20 Stycznia 2026

Aktualności


Studia mogą rozwijać ciekawość świata, także tę badawczą. Przykładem tego są Dominika Ziplińska i Maja Muzyka, które swoje pierwsze badania rozpoczęły zaraz po rozpoczęciu studiów z mikrobiologii na Wydziale Biologii i Biotechnologii UWM.

Kupując kosmetyki, chętnie korzystamy z możliwości przetestowania zapachu, koloru czy konsystencji. Cieszymy się, gdy drogerie wychodzą naprzeciw naszym potrzebom i dają nam możliwość wypróbowania produktu przed zakupem. Czy zawsze pamiętamy jednak o tym, że w ciągu dnia może korzystać z nich wiele osób? Dominika Ziplińska i Maja Muzyka są autorkami badań „Ocena czystości mikrobiologicznej testerów kosmetyków w drogeriach kosmetycznych”. Przeprowadziły je, gdy były na początku studiów.

Razem z koleżanką ze studiów Mają Muzyką podczas wizyt w drogeriach w wielu miejscach zauważyłyśmy, że młodsze od nas dziewczyny malują się testerami kosmetyków. Nie testowały ich tylko na ręku, zmywając po chwili, ale wszystko nakładały na twarz, robiąc sobie makijaż. Wiadomo, że odcień pomadki najlepiej widać na ustach, ale ogólnodostępny tester jest dotykany przez wiele rąk. To prosta droga do zarażenia się np. wirusem opryszczki. Dziewczyny, które się malowały, bardzo ryzykowały – zauważa Dominika Ziplińska.

Maja Muzyka podobnie jak Dominika studiuje mikrobiologię. To ona zainicjowała zajęcie się naukowo tematem kosmetyków i ich testerów.

Od ok. 10 lat hobbistycznie interesuję się tematem kosmetyków, ich składem i sposobem działania – przyznaje Maja.

Sama odkąd tylko pamięta, nie używa testerów kosmetyków „na sobie” po tym, czego świadkiem bywa w drogeriach.

Widziałam, jak klientki odgryzały część pomadki, by ją wynieść z drogerii – zdradza Maja.

Dominika podkreśla, że były to jej pierwsze badania i pierwszy artykuł naukowy opisujący wyniki. Nad młodymi badaczkami czuwała dr hab. Anna Biedunkiewicz z Katedry Mikrobiologii i Mykologii UWM.

Naukowej ciekawości nie pokonało ani to, że studentki nie znalazły zbyt wiele informacji o podobnych testach, ani to, że uzyskać zgodę na badania nie było łatwo.

Nie mogłam znaleźć innych badań testerów kosmetyków w Polsce. Posiłkowałam się normami i badaniami produkcyjnymi kosmetyków przed ich wypuszczeniem na rynek. Chciałam się wdrożyć w badania diagnostyczne. Na początku założyłyśmy dziesięć miejsc badawczych. Finalnie na badania zgodziły się cztery drogerie – mówi Dominika.

Jakie produkty zostały przebadane?

Sprawdzałyśmy testery czterech produktów: podkład do twarzy, pomadkę do ust, korektor do twarzy i cienie do powiek. Materiał do badań pobierałyśmy za pomocą jednorazowych wymazówek, zwilżonych solą fizjologiczną. Podkłady do twarzy, które badałyśmy, najczęściej były wyciskane z tubki, ale cienie były dotykane palcami przez wiele osób. Korektory miały aplikator, więc jak ktoś testował produkt na ręce i potem aplikator wsadzał z powrotem, przenosił do kosmetyku mikroorganizmy – wyjaśnia Dominika.

Studentki nie prowadziły badań molekularnych, bo w tamtym czasie nie miały wystarczającej wiedzy. Robiły samą analizę mikroskopową oraz makroskopową i obserwowały, jak rosną bakterie. Pod mikroskopem widziały m.in. gronkowce, paciorkowce, ziarniaki.

Miałyśmy mało prób badawczych i to nam trochę utrudniło interpretację. Jestem wdzięczna za te cztery miejsca, gdzie mogłyśmy zrobić badania. W jednym z nich możliwe zanieczyszczenie było widać po stanie testerów, które były mocno zużyte i pozostawione przez klientki w różnych miejscach, rozkruszone – tłumaczy Dominika.  


„Analiza mikroskopowa pokazała, że znaczną część stanowiły Gram-dodatnie komórki bakteryjne o kształcie ziarenkowców (34%) formujące pakietowce (62%). Gram-ujemne pakietowce stanowiły 38%. W preparatach występowały także formy kuliste, które nie tworzyły żadnych układów (16%), oraz takie, które tworzyły Gram-dodatnie: dwoinki (8%), paciorkowce (5%), gronkowce (3%). Bakterie o kształcie cylindrycznym stanowiły tylko 18% – były to komórki zarówno Gram-ujemne (43%), jak i Gram-dodatnie (57%). Część z obserwowanych cylindrycznych komórek (laseczek) posiadała okrągłe ziarnistości, które zidentyfikowano jako przetrwalniki (ryc. Znikomy odsetek stanowiły bakterie o kształcie przecinkowców (5%) oraz drobnoustroje o bliżej nieokreślonych kształtach (11%).”

Źródło:  Dominika Ziplińska, Maja Muzyka, „Ocena czystości mikrobiologicznej testerów kosmetyków w drogeriach kosmetycznych”, [w:] „Wybrane zagadnienia z zakresu produkcji surowców, żywności i kosmetyków”, t. 4, pod redakcją Marka Babicza, Kingi Kropiwiec-Domańskiej, Urszuli Szymanowskiej, Wydawnictwo Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie 2024.


Maja Muzyka dodaje, że wyniki badań nie były dla niej zaskoczeniem.

Klienci dotykają wszystkiego. Część testerów jest pootwierana i dostępna cały czas, więc drobnoustroje przenoszą się z ludzi, ale także z powietrza. Spodziewałyśmy się tego, co zobaczyłyśmy pod mikroskopem – mówi Maja.

Badaczki poza badaniem testerów przeprowadziły ankietę wśród pracowników drogerii.

Pytałyśmy m.in. o to, czy testery są dezynfekowane po ich użyciu po każdym kliencie, czy po przeterminowaniu produkty były utylizowane czy wyrzucane. Trzy drogerie zadeklarowały dezynfekcję po każdym kliencie i tam rzeczywiście było widać większą czystość produktów. Jedna z drogerii zadeklarowała, że testery utylizuje, a nie wyrzuca, co jest ważne, bo dzięki temu zanieczyszczony drobnoustrojami produkt nie trafia do środowiska – mówi Dominika.  

O takim doświadczeniu badawczym i tym, co można było zobaczyć nie tylko pod mikroskopem, studentki pamiętają podczas zakupów. Podkreślają, że to uczy ostrożności, bo stan testerów zależy w dużej mierze od klientek i klientów oraz tego, w jaki sposób ich użyją.

Rzadko kupuję kosmetyki, ale gdy już to robię i używam testerów, mam z tyłu głowy wyniki moich badań. Biorę więc ze sobą np. mokrą chusteczkę czy płyn do dezynfekcji, a po przetestowaniu idę do toalety umyć ręce. Nakładam też tester tylko w niewielkich ilościach i tylko na rękę. Chcę produkt tylko przetestować, a nie go na sobie użyć. Wiem, że każdy chce kupić kosmetyk jak najlepiej dopasowany do siebie, ale warto jest pamiętać o swoim bezpieczeństwie – mówi Dominika.

Maja Muzyka naukowo zajmuje się tematyką żywności, jej produkcją i pakowaniem. Aktualnie zainteresowała się Naukowym Kołem Mikrobiologii Żywności „Kocuria”, które funkcjonuje na Wydziale Nauki o Żywności.

Zdaniem Dominiki Ziplińskiej studia na UWM mogą rozwijać uważność na świat przyrody.

Dokonując oceny testerów, myślałam, że w przyszłości będę się skupiała na badaniach klinicznych. Podczas studiów zrozumiałam jednak, że to nie jest droga dla mnie, bo bardziej fascynują mnie rośliny i fitopatogeny. Obecnie badam pasze – mówi Dominika. Studentka należy do Studenckiego Koła Naukowego Mykologów na Wydziale Biologii i Biotechnologii oraz dwóch kół na Wydziale Rolnictwa i Leśnictwa: Koła Naukowego Diagnostyki i Fitopatologii Molekularnej BIOHAZARD oraz Koła Naukowego Entomologów „Pasikonik”. Zastanawia się także rozpoczęciem drugiego kierunku studiów.

Obecnie obie badaczki są na studiach magisterskich z mikrobiologii.

aw

 

Młoda kobieta stoi przy stoliku
Dominika Ziplińska, fot. arch. prywatne
Maja Muzyka
Maja Muzyka, fot. archiwum prywatne

 

Rodzaj artykułu