrzymały ode mnie informacje o częstości występowania bakterii lekoopornych w ściekach odprowadzanych z danej placówki. Mnie z kolei poinformowano m.in. o tym, ile antybiotyków spożywa się w danym szpitalu, czy ilu pacjentów jest leczonych tymi antybiotykami. Takie dane pozwoliły mi uzyskać kompleksowy obraz tego, czy liczba bakterii lekoopornych w danym miejscu jest związana z polityką szpitala. Mam nadzieję, że na tej podstawie dyrektorzy wyciągną stosowne wnioski i być może coś w tej kwestii zmienią. Cieszę się, że większość z nich dostrzegła sens naszej współpracy i wyraziła chęć podjęcia działań, żeby zmienić coś na lepsze. Jednym z rozwiązań z pewnością jest częstsze wykonywanie antybiogramu, czyli badań określających wrażliwość bakterii na antybiotyki. Współczesna diagnostyka jest bardziej zaawansowana i na taki wynik nie trzeba czekać długo, więc myślę, że warto to badanie robić. Przecież przyczyną tego, że problem oporności na antybiotyki zaczyna wymykać się spod kontroli, było m.in. nieuzasadnione ich przepisywanie, np. w schorzeniach nieuwarunkowanych zakażeniem bakteryjnym, bądź ich niewłaściwie użycie. Na podstawie danych podanych w 2025 roku przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) szacuje się, że zakażenia wywołane przez bakterie antybiotykooporne przyczyniły się do blisko 2 mln zgonów w 2019 roku, a według prognoz liczba ta w 2050 roku może wzrosnąć nawet do 10 mln osób, jeśli nie podejmiemy skutecznych działań.
To ciekawe, jaką drogę przeszliśmy od euforii po wynalezieniu penicyliny, aż do teraz, kiedy musimy ograniczyć stosowanie antybiotyków.
Penicylina miała być antidotum na gronkowce, ale w związku z szerokim jej zastosowaniem, bakterie te nabyły oporność na tę grupę antybiotyków i od dziesiątek lat nie stosuje się jej w leczeniu zakażeń przez nie wywołanych. W tym przypadku znaleziony został inny skuteczny antybiotyk, ale jeśli obecnie pojawiają się bakterie oporne na leki ostatniej szansy, to co będzie dalej? Proces wynalezienia nowego leku jest długotrwały i kosztowny, dlatego firmy farmaceutyczne niechętnie się tego podejmują. Zaczęliśmy dochodzić do ściany, ale żeby ta ściana nie okazała się murem nie do przebicia, musimy działać i zmieniać nasze podejście do antybiotyków.
Koncepcja One Health opiera się na przekonaniu, że zdrowie ludzi, zwierząt, roślin i środowiska są ze sobą ściśle powiązane. Od stycznia 2006 roku, na mocy dyrektywy unijnej, obowiązuje całkowity zakaz stosowania antybiotyków jako stymulatorów wzrostu w hodowli zwierząt. Zagadnieniem przenoszenia genów lekooporności i antybiotykooporności między środowiskiem człowieka a środowiskiem zwierząt również zajmuje się pani w swoich badaniach.
Tak, zajmowałam się tą tematyką w ramach projektu NCN pt. „Lekooporność drobnoustrojów środowiskowych w perspektywie podejścia holistycznego Jedno Zdrowie”, realizowanego w latach 2018-2022. Badania prowadzone w ramach tego projektu pozwoliły na śledzenie dróg transmisji mikrozanieczyszczeń pomiędzy środowiskami zanieczyszczonymi wskutek leczenia ludzi oraz zwierząt. Najczęstszą drogą, za pośrednictwem której bakterie lekooporne przedostają się do środowiska, są odprowadzane ścieki, jak też obornik, wykorzystywany do celów rolniczych. Sprawdzaliśmy zarówno możliwość przenikania antybiotyków, jak i badaliśmy obecność bakterii i genów lekooporności w ściekach, oborniku, wodach powierzchniowych, wodach gruntowych, glebie. Dokonaliśmy również nasadzeń pietruszki i badaliśmy, w jakim stopniu są one obecne w korzeniach i liściach tego warzywa. Niestety, transmisję tych mikrozanieczyszczeń można było dobrze zaobserwować, co dowodzi, że mogą one przedostawać się do przewodu pokarmowego ludzi.
Problemem jest również przedostawanie się bakterii i genów lekoopornych, wraz ze ściekami, np. do wód powierzchniowych.
Zgadza się. Badania, które prowadziłam na terenie kilkunastu oczyszczalni, pokazały, że niezależnie od stosowanej technologii oczyszczania i znaczącej eliminacji (do 99,9 proc.) drobnoustrojów, ta jedna dziesiąta czy jedna setna, która pozostaje, okazuje się być często wielolekooporna. Oczywiście liczba tych mikroorganizmów ulega rozcieńczeniu w wodach powierzchniowych odbierających ścieki oczyszczone, część z nich ginie również w procesie samooczyszczania rzek, jednak część z nich się tam przedostaje. Kluczowe jest znalezienie sposobu na usuwanie genów lekooporności. Pracowałyśmy nad tym z chemiczkami z Politechniki Śląskiej, a w 2022 r. w czasopiśmie „Science of the Total Environment” opublikowałyśmy publikację dotyczącą eliminacji genów lekooporności ze ścieków. Były to co prawda badania jedynie w warunkach laboratoryjnych, ale od czegoś trzeba zacząć. Częściowo udało nam się te geny zniszczyć, ale oczywiście badania wymagałyby rozszerzenia na skalę techniczną. Trzeba znaleźć sposób, aby zatrzymać przedostawanie się drobnoustrojów ze ścieków szpitalnych do ogólnych, bo to w nich pula bakterii lekoopornych jest największa. To pozwoliłoby z kolei na zmniejszenie ilości tych bakterii w ściekach komunalnych, ograniczając tym samym szansę na to, że pojawią się one później w ściekach oczyszczonych i środowisku, do którego te ścieki są odprowadzane.
Zmiany w przepisach Unii Europejskiej wprowadzone na początku 2025 roku, wprowadziły obowiązek pobierania próbek ścieków do różnych celów. Przekształcona dyrektywa nakłada na państwa członkowskie m.in. obowiązek identyfikacji patogenów na potrzeby systemu WBS (Wastewater-based surveillance) czy przekazywania danych WBS Komisji Europejskiej. Czy w związku z tym wykorzystywane są pani wiedza i doświadczenie badawcze?
Nadzór nad ściekami i środowiskiem, który w wielu krajach UE rozpoczął się już w pierwszej połowie 2020 r., odegrał kluczową rolę podczas pandemii COVID-19. Również polskie oczyszczalnie, w tym oczyszczalnia olsztyńska, uczestniczyły w tym programie, dostarczając próbek ścieków do badań prowadzonych przez włoskie laboratorium. Ja miałam możliwość śledzenia prac prowadzonych w ramach tego projektu, uczestnicząc w spotkaniach online jako głos doradczy. Wprowadzony w ubiegłym roku obowiązek pobierania ścieków przez kraje UE umożliwia wczesne wykrywanie, zapobieganie i monitorowanie w czasie rzeczywistym pojawiających się zagrożeń epidemicznych i ognisk chorób, przy kosztach stanowiących ułamek kosztów badań laboratoryjnych prowadzonych na pacjentach.
Rozmawiała Marta Wiśniewska
Prof. dr hab. inż. Ewa Korzeniewska pracuje w Instytucie Inżynierii i Ochrony Środowiska na Wydziale Geoiniżynierii UWM. Jej zainteresowania naukowe koncentrują się na kontroli obecności zanieczyszczeń, takich jak mikroorganizmy antybiotykooporne, geny lekooporności oraz antybiotyki w środowisku w kontekście ich transmisji oraz wpływu na organizmy żywe, w tym zdrowie człowieka.
Prof. dr hab. inż. Ewa Korzeniewska od wielu lat znajduje się w gronie 2 proc. najbardziej wpływowych badaczy na świecie. Ranking naukowców, których publikacje są najczęściej cytowane przez innych autorów przygotowuje Uniwersytet Stanforda we współpracy z wydawnictwem Elsevier. W najnowszym zestawieniu uwzględniającym cały dorobek publikacyjny znalazło się dziewięcioro naukowców aktualnie pracujących na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim. Oprócz prof. Korzeniewskiej są to: prof. dr hab. n. med. Andrzej Grzybowski (Wydział Lekarski), prof. dr hab. inż. Paweł Kafarski (Wydział Rolnictwa i Leśnictwa), prof. dr hab. inż. Dorota Kulikowska (Wydział Geoinżynierii), prof. dr hab. inż. Ewa Korzeniewska (Wydział Geoinżynierii), dr hab. inż. Magdalena Zielińska, prof. UWM (Wydział Nauk Technicznych), prof. dr hab. inż. Agnieszka Cydzik-Kwiatkowska (Wydział Geoinżynierii), prof. dr hab. inż. Jadwiga Wyszkowska (Wydział Rolnictwa i Leśnictwa), prof. dr hab. inż. Mariusz Stolarski (Wydział Rolnictwa i Leśnictwa), prof. dr hab. inż. Tomasz Lipiński (Wydział Nauk Technicznych).