30 Lipca 2026
Nauka
Pani książka jest związana z tematem doktoratu. Skąd zainteresowanie jazdą terenową?
Już na studiach magisterskich pisałam o off-roadzie. Jeżdżę w rajdach i pasjonuję się tym sportem, chociaż obecnie uczestniczę w tym już mniej aktywnie. Zainteresowałam się tematem męskości, bo moim zdaniem dużo jest naukowych badań i publikacji o kobietach, a mężczyźni trochę są pomijani. Najpierw pisałam pracę magisterską o męskości, później został mi zaproponowany doktorat jako rozwinięcie tego tematu, ponieważ znam kulturę off-roadu i związanych z tym sportem ludzi, więc rozumiem ich język i to, co się za nim kryje.
Czyli to była obserwacja uczestnicząca?
Tak. Badałam załogi, które jeździły w najtrudniejszej klasie, gdzie zawodnicy mierzą się z najcięższymi przeszkodami i gdzie jest najwięcej mężczyzn. W czasie prowadzenia badań nie uczestniczyłam w rajdach jako zawodnik, jeździłam za nimi swoim autem albo jako pasażerka. Spisywałam notatki na wszystkim, co miałam pod ręką. Później na miejscu noclegowym zapisywałam swoje dodatkowe refleksje. Badania prowadziłam dwa lata. Gdy pytałam mężczyzn o rajdy, badani odpowiadali chętnie. Kiedy zadawałam pytania dotyczące męskości i ich życia prywatnego, dostawałam odpowiedzi zdawkowe, jednozdaniowe. Jakby nie chcieli o tym rozmawiać. Miałam dużo materiału o samych rajdach i niewiele o męskości. Dlatego powtarzałam wywiady i przy kolejnych rozmowach badani opowiadali już więcej o sobie, o rodzinie, partnerkach, dzieciach. Musieli chyba nabrać zaufania i przekonać się, że moim celem nie jest obnażenie ich, ale że naprawdę chcę ich poznać. Zadawałam na przykład pytanie: co według ciebie znaczy bycie mężczyzną? Spotkało się to z dużym zdziwieniem, a sami mężczyźni odpowiadali, że nigdy o tym nie myśleli.
W jakim wieku byli badani?
Badałam mężczyzn, którzy w trakcie badań mieli minimum 33 lata. Wielu z nich było wychowywanych w innym ustroju, więc dorastając, poznawało inny sposób funkcjonowania i bycia mężczyzną. Wyniki badań wskazywały, że starsi mężczyźni byli mocno przywiązani do stereotypowego postrzegania męskości. Natomiast młodsi odchodzili od stereotypu, ale tylko w niektórych sferach.
Jak w takim razie badani definiowali pojęcie męskości?
Mówili o tym, że to jest przede wszystkim odpowiedzialność, dbanie o bliskich, zapewnienie im bezpieczeństwa związanego z ekonomiczną sferą życia rodziny. Męskość według nich to branie odpowiedzialności za to, co robią i jak robią. Uważali, że praca niekoniecznie musi im dawać satysfakcję, ale ma dawać pieniądze. Starsi badani byli przywiązani do stereotypu, że to oni mają utrzymać rodzinę. W przypadku młodszych – ich dochód też był podstawą bazy finansowej rodziny, mimo że ich partnerki czy żony pracowały. Dochód kobiety traktowany był jako dodatkowy. W rozmowach deklarowali też tradycyjny podział ról przy obowiązkach domowych, czyli gotowanie i sprzątanie miało spoczywać na kobiecie, a do nich należały prace fizyczne. U niektórych podział ten był bardzo tradycyjny, a u części miał elementy nowoczesności, czyli partnerstwa. Wszyscy badani mówili, że ważne jest dla nich bycie ojcem i bycie obecnym w życiu dzieci. Młodsi mówili, że z drugim dzieckiem mają większą więź niż z pierwszym, bo bardziej się angażowali w wychowanie, chętniej uczestniczyli w zabawach. Starsi tłumaczyli, że bardzo ważna była dla nich praca, bo dzięki niej mieli np. za co kupić dziecku zabawki.
Off-road jest kojarzony bardziej z mężczyznami niż z kobietami. Czy badani zwracali uwagę, że ważne jest dla nich męskie towarzystwo?
Trochę tak, tylko trzeba na to spojrzeć dwojako. W czasie rajdów i później podczas rozmów zauważyłam rozdzielenie życia na dwie sfery. Jak mężczyźni jeździli na rajdy, to byli w otoczeniu innych mężczyzn, którzy mieli podobne do siebie poglądy, także te na temat męskości. Wykształcili wizje i określone cechy, które są charakterystyczne dla osób, które jeżdżą terenowo: siłę, odwagę, nieprzyznawanie się do słabości. Dla nich to ważne, żeby w tym gronie tak się prezentować. Budować siebie jako offroadowców, prawdziwych mężczyzn, którzy jeżdżą w rajdach, bo są silni, dają radę z przeszkodami. Natomiast w życiu prywatnym nie zawsze to towarzystwo mężczyzn było tak bardzo istotne. Rozmawiałam z osobami, które niekoniecznie posiadały duże grono znajomych. Natomiast na rajdach ważne było dla nich, by inni mężczyźni widzieli w nich „prawdziwych” mężczyzn.
Potrzebowali potwierdzenia własnej męskości.
Tak, bo to budowało bardzo mocno ich tożsamość. W literaturze wielu badaczy, którzy się tą tematyką zajmują, wskazuje, że męskość jest budowana m.in. przez opinię innych mężczyzn. Na rajdach jest to bardzo widoczne. Analizując wyniki moich badań, odwołałam się do koncepcji spektaklu. Porównywałam mężczyzn, którzy byli w czasie próby, czyli w czasie pokonania jakiejś przeszkody, do aktorów, którzy grają na scenie. Aktorzy mają maski. Mężczyźni wjeżdżając na próbę, mierząc się z jakimiś przeciwnościami, jak bagno, rzeka, góra, stawali się takimi postaciami bardzo skoncentrowanymi na pokonaniu przeszkody, i też te maski „zakładali”. Z emocji pokazywali tylko radość albo złość. Nie przyznawali się do słabości, nie było mowy o strachu. Wchodzili więc w rolę stereotypowego mężczyzny. Każdy rajd kończy się rozdaniem nagród, jest wtedy integracja podczas kolacji, wszyscy sobie opowiadają, czego dokonali, co zrobili. Porównałam to do wychwalania herosów, antycznych bohaterów. To było fantastyczne, jak uczestnicy rajdów podczas takiej integracji opowiadali o sobie, budując obraz osoby nieustraszonej, która mierzy się z przeciwnościami. Ale były też takie sytuacje, w których na przykład popsuł się samochód albo ktoś nie był w stanie pokonać przeszkody i na te sytuacje reagowali różnie, czasem wychodząc z roli. Byłam też świadkiem kilku kontuzji. Po jednym rajdzie jeden z uczestników wylądował w szpitalu, bo miał zwichnięte kolano. Inny miał złamane żebra.
Jak na te sytuacje reagowała grupa? Wytykała słabość czy okazywała wsparcie?
Ciężko jednoznacznie powiedzieć, w jaki sposób. Raczej nie wytykali słabości bezpośrednio, ale za kulisami omawiali, co można było zrobić lepiej, inaczej. Nie przypominam sobie sytuacji, w której mężczyźni wprost zwracali sobie uwagę na jakieś „niewłaściwe” zachowania. Natomiast sytuacje wsparcia są zależne od tego, jak dane załogi podchodziły do startu – jeśli nastawione były na rywalizację, to bez widocznego zagrożenia życia nie pomagały innym, ale jeśli jeździły dla zabawy, to chętnie poświęcały czas na pomoc. To jest grupa raczej zżyta ze sobą.
Czy mężczyźni akceptują uczestnictwo kobiet w rajdach?
Coraz więcej kobiet jeździ, bo w rajdach częściej uczestniczą pary, małżeństwa. To się trochę zmienia. Natomiast jeszcze kilka lat temu ja byłam jedną z nielicznych, a w tej najcięższej klasie prawie jedyną kobietą. Zanim zaczęłam badania, jeździłam kilka lat. W pewnym momencie mówili do mnie: „Ola, ty jesteś swój chłop” (śmiech). Na jednym z rajdów po jeździe w nocy w deszczu podszedł do mnie uczestnik z pytaniem: „Ola, a co ty robisz, że ty jeździsz? Bo ja bym chciał, żeby moja żona też jeździła. Namawiałem, ale ona nie chce”. Nic nie poradzę na to, że kobiety mają różne zainteresowania (śmiech). Ja jeździłam z tatą, który zaszczepił tę pasję w mojej rodzinie. Mam też partnera, który jeździ. Ten sport to nie tylko możliwość zmierzenia się ze swoimi słabościami, miejsce na wyładowanie trudnych emocji i sprawdzenie swoich umiejętności podczas jazdy, ale także miło spędzony czas i miejsce na innowacje. W off-roadzie trzeba mieć dobry samochód, który jest konstruowany, dostosowywany, wyposażany i testowany przez samych uczestników, a to wymaga wielu godzin pracy.
Wspominała pani, że sama jeździ coraz rzadziej. Dlaczego?
Chodzenie po bagnach z liną od samochodu w ciemną noc jest wyczerpujące. Ale sentyment do rajdów pozostał.
Czy kontynuuje pani naukowo temat męskości?
Tematyka męskości jest mi nadal bliska. Teraz skupiłam się trochę na socjoterapii i wykorzystaniu jej we wsparciu młodych chłopców. Interesują mnie też obszary wzajemnego wspierania się mężczyzn i działalność grup „tylko dla mężczyzn”.
Rozmawiała Anna Wysocka

Dr Olga Modzelewska pracuje w Katedrze Pedagogiki Społecznej i Metodologii Badań Edukacyjnych na Wydziale Nauk Społecznych UWM. W swojej pracy naukowej koncentruje się na zagadnieniach męskości, socjalizacji ze szczególnym uwzględnieniem socjalizacji do ról płciowych oraz kształtowania tożsamości. Interesuje się także socjoterapią jako jedną z form wsparcia chłopców oraz kulturą off-roadu jako obszarem budowania męskich wspólnot i konstruowania wzorców męskości.

Tekst ukazał się w marcowym wydaniu „Wiadomości Uniwersyteckich", którego tematem przewodnim jest błąd. Zachęcamy w nim, by nie zamiatać błędów po dywan, ale przyjrzeć im się z różnych perspektyw. Swoją wiedzą dzielą się z nami przedstawiciele różnych dyscyplin naukowych: językoznawstwa, prawa, politologii, ekonomii czy medycyny. Jak zwykle piszemy też o najważniejszych wydarzeniach z życia Uniwersytetu oraz sukcesów naszej społeczności akademickiej. Wszystkie wydania naszego uniwersyteckiego pisma dostępne są na stronie internetowej.