09 Kwietnia 2026
Nauka
Biorąc udział w interdyscyplinarnym projekcie „Wspólne zdrowie ludzi i zwierząt: od zrównoważonej produkcji żywności po nowatorskie terapie”, postanowił pan wykorzystać kultury probiotyczne jako element prewencji mikotoksykoz.
Problem mikotoksykoz, czyli jednostek chorobowych wywołanych intoksykacją mikotoksynami, istnieje od dawna. Spotykamy się z nim na co dzień w żywieniu zwierząt i już się do niego nieco przyzwyczailiśmy. Ważna jest jednak analiza ryzyka w tym zakresie i skuteczne ograniczanie skutków obecności mikotoksyn w paszach. Dlatego możliwość praktycznego zastosowania różnych rozwiązań, które są wynikiem naszych badań naukowych, jest dla nas szczególnie interesująca. Dodatkowo projekt interdyscyplinarny, którego jestem kierownikiem, pozwala na połączenie różnych metod badawczych oraz zainteresowań naukowców z różnych dyscyplin w jedną całość. Dzięki temu efekty takich badań są bardziej wymierne, jeśli chodzi o ich zastosowanie w warunkach produkcyjnych. Nie ukrywam również, że jestem zafascynowany rozwiązaniami proekologicznymi w żywieniu zwierząt. Staram się promować dodatki ziołowe oraz substancje aktywne biologicznie, które wspomagają zarówno wzrost, jak i status zdrowotny zwierząt. Jestem ogromnym fanem rozsądnego stosowania kultur probiotycznych. Podkreślam, że rozsądnego, ponieważ z mojego doświadczenia wynika, że wiele osób zniechęciło się trochę do ich stosowania, gdyż nie dostrzegało pozytywnych efektów. Ale to wynika z tego, że kultury probiotyczne nie zawsze mają szansę, żeby efektywnie zadziałać. I z tego też trzeba sobie zdawać sprawę.
Przypomnijmy: czym są mikotoksyny?
Mikotoksyny to wtórne metabolity grzybów pleśniowych, które pojawiają się przede wszystkim w okresie wegetacji roślin. W tym czasie rośliny są narażone na działanie różnych rodzajów czynników infekcyjnych i poprzez porażenie grzybami toksynotwórczymi, których wzrost zależny jest od warunków środowiska, tj. wilgotności czy temperatury, dochodzi do namnażania grzybów, które wytwarzają różnego rodzaju toksyny. Liczba i rodzaj tych toksyn zależą oczywiście od klimatu. Właściwie powinniśmy się trochę z tego cieszyć, bo u nas najbardziej znane mikotoksyny, czyli aflatoksyny, występują bardzo rzadko, a jeśli już, to w bardzo niskich stężeniach. Są one problemem w większości krajów azjatyckich, jak również krajów południowej Europy. Nasz klimat z kolei charakteryzuje się wysoką prewalencją innych mikotoksyn, takich jak deoksyniwalenol, zearalenon, ochratoksyna czy fumonizyny. Deoksyniwalenol stał się tematem badań w projekcie interdyscyplinarnym, o którym rozmawiamy.
W jaki sposób mikotoksyny mogą oddziaływać na zwierzęta?
Znamy już ponad 1200 różnych związków, które przypisano do grupy mikotoksyn. Ich szkodliwość jest różna. Są takie, które bardzo mocno oddziałują w dużych dawkach, ale większość z nich na pewnych poziomach doskonale tolerujemy lub potrafimy sobie z nimi radzić. Zatem pozytywny wynik badania w kierunku obecności mikotoksyn w paszy nie jest jeszcze bardzo złą wiadomością. To zależy od ich kombinacji oraz stężeń. W ostatnich latach bardzo mocno rozwinęły się techniki analityczne. Mówiąc trochę żartobliwie, nie ma dziś paszy wolnej od mikotoksyn, jest tylko pasza źle zbadana. Wracając do pytania, mikotoksyny wpływają przede wszystkim na układ pokarmowy zwierząt, na integralność bariery jelitowej, ale nie tylko. Deoksyniwalenol, który obecnie badamy, wpływa na funkcjonowanie nabłonka jelitowego, efektywność wchłaniania substancji odżywczych, a także – poprzez hamowanie syntezy białek – na poziom odpowiedzi immunologicznej organizmu. Ten wpływ nie jest od razu zauważalny, ale przy wyższych dawkach, niestety, dysfunkcja przewodu pokarmowego pojawia się bardzo szybko. W obrazie klinicznym są to przede wszystkim biegunki, a przy wyższych stężeniach nawet krwawe biegunki. Rzadko obserwujemy klinicznie objawy, które są związane z nazwą tej mikotoksyny. Synonimem deoksyniwalenolu jest womitoksyna, od łacińskiego vomitus, czyli wymioty. Zatem w skrajnie wysokich dawkach zwierzętom towarzyszą wymioty.
Jakie to ma znaczenie dla produkcji?
Ogromne. Zwierzęta mniej jedzą, towarzyszą im zaburzenia wchłaniania substancji odżywczych z przewodu pokarmowego, przez co zdecydowanie wolniej rosną. Efektywność produkcji spada, więc dla hodowców jest to duży problem. Dodatkowo zwierzęta mają upośledzoną odporność, więc stają się bardziej wrażliwe na obecność innych patogenów – bakterii i wirusów – znajdujących się w środowisku.
W projekcie bada pan kultury probiotyczne jako dodatek do pasz. Powiedzmy o nich coś więcej.
W projekcie używamy dwóch rodzajów kultur probiotycznych – Lactobacillus i Bifidobacterium – które są określane jako bezpieczne. Oddziałują one w różnych odcinkach przewodu pokarmowego i mają różny efekt działania. Chcemy ocenić, która kultura będzie lepiej chroniła zdrowie zwierząt.
Jak działają kultury probiotyczne?
Kultury probiotyczne wpływają na funkcjonowanie przewodu pokarmowego m.in. poprzez zasiedlenie jego błony śluzowej, ale przede wszystkim przez wytwarzanie produktów przemiany materii, które wpływają na odżywienie enterocytów i ich funkcjonowanie. Poprawiają również działanie układu immunologicznego, co jest istotne pod kątem efektów produkcyjnych.
W jaki sposób były prowadzone badania?
Projekt rozpoczęliśmy w 2024 r. i był realizowany przez kilka katedr. Częścią produkcyjną zajął się Wydział Bioinżynierii Zwierząt. W jego pomieszczeniach prowadzone były doświadczenia, nadzorowano hodowlę i sprawdzano efekty produkcyjne. Wydział Medycyny Weterynaryjnej zajął się analizą toksykologiczną zarówno paszy, jak i tkanek pobranych od zwierząt, analizą morfometrii jelit, co, jak wspomniałem wcześniej, jest bardzo istotne, ponieważ deoksyniwalenol bardzo mocno wpływa na strukturę nabłonka jelitowego. Ocenialiśmy także parametry immunologiczne tych zwierząt z wykorzystaniem cytometrii przepływowej. Dodatkowym elementem badań była ocena mikrobiomu jelitowego, która bezpośrednio pokazuje, jak te kultury probiotyczne oddziałują na przewód pokarmowy. Tą kwestią zajęli się koledzy z Wydziału Rolnictwa i Leśnictwa.
Jakie wyniki udało się uzyskać?
Kultury probiotyczne, które wykorzystaliśmy, miały pozytywny wpływ na morfometrię przewodu pokarmowego, czyli na powierzchnię chłonną nabłonka jelitowego. Zaobserwowaliśmy także pozytywny wpływ na parametry immunologiczne statusu zdrowia zwierząt oraz realne zmiany w mikrobiomie jelitowym. Zatem założenia, które przyjęliśmy, okazały się trafne. Kultury probiotyczne mogą być realnym elementem ochrony statusu zdrowia zwierząt i mogą przyczynić się do ograniczenia negatywnych skutków obecności mikotoksyn w paszy.
Na zakończenie rozmowy chciałabym jeszcze zapytać, co pan sądzi o projekcie „Wspólne zdrowie ludzi i zwierząt: od zrównoważonej produkcji żywności po nowatorskie terapie”?
Jako naukowcy jesteśmy bardzo zadowoleni z realizacji projektu Regionalna Inicjatywa Doskonałości, bo daje on bardzo dużo możliwości. Badania interdyscyplinarne mobilizują nas do szukania partnerów wśród innych jednostek Uniwersytetu, a to skutkuje wymianą doświadczeń, poglądów, myśli. To naprawdę daje bardzo dobre efekty. Odczuwamy także inne pozytywne elementy tego projektu, takie jak możliwość publikacji w czasopismach Open Access czy możliwość wyjazdu na konferencje. To ogromne zalety tego projektu, które z pewnością zaowocują w przyszłości.
Rozmawiała Sylwia Zalewska
Dr hab. wet. Łukasz Zielonka, prof. UWM jest kierownikiem Katedry Prewencji Weterynaryjnej i Higieny Pasz na Wydziale Medycyny Weterynaryjnej. Zajmuje się przede wszystkim szeroko pojętą prewencją weterynaryjną, czyli zapobieganiem chorobom i dysfunkcjom produkcyjnym. Bada wpływ mikotoksyn na zwierzęta oraz poszukuje praktycznych rozwiązań, które ograniczają ich wpływ na zdrowie zwierząt i ludzi. Dodatkowo ocenia również efektywność dodatków paszowych stosowanych w żywieniu zwierząt.

Tekst ukazał się w styczniowym numerze „Wiadomości Uniwersyteckich", którego tematem przewodnim jest „Jutro". Naukowcy z UWM śmiało spoglądają w przyszłość i pracują nad tym, by czynić ją lepszą. Wspólnie z naszymi rozmówcami przypominamy więc, że na jutro nie należy odkładać troski o zdrowie... i emeryturę, a także zastanawiamy się, czy czeka nas kwantowa przyszłość.
Piszemy też o sukcesach naszej społeczności oraz wydarzeniach, którymi żył Uniwersytet. Wszystkie wydania „Wiadomości Uniwersyteckich" znajdują się >>> na stronie UWM.