27 Czerwca 2026
Aktualności
„Gościem specjalnym” absolutorium Wydziału Lekarskiego UWM rocznika 2020-2026 był Hipokrates. Jego popiersie stanęło na mównicy w momencie, gdy świeżo upieczeni lekarze składali przyrzeczenie. W symbolicznej obecności „ojca medycyny” nie chodziło tylko o przypomnienie starożytnych sentencji, do dziś będących swego rodzaju drogowskazem dla medyków, ale także o uświadomienie, że bycie lekarzem jest najwspanialszą, ale jednocześnie najbardziej odpowiedzialną profesją.
Koniec, który jest początkiem
– Spotkaliśmy się dzisiaj, aby was pożegnać. Mam nadzieję, że tych sześć minionych lat wykorzystaliście na naukę, zdobywanie wiedzy medycznej, zawieranie przyjaźni i poznawanie świata – rozpoczął przemówienie inaugurujące uroczystość dr hab. n. med. Leszek Gromadziński, prof. UWM.
Dziekan Wydziału Lekarskiego posłużył się kilkoma statystykami, które zobrazowały, jak wielkim wyzwaniem w życiu każdego młodego człowieka jest studiowanie kierunku lekarskiego. W 2020 roku na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim rozpoczęło go 126 studentów, a do sesji letniej na szóstym roku dopuszczonych zostało 75 osób. Natomiast na pierwszy rok anglojęzycznego kierunku lekarskiego przyjęto 84 osoby, a dziś karty absolutoryjne odebrało 28 studentów.
Niektórym drogę pokrzyżowały najtrudniejsze na pierwszym roku przedmioty, jakimi są anatomia i histologia, innym fizjologia czy farmakologia, z którymi studenci zmagają się w kolejnych latach, a jeszcze innym – jak to w życiu bywa – coś zupełnie innego, co skłania do zmiany planów czy zejścia ze ścieżki, która wcześniej wydawała się tą właściwą.
– Jak państwo widzą, studia lekarskie stanowią ogromne wyzwanie dla młodych absolwentów szkół średnich. To, że nie wszyscy radzą sobie z poszczególnymi przedmiotami, nie jest domeną wyłącznie naszej uczelni – tak jest wszędzie, bo kierunek lekarski jest chyba najtrudniejszym, jaki można sobie wymyślić. Dlatego za to, że dzisiaj tutaj jesteście, należą wam się wielkie brawa – mówił prof. Leszek Gromadziński.
Rocznik 2020-2026 rozpoczął przygodę z kształceniem do zawodu lekarza w trakcie pandemii COVID-19, zatem musiał stawić czoła nauce zdalnej, która wówczas była dla wszystkich budzącą niemały postrach nowością. Studenci poradzili sobie z tym wyzwaniem i w kolejnych latach nie tylko kształcili się na lekarzy, ale także wykazywali się dużą aktywnością naukową, sportową oraz kulturalną. Ci, którzy dzisiaj mogą szczycić się mianem „lekarza” działali w kołach naukowych, występowali na konferencjach, realizowali projekty badawcze, brali udział w Akademickich Mistrzostwach Polski czy udzielali się w życiu kulturalnych agend, takich jak Chór im. prof. Wiktora Wawrzyczka, który uświetnia uczelniane uroczystości i koncertuje w Polsce i na świecie.
– Ale ten czas – z jednej strony ciężkiej nauki, ale także beztroski – niestety dobiegł dziś końca – przestrzegał prof. Leszek Gromadziński. – Teraz wchodzicie w trudniejszy okres niż ten, który minął – okres stażu, egzaminu lekarskiego, specjalizacji. Teraz nie będzie już miejsca na pomyłki – od teraz wasze niepowodzenia będą konsekwencją cierpienia człowieka. I musicie być na to przygotowani – sądzę, że jesteście na to gotowi pod względem merytorycznym, bo skończyliście nasz wydział, ale musicie też być na to gotowi mentalnie, bo nie zawsze będziecie w stanie pomóc choremu. Każde wasze niepowodzenie musi być waszym doświadczeniem, za każdym razem musicie stawać się lepsi – nie możecie się poddawać i załamywać, bo w tym zawodzie popełnia się błędy. Proszę was, żebyście tak jak trzy lata temu, kiedy zakładaliście biały fartuch, znaleźli swoich mentorów, kogoś, kto będzie was prowadził, bo musicie uczyć się od najlepszych. Pamiętajcie, że naszym celem nie są dobra materialne, ale pomoc chorym i cierpiącym, uchronienie ich od utraty zdrowia i życia. Życzę wam powodzenia i wierzę w to, że sobie poradzicie – mówił prof. Leszek Gromadziński.
Salus aegroti suprema lex
Po słowach dziekana skierowanych do absolwentów Wydziału Lekarskiego UWM przyszedł czas na kulminacyjny moment uroczystości, czyli wręczenie kart absolutoryjnych oraz złożenie przyrzeczenia. Oba te elementy symbolicznie wyrażają moment, w którym studenci stają się lekarzami. Wyczytywane imię i nazwisko poprzedzone jest tytułem „lekarz”, co jest zarówno powodem do dumy, jak i wielkim zobowiązaniem.
Ceremonię złożenia przyrzeczenia w języku polskim poprowadził dr Piotr Kocbach, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej Warmińsko-Mazurskiej Izby Lekarskiej w Olsztynie.
– Mam ogromne poczucie dumy. Patrzę na was i widzę ludzi, którzy właśnie dokonali niemożliwego. Przeżyliście anatomię, zdaliście farmakologię, a zarazy – jak zwykliście je nazywać – no cóż… na egzaminie udowodniliście, że żadna infekcja wam niestraszna. Nie pogubiliście się w gąszczu nowych pojęć, a co najważniejsze, wciąż pamiętacie, jak się nazywacie – mówił do absolwentów półżartem, półserio dr Piotr Kocbach, po czym dał sygnał do wypowiedzenia doniosłych słów przyrzeczenia.
„Przyjmuję z szacunkiem i wdzięcznością dla moich Mistrzów nadany mi tytuł lekarza i w pełni świadomy związanych z nim obowiązków przyrzekam: obowiązki te sumiennie spełniać; służyć życiu i zdrowiu ludzkiemu; według najlepszej mej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu i zapobiegać chorobom, a chorym nieść pomoc bez żadnych różnic, takich jak: rasa, religia, narodowość, poglądy polityczne, stan majątkowy i inne, mając na celu wyłącznie ich dobro i okazując im należny szacunek; nie nadużywać ich zaufania i dochować tajemnicy lekarskiej nawet po śmierci chorego; strzec godności stanu lekarskiego i niczym jej nie splamić, a do kolegów lekarzy odnosić się z należną im życzliwością, nie podważając zaufania do nich, jednak postępując bezstronnie i mając na względzie dobro chorych; stale poszerzać swą wiedzę lekarską i podawać do wiadomości świata lekarskiego wszystko to, co uda mi się wynaleźć i udoskonalić”.
Przyrzeczenie dla studentów anglojęzycznego kierunku lekarskiego poprowadził dr hab. Rakesh Jalali, prodziekan Wydziału Lekarskiego ds. studentów anglojęzycznych i rozwoju. W związku z tym, że studenci English Division pochodzą z różnych krajów i będą pracować w różnych regionach świata, wypowiedzieli tekst deklaracji genewskiej przyjęty przez Światowe Stowarzyszenie Lekarzy w 1948 roku, a następnie wielokrotnie zmieniany – ostatnio w 2017 roku. Zgodnie z zamysłem tekst ten ma być unowocześnioną Przysięgą Hipokratesa.
Ten uroczysty fragment uroczystości zwieńczyło wręczenie wyróżnień najlepszym absolwentom kierunku lekarskiego rocznika 2020-2026.
Wśród wielu tradycyjnych dla tego typu uroczystości przemówień znalazło się również miejsce na przesłanie w języku angielskim skierowane do absolwentów kierunku anglojęzycznego. Dr hab. Rakesh Jalali rozpoczął swoje wystąpienie od przypomnienia, że ten dzień należy także, a może nawet przede wszystkim do rodziców nowych lekarzy.
– Przychodzimy na ten świat, jesteśmy noworodkami, potem stajemy się dziećmi, dorastamy, idziemy do szkoły i przez cały ten czas przy nas są nasi rodzice. Trwają przy nas przez całe życie – ale czy pamiętamy o nich każdego dnia? To również dzień waszych rodziców – poproszę dla nich o wielkie brawa – mówił dr hab. Rakesh Jalali.
W dalszej części swojego przemówienia prodziekan zwrócił uwagę na wyjątkowość English Division, o której stanowi m.in. wielokulturowość. Podkreślał jednak, że nie jest ona problemem, a wręcz przeciwnie – zaletą.
– Każdy z was przyjechał z innego miejsca na świecie. Wśród was są osoby ze Szwecji, Uzbekistanu, Bangladeszu, Brazylii, Turcji, a także z Polski. Przyjechaliście tutaj jako młodzi ludzie, trochę przestraszeni, ale mimo wszelkich trudności trzymaliście się razem. Poznawaliście siebie nawzajem, swoje kultury, pokazywaliście, jak przygotowuje się tradycyjne potrawy w waszych krajach, wspieraliście się, gdy nadeszła tęsknota z domem. Czyż nie? Tak właśnie było! – mówił dr hab. Rakesh Jalali i zwrócił uwagę na to, że studiować kierunek lekarski na UWM przyjeżdżają całe rodziny: – Nasza uczelnia ma w sobie coś wyjątkowego, bo wracają tutaj rodziny naszych absolwentów, np. rodzeństwo. To pokazuje, że chcecie, aby wasi bracia, siostry czy kuzyni również tutaj studiowali. To dla nas dowód, że to, co robimy ma sens.
Duma Uniwersytetu
Już podczas tegorocznego Święta Uniwersytetu prof. Jerzy Przyborowski, rektor UWM, mówił, że „powstanie na Uniwersytecie kierunku lekarskiego było jednym z największych osiągnięć naszej Alma Mater w jej historii oraz wielkim dobrodziejstwem dla Olsztyna i regionu”. Dziś natomiast, będąc gościem absolutorium Wydziału Lekarskiego, przypomniał, że za rok będziemy obchodzić 20. rocznicę tego wydarzenia. Podkreślał także, że na co dzień nie brakuje powodów, które utwierdzają w przekonaniu o słuszności tamtej decyzji.
– Patrząc na sukcesy absolwentów (osiągane m.in. na Lekarskim Egzaminie Końcowym) jestem przekonany, że to była bardzo, bardzo dobra decyzja. I w tym miejscu nisko kłaniam się ojcom założycielom, ale także całej kadrze Wydziału Lekarskiego, bo to oni poprzez swoją pracę dydaktyczną, naukową oraz praktykę lekarską budują ten wydział. Bardzo serdecznie za to dziękuję! – mówił prof. Jerzy Przyborowski i skierował również kilka słów do absolwentów.
– Gdy powtarzaliście słowa przysięgi, to mimo że dziś jest tak bardzo ciepło, przechodziły mnie dreszcze, bo będziecie wykonywać niezwykły zawód. Każdy zawód jest ważny – nie ma mniej ważnych i ważniejszych zawodów, wszyscy pracujemy na rzecz drugiego człowieka, ale wasza profesja jest absolutnie wyjątkowa. Oprócz dalszych sukcesów życzę wam, by wszystkie słowa przysięgi były zawsze z wami i by nigdy na waszej drodze nie stanęło nic, co by tę przysięgę złamało – zakończył prof. Jerzy Przyborowski.
W imieniu studentów polskojęzycznych głos zabrała Joanna Najbar. Podziękowała władzom wydziału, opiekunowi roku, pracownikom administracyjnym, kolegom, koleżankom i bliskim, a następnie zwróciła się do swoich kolegów:
– Sześć lat temu zaczynaliśmy te studia pełni obaw, zagubieni, w cieniu pandemii, która na początku doświadczyła nas dosyć boleśnie. Razem dzieliliśmy dobre i złe dni, zarwane noce, stres przed sesją i jednocześnie radość z każdego zdanego zaliczenia. Przetrwaliśmy chwile kryzysu i to wielki zaszczyt móc stać tutaj dzisiaj ramię w ramię i wspólnie dotrzeć do finału tej drogi. Mam nadzieję, że poza wspomnieniami o akademickim stresie z uśmiechem będziecie wracać także do tych dobrych chwil, które przeżyliśmy razem – wydarzeń wydziałowych, wspólnych wyjazdów, rozmów na korytarzach oraz do przyjaźni, które narodziły się podczas tych sześciu lat. Wierzę, że nasze zawodowe drogi splotą się jeszcze nie raz, a na szpitalnych korytarzach będziemy mijać się z takimi samymi uśmiechami jak dzisiaj. Życzę nam wszystkim, abyśmy za 10, 20 czy 30 lat wykonywali ten zawód z taką samą pasją i błyskiem w oku, jaki mamy dzisiaj. Bądźmy dla siebie wsparciem, konsultujmy się, pomagajmy sobie. Nie zapomnijmy o tym, że medycyna to przede wszystkim gra zespołowa – mówiła Joanna Najbar.
Tradycyjnym zwieńczeniem uroczystości było symboliczne podrzucenie biretów oraz wykonanie wspólnej fotografii.
Marta Wiśniewska