22 Stycznia 2026
Aktualności
Czy od początku myślał pan profesor, że zostanie naukowcem?
Nie brałem nawet tego pod uwagę. W mojej pracy magisterskiej, którą broniłem w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, prowadziłem badania nad utworzeniem biogazowni. Wyniki okazały się bardzo obiecujące i otrzymałem propozycję, aby kontynuować ten temat na studiach doktoranckich. Jednak tydzień wcześniej ukończyłem fakultet realizowany w Instytucie Fizjologii i Żywienia Zwierząt im. Jana Kielanowskiego Polskiej Akademii Nauk, gdzie zapoznałem się z tematyką badawczą i również dostałem propozycję studiów doktoranckich. I tę drogę wybrałem. Otrzymałem tam bardzo wiele cennych wskazówek od mojej promotorki, prof. Stefani Smulikowskiej, które do dzisiaj wykorzystuję w swojej pracy naukowej.
Jakie są pana zainteresowania badawcze?
Z jednej strony są bardzo szerokie, a z drugiej – mocno ukierunkowane, ponieważ w pracy naukowej zajmuję się ogólnie fizjologią żywienia. Moim modelem badawczym są kurczęta oraz indyki rzeźne. Stąd ta precyzja i kierunek naukowy. A dlaczego ogólna? Ponieważ współcześnie polskie i światowe drobiarstwo jest prowadzone na bardzo wysokim poziomie i wyzwania z tym związane są globalne. Jesteśmy trzecim eksporterem produktów drobiarskich na świecie, co łączy się z wieloma wyzwaniami, nie tylko żywieniowymi. Musimy dostarczyć produkt o wysokiej jakości i jednocześnie bezpieczny dla konsumenta, ale też nie możemy zapominać o dobrostanie ptaków. Jest zatem wiele elementów, które należy w badaniach uwzględnić. Nie możemy się skupiać tylko na jednym aspekcie i prace badawcze muszą być kompleksowe.
Dlaczego wybrał pan profesor do swoich badań akurat drób?
To się wiąże z moją pracę w Instytucie. W zespole ta tematyka była wiodąca. Bardzo szybko pozyskałem też granty naukowe, więc temat się rozwijał i motywował do podejmowania kolejnych działań. Jest pewien moment w pracy naukowej, po przekroczeniu którego nie ma już odwrotu, ponieważ badania nabierają coraz bardziej ciekawych aspektów.
Branża drobiarska nie zawsze kojarzona jest z dobrym PR-em, a pan profesor postawił sobie za cel przywrócić jej dobry wizerunek.
Tak, co chwilę słychać, że produkcja drobiarska jest bardzo intensywna, powszechnie i bez kontroli używa się antybiotyków itp. Prawda jest taka, że osoby, które nie są związane z tą branżą, nie mają świadomości, jak ciężką pracę wykonują i doskonałą wiedzę wykorzystują producenci oraz hodowcy. Jedną z moich misji jest przedstawianie rzetelnych dowodów, w jakich warunkach ta produkcja się odbywa – mówienie o faktach i obalanie mitów.
Praca doktorska, później habilitacja, teraz profesura i to przed 40. urodzinami. Jest się czym chwalić.
Wiele czynników się na to złożyło. Przede wszystkim włożyłem w to bardzo dużo pracy i zaangażowania, ale także spotkałem na swej drodze pomocne osoby. Przez to nawiązałem wiele kontaktów i do dziś współpracuję z wieloma polskimi i zagranicznymi ośrodkami. To z pewnością przyspieszyło moją karierę naukową. Już w trakcie studiów doktoranckich zaangażowałem się w projekt europejski dotyczący modyfikacji produktów drobiarskich o podwyższonych właściwościach prozdrowotnych dla konsumenta – tzw. żywności funkcjonalnej. Drugim bardzo ważnym elementem było uzyskanie post-doca na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim pod kierownictwem prof. Jana Jankowskiego w ramach projektu realizowanego przy współpracy z Uniwersytetem Przyrodniczym w Lublinie. To doświadczenie nadało rozpęd mojej pracy naukowej w ujęciu praktycznym. Nasza katedra, obecnie kierowana przez prof. Krzysztofa Kozłowskiego, jest zaangażowana w wiele badań realizowanych z otoczeniem gospodarczym. Zatem to połączenie części naukowej nabytej w Instytucie Fizjologii i Żywienia Zwierząt PAN z częścią praktyczną, którą wciąż zdobywam na UWM, pozwoliły mi na szybkie uzyskanie habilitacji oraz tytułu profesora. Uważam, że połączenie nauki z praktyką jest słusznym kierunkiem, który pozwala w jak największym stopniu utylitarnie wykorzystywać wyniki prowadzonych badań naukowych.
Przypomnijmy zatem najważniejsze projekty badawcze, w których pan profesor brał udział.
Pierwszy to wspomniany już wcześniej projekt europejski. Następnie otrzymałem grant z Narodowego Centrum Nauki, który był związany z wykorzystaniem różnych źródeł kwasów tłuszczowych do opracowania żywności funkcjonalnej, a także wpływających na układ immunologiczny ptaków (immunomodulacja). Kolejny był projekt z Ministerstwa Rolnictwa, który dotyczył wykorzystania substancji, w tym przypadku kwasów humusowych, do poprawy zdrowotności ptaków jako element bioasekuracji. Jednak najbardziej sztandarowym projektem, który realizowałem i który otworzył mi wiele kolejnych dróg, było wykorzystanie ekstraktów z konopi w celu leczenia problemów związanych z funkcjonowaniem i zdrowotnością przewodu pokarmowego u drobiu. Tematyka ta jest moją specjalizacją.
Powiedzmy coś więcej o tych badaniach.
Ekstrakty z konopi, głównie kannabidiol, mają właściwości ograniczania wielu stanów zapalnych, zarówno w warunkach optymalnych, jak i stresowych. Ja skupiłem się na zakażeniach bakteryjnych oraz czynnikach, które powodują dezintegrację jelit. Ma to także swoje dalsze konsekwencje np. w dużej mierze oddziałuje na status zdrowotny ptaków oraz właściwości fizyko-chemiczne mięsa. Chociaż wyniki są obiecujące, to jednak cały czas toczy się debata w Unii Europejskiej i w prawie polskim dotycząca wykorzystania produktów z konopi w żywieniu zwierząt gospodarskich, w tym u drobiu. Nie wszystkie te produkty można zarejestrować, a co za tym idzie – powszechnie stosować. Ciekawostką jest to, że niektóre produkty z konopi podaje się zwierzętom towarzyszącym, natomiast u zwierząt gospodarskich są zakazane. Wyniki, które uzyskałem w trakcie badań, są bardzo ciekawe, pokazały one wiele nieznanych dotąd reakcji organizmu pod wpływem działania kannabidiolu. Warto jeszcze dodać, że skupiam się nie tylko na kurczętach, ale w kolejnym etapie swoich badań wykorzystuję szczury, jako zwierzęta modelowe dla człowieka. Chcę sprawdzić, czy mięso kurcząt żywionych kannabidiolem podawane szczurom, a więc już na kolejnym poziomie żywieniowym, ma wpływ np. na zmiany w mózgu, przewodzie pokarmowym i ogólnie jak wpływa na ich status zdrowotny. Jeśli okaże się, że nie ma żadnego wpływu – to będzie oznaczać brak szkodliwości kannabidiolu w badanych warunkach i stanowić ważne wyniki dla opracowania zaleceń żywieniowych związanych ze stosowaniem tego ekstraktu z konopi. Jeśli zmiany się pojawią, to być może pozytywne, np. ograniczenie stresu. Promuję te badania, bo to dla mnie bardzo ciekawy kierunek, a jednocześnie dostarczają one unikalne wyniki do toczącej się dyskusji na temat produktów z konopi w żywieniu zwierząt. Wyniki swojej pracy prezentowałem na wielu konferencjach i spotkaniach naukowych w Polsce i za granicą. Generalnie tak traktuję swoją pracę naukową – jest to pewien proces tj. aby zmierzyć się z realnym problemem do rozwiązania, zaplanować sposób jego rozwiązania/zweryfikowania, przedstawić otrzymane wyniki w publikacjach i wreszcie przedstawić wyniki na forum naukowym, aby zmierzyć się z krytycznym podejściem innych naukowców.
Ale to nie są jedyne pana badania.
Podczas post-doca byłem wykonawcą projektu dotyczącego działania różnych proporcji aminokwasów w diecie indyków, aby korzystnie wpływać na ich status zdrowotny, przy jednoczesnym zachowaniu wysokich wyników produkcyjnych. Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że nawet najbardziej obiecujące rozwiązania naukowe nie mają szansy bytu, jeżeli będą nieopłacalne w warunkach fermowych. Zatem poszukuję rozwiązań, które będą realne do wprowadzenia. W międzyczasie realizowałem też projekt współfinansowany przez British Poultry Science, który dotyczył wpływu żywienia na jakość produktów pochodzenia drobiarskiego oraz możliwość ograniczenia stosowania antybiotyków poprzez zastosowanie probiotyków. To były najważniejsze projekty, które zrealizowałem.
Na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie rozpoczął pan profesor pracę w 2019 r. Co było dla pana największym wyzwaniem?
Zdecydowanie dydaktyka. Studenci są dociekliwi, zadają pytania i mają dostęp do szerokiej wiedzy, więc trzeba być cały czas na bieżąco, aby rzetelnie przekazywać informacje, zachowując jednocześnie ciekawy sposób przekazu.
Otrzymanie tytułu profesora zazwyczaj jest zwieńczeniem kariery naukowej, ale w przypadku pana, chyba za wcześnie na to?
Absolutnie nie zamierzam kończyć swojej kariery naukowej. To też przy nominacji podkreślił pan prezydent Karol Nawrocki. Powiedział, że mimo młodego wieku nie należy tego w ten sposób postrzegać. Ja się z tym zgadzam i zamierzam dalej intensywnie pracować. Niektóre programy stypendialne czy granty skierowane są do naukowców na zaawansowanym etapie kariery, więc będę chciał z nich skorzystać.
Jakie plany badawcze ma pan na najbliższy czas?
Z pewnością będę kontynuował badania dotyczące możliwości poprawy zdrowotności ptaków i jakości produktu. Chciałbym też przyjrzeć się wykorzystaniu produktów ubocznych do celów żywieniowych, aby maksymalnie ograniczyć negatywny wpływ intensywnej produkcji na środowisko. Jestem też zaangażowany w działalność wielu stowarzyszeń naukowych w Polsce i za granicą. Ta współpraca jest bardzo interesująca, więc chciałbym się temu w większym stopniu poświęcić.
Czy przy tak intensywnej pracy znajduje pan jeszcze czas na hobby?
Rzeczywiście, jestem tak bardzo zaangażowany w badania, że trudno jest mieć dodatkowe hobby i jeszcze spędzać czas z rodziną. Dlatego trochę to połączyłem i bardzo cenię sobie podróże, które odbywam podczas współpracy międzynarodowej. Jestem na tym polu bardzo aktywny. Miałem okazję wyjechać do wielu krajów europejskich do Stanów Zjednoczonych, Chin, Brazylii, Australii i oczywiście, jeśli jest taka możliwość, to zabieram tam też rodzinę.
Rozmawiała Sylwia Zalewska, zdj. PAP
